niedziela, 27 kwietnia 2014

Przed majówkowo

Dzisiejszy dzień mnie wykończył, jestem wypompowana, ba zjebana jak koń po westernie, moje dziecko dziś zrobiło mi jesień średniowiecza, przeszła samą siebie, a ja razem z nią. Żyje tym, że w poniedziałek kiedy zawitamy na wsi na ładujemy akumulatorki wszyscy bez wyjątku, a Lulcia wybiega się za wszystkie czasy i spożytkuje swój nadmiar energii. Walizki dopięte na ostatni guzik, lista na lodówce wisi do odhaczenia co jeszcze, sunia zabezpieczona podwójnie przed kleszczami szczepionką i kroplami bo w ub. roku z majówki przywiozła babeszję, mam nadzieję, że w tym roku, żadne kleszczysko się jej nie czepi, proszę Was trzymajcie kciuki za to. W podróż udajemy się ja z Lulcią pociągiem, a długo będziemy podróżować dwie przesiadki do pokonania 220 km i ponad 4 godziny w podróży, pierwszy raz mam nadzieję, że pociąg ją zahipnotyzuje. Tak więc trzymajcie kciuki za słoneczną pogodę, za naładowanie bateryjek i za to by wszystko poszło tak jak ma pójść. Wracamy w next week :)

Szczypta o Mnie

czwartek, 24 kwietnia 2014

Matczyna wściekłość, czyli złość, o której nikt nie mówi głośno

" Każdy z nas ją widział. Na parkingu, w sklepie, na ulicy. Stojącą na chodniku, wchodzącą po schodach. Krzyczącą matkę. Pełną złości kobietę z dziećmi.

Matczyna wściekłość. Temat tabu. Wywołuje poczucie winy - ogromne, nieporównywalne z niczym innym. I strach. Wstyd. Nikomu nie można się przyznać. Czy ta złość będzie ewoluować? "Krzywdzę moje dziecko. Dlaczego przestałam sobie radzić? Jak położyć temu kres?" - takie myśli nie dają spać spokojnie.

Matka krzycząca. Szarpiąca dziecko za rękę. W miejscu publicznym, w domowym zaciszu. Bezradna i przerażona siłą swoich zachowań w obliczu równie bezradnego i przerażonego jej zachowaniem dziecka. Zwykła matka. Taka jak ty, czy ja. Matka kochająca swoje dziecko, chcąca dla niego najlepiej. A jednak: coś w niej pękło. Może powiela zachowania swoich rodziców, chociaż zarzekała się nigdy tego nie robić. Może nie sypia, a może ma problemy w pracy. Może sypie się jej małżeństwo. Może ma za dużo na głowie. Może ma depresję. Przyczyn jej wściekłości może być wiele.

Pora porozmawiać o matczynej złości. To trudne, ale dzieci zasłużyły, żeby o tej wściekłości mówić głośno. Matki również."  czytaj całość

Tak zaczyna się ciekawy artykuł, do którego gorąco Was zachęcam. Bo jest to temat tabu, widzimy ją, wiemy, że jest wśród nas, ale nie mówimy o niej głośno, boimy się co powiedzą inni, przecież wyjdzie na to, że jestem złą matkę. A czy jestem złą matką ? Z pewnością kiedy wstępuje w nas zła matka, kiedy emocje opadną, targają nami wyrzuty sumienia, że jesteśmy złe, i składamy obietnice same przed sobą, że to było ostatni raz więcej się to już nie powtórzy, aż do następnego razu.
Lulcia do roku czasu była złotym, spokojnym dzieckiem, okres pierwszego buntu przyszedł w okolicach drugiego roku jej życia. Krzyki, histeryczny płacz, leżenie na podłodze i walenie rękoma i nogami o podłogę. A wszystko zaczyna się niewinnie. Słysze dobiegające wołanie z pokoju Lulci "Mamo oć". Idę i co Lulcia wskazuje mi miejsce na dywanie daje klocki i mówi "Mama nom" -Mama buduj dom, więc mama zaczyna budować równolegle buduje Lulcia, nagle jeden klocek nie chce wejść, baraszkuje się z tym małą chwilę, po czym rzuca klockiem, a chwilę potem całym zbudowanym domkiem moim jak i swoim, głośno krzycząc. Mama na spokojnie tłumaczy córci, że jak nie chce wejść, to niech poprosi o pomoc mamę, mama pomoże i razem odbudowujemy domek. Choć nie zawsze idzie tak gładko. Ubieramy się z Lulcią do żłobka i co przychodzi nagle wstępuje w nią mały chochlik, krzyczy, bo mama jej  założyła bluzkę, a ona chciała ją założyć, mimo, że nie potrafi, na nic się zdaję tłumaczenie i próba tego by wspólnie założyć bluzkę nie i koniec wstąpił w nią chochlik. Przy takich wybuchach jej złości krzyczy, histerycznie zaczyna płakać, czasem potrafi podejść i ugryźć, pociągnąć za włosy, odepchnąć mocno, uderzyć, uszczypnąć czy popchnąć. A najgorsze są sytuacje kiedy takie zachowanie przejawia w złości do mniejszego dziecka, bo stary da radę. Mama stara się tłumaczyć i rozmawiać, często kończy się to fiaskiem. I gdy do takich sytuacji dochodzą jeszcze inne jak wylanie mleka na dywan, ciągnięcie za uszy psa, ciągłe wołanie z prośbą chodź, przyjdź tu do mnie Lulinko, mama prosi, a ona sobie ze mną pogrywa śmieje się i ucieka, to w matce czasem zagotowuje się krew, zaczyna wszystko buzować i w matce coś pęka, zaczyna krzyczeć, czasem i się zdarzyło tej nie idealnej matce złapać mocniej za rękę i zaprowadzić do drugiego pokoju i zdarzył się też klaps. Wiem część z Was pomyśli o mnie źle, że jestem złą matką, że nie radzę sobie z emocjami, ale nie wierzę w to, ze żadnej z Was nie zdarzył się wybuch złości, w końcu matka też jest człowiekiem i ma prawo mieć gorszy dzień i nie odczytajcie tego jako moje tłumaczenie się z tematu, co to to nie. Zawsze po takiej akcji targają mną emocje, wyrzuty sumienia, że jakiś ze mnie istny potwór. Kocham swoje dziecko nad życie i chcę dla niego jak najlepiej i jestem tylko człowiekiem, który jak każdy z nas popełnia błędy. Takie wpadki się zdarzają nie często, ale są, ciągle nad tym pracuję i staram się zawsze znaleźć inną drogę, ale czasem czara się przelewa kiedy po raz enty z rzędu w ciągu 10 min mówię zamknij lodówkę. Czasem po prostu najnormalniej w świecie wysiadam przy mojej 3-letniej upartej (bo o jej upartości powiedziały nawet ciocie w żłobku) córce, po ciężkim dniu w pracy kiedy chcę chwilę usiąść odsapnąć kilka minut, a słyszę ciągłe buczenie Lulci i próba znalezienia przyczyny buczenia kończy się fiaskiem, bo to nie, tamto, nie i to tez nie pasuje. No cóż nikt nie mówił, że będzie łatwo i kolorowo. Jeśli w domu jest małżowinka, a ja czuję, że krew mi zaczyna buzować idę i proszę jego, by zajął się Lulcią, często go jednak nie ma kiedy jestem z Lulcią do późna pracuje i wtedy chyba jedynie o pomoc mogę poprosić nasza sunię. 
I proszę Was wszystkie czytające, komentujące, nie osądzajcie, bo same kiedyś możecie znaleźć się w podobnej sytuacji ja też się zarzekałam klaps o nie, krzyki nie to nie są metody wychowawcze, ale często nasze wyobrażenia mijają się z rzeczywistością. Nie oceniajmy, a spróbujmy zrozumieć i porozmawiajmy, dajmy dobrą radę na przyszłość, by takiemu atakowi wybuchu złości dać upust by do niego nie doszło.



Na koniec powiem tak kocham moją Lulcię nad życie, nie jestem matką idealną, bo takich nie ma, ale najlepszą dla niej :*

Szczypta o Mnie

wtorek, 22 kwietnia 2014

Święta, święta i po świętach

Wtorek, czyli święta za nami. A było świątecznie pod każdym kątem jedzeniowym, spotkaniowym, ubraniowym, spaniowym ...
A dziś do pracy na punkt 8:00, pogoda za oknem nie nastraja do siedzenia w biurze i pracowania, ale cóż trzeba, pociesza mnie perspektywa 4 dniowego tygodnia pracy, przy czym dzisiejszy wtorek spokojny, a na deser pracuję tylko do piątku, bo od poniedziałku wolne na majówkę, powrót do pracy dopiero 05.05 ach jak cudownie. Pogoda ma być ciepła i słoneczna i standardowo jak każdego roku wyjeżdżamy na wiejskie łono natury już doczekać się nie mogę :)
A co po za tym przed Świętami przystroiłam swoje skrzynki balkonowe, bo jesienny wrzos przekwitł i straszył swoimi suchymi badylami, na jego miejsce wskoczyły bratki. A, że uwielbiam wiosnę i lubię zaznaczać jej obecność w naszym domu zasadziłam źródło witamin rzeżuchę i teraz ją zajadamy na wiosennych kanapkach :) Skończyłam też wiosenne wieszaki ubraniowe na specjalne życzenie Asji

I tyle u nas.

Tak więc pozdrawiam Was wiosennie mua :*








P.S. Przypominam Wam kochani o oddawaniu głosów na Lulciowy żłobek, głosować można do końca kwietnia, więc czasu co raz mniej. Głosujemy klikając w link i wpisujemy dla weryfikacji adres e-mail, z którego następnie potwierdzamy głos. Taka ciekawostka można jednego dnia maksymalnie z jednego adresu IP wpiscą 5 różnych adresów e-mail. Do dzieła !

Szczypta o Mnie

sobota, 19 kwietnia 2014

Z Wielkanocnymi pozdrowieniami

Święconka poświęcona
Pasztet i chleb upieczone.
Okna umyte.
Firanki zmienione.
Jednym słowem mieszkanie błyszczy.
A ja mam w końcu chwilę oddechu.
Teraz nie pozostaje nic innego jak oczekiwać Niedzielnego i Poniedziałkowego świątecznego śniadania i obiadu. No w Niedzielę czeka mnie jeszcze upieczenie tortu na urodziny babci, która kończy 85 lat w Świąteczny Poniedziałek, ale poszłam trochę na skróty podkład kupiony, ja tylko robię całą resztę, pójdzie błyskawicznie.

A skoro pozostaje nam już czekać na świętowanie to jeszcze Wam pożyczę.


P.S. Po prawej stronie na blogu zawisł banerek z prośbą o oddawanie przez Was głosików na żłobek Lulci głosować można do 30.04. Ślicznie prosimy o głosiki i za wszystkie dziękujemy :)

Szczypta o Mnie

piątek, 18 kwietnia 2014

Buba baba

Nasza pociecha mówi, co raz więcej mówi, co raz więcej powtarza. Choć pewnie dla większości ludzi słowa Lulci mogą być jeszcze nie zrozumiałe, ja z pewnością się z nią dogadam. Dużo nam w tym rozwoju mowy udział miała i ma nasza pani logopedka.
I tak wczoraj kiedy Lulcia jechała z tatkiem autkiem, a był mega korek, bo na drodze była stłuczka, auta wpychały się na pas, trąbiły, i tak tatko wpadł w potyczkę słowną z jedną panią, mówiąc do niej tekst
"Ty głupia babo", pukając się palcem w głowę.
Kiedy zamknął szybę usłyszał z ust naszej trzy latki
"buba baba" i pukała się paluszkiem w głowę, te same pierwsze słowa usłyszała mama kiedy Lulcia wróciła do domu. Przy niej próbowałam zachować powagę, a jak nie widziała to ze śmiechu nie mogłam się powstrzymać i tłumaczyć, że tata nie ładnie się zachował talk mówiąc i nie wolno używać takich słów.
Morał z tego trzeba co raz bardziej ważyć słowa przy naszej Lulci.

Kolejny etap ostatnimi czasy na topie to Lulcia ciągle chodzi i powtarza, że tata nie ma pepe, że mama i Lulcia mają pepe, a tata nie ma. Na początku trudno było jej to zaakceptować, ale po rozmowie i wyjaśnieniu, że dziewczynki od chłopców się różnią, teraz się z tego śmieje, że tata jest bez pepe.
Bez dwóch zdań nasze dziecko dorośleje nam z każdym dniem.

Rośnie nam porządnisia. Każda rzecz musi być odłożona na swoje miejsce. Wieczorem kiedy Lulcia rozbiera się do mycia, układa swoje ubranka na krzesełku, buciki obok łóżeczka, przychodząc ze żłobka, zdejmując ubranka wkłada je do szuflady, równo ustawia buciki na wycieraczce, zabawki sprząta po zabawie i to na tyle, że np. klocki z których zbudowała wieżę nie mogą być schowane do pudła złożone, każdy klocek musi być rozłożony i włożony każdy z osobna. Papierki wie do którego kosza wrzucić, a do którego pieluszkę po nocy (niestety ciągle się w nocy nie odpieluchowałyśmy). Nasza Zosia samosia sama już korzysta z toalety, pozostawiając toaletę po każdym użyciu na błysk. Zawsze spuści wodę, popsika zapachem i wyczyści szczotką toaletę obowiązkowo. U babci też porządki robi, drzwi od toalety, łazienki nie mogą być otwarte, tylko zamknięte. Jest na tyle już z niej gospocha, że kiedy mama szykuje obiad Lulcia nakrywa do stołu, po obiedzie chowa naczynia do zmywarki, ba to ona uruchamia zmywanie, a potem wyjmuje i chowa do szafek suche, umyte naczynia, pomaga wkładać pranie do pralki, zawsze po tygodniu ze żłobka dzieci otrzymują piżamkę do prania, Lulcia pierwsze co robi po przyjściu do domu wkłada ją do pralki. Każdy kto przychodzi do nas w odwiedziny dostaje od Lulci pantofle, no bo jak to goście mają chodzić na boso. Szykując przekąskę, zawsze wyjmie talerzyk by nie nakruszyć, a jak chce kanapkę, otwiera zamrażalkę (bo chleb mrozimy), wyjmuje chleb, otwiera piecyk w kuchence włącza go i wkłada chlebek, by się rozmroził, parę razy pod okiem mamy były podjęte próby posmarowania chlebka masłem.
A w weekend kiedy czas na sprzątanie mieszkania Lulcia z ochotą pomaga wyciera kurze, zamiata, wie do czego służy mop, jak coś się wyleję leci zaraz po niego, łapie się za odkurzacz taka z niej gospocha :)

A u Was Wasze dzieci gospodarzą ?

Szczypta o Mnie

środa, 16 kwietnia 2014

Legomania

Powiedzcie czy odwiedziliście kiedyś w ciągu jednego dnia kilkanaście ważniejszych na świecie zabytków, czy w ciągu jednego dnia udało się Wam przenieść do różnych stron świata tego realnego, jak i tego bajkowego.

Nie !

A Nam się to udało.

Odwiedziliśmy jednego dnia Krzywą Wieżę w Pizie, Biały Dom, Big Bena, Empire State Building, Operę w Sydney, Most nad Tamizą, Taj Mahal, Statuę Wolności, Wieżę Eiffla, Pałac Kultury i Nauki, Stadion Narodowy w Warszawie, Świątynie Wespazjana, a do tego braliśmy udział w morskiej bitwie pirackiej Piratów z Karaibów, odwiedziliśmy Średniowieczne miasteczko z zamkami i dworem, porozmawialiśmy z szeryfem z Dzikiego Zachodu, elfy nas zabrały w Fantastyczny świat hobbitów i mitycznej krainy z Władcy Pierścienia, po drodze poznaliśmy prehistoryczny świat dinozaurów i Gwiezdnych Wojen Star Wars w towarzystwie odważnych wojowników z krainy Ninjago, polecieliśmy w kosmos, a prócz tego wszystkiego widzieliśmy baśniowy zamek, wielka bitwę pancerną, miniatury samochodów, dźwigi, helikoptery, maszyny budowlane, kapliczkę w stylu gotyckim, bitwę Oliwską. I to wszystko i jeszcze więcej widzieliśmy w ciągu jednego dnia, ba w ciągu godziny mogę rzec.

Spytacie jak, gdzie ?

Na największej wystawie LEGO składającej się z 2 milinów klocków, która przybyła do naszego miasta. Opowiedzieć jakie to robi wrażenie uwierzcie trudno, to trzeba zobaczyć. każdy najdrobniejszy element jest tak perfekcyjnie dopracowany, są jeżdżące pociągi po torach, są kręcące się karuzele w Parku Rozrywki, czy roboty zdalnie sterowane, po prostu istna magia. Koniecznie sprawdźcie na stronie organizatora czy w Waszej okolicy wystawa zawita. Jeśli tak zarezerwujcie sobie datę w kalendarzu i jedźcie zobaczyć. Wystawy trwają długo u nas w mieście odbywała i odbywa się w dniach od 28.02-18.04.
na nas dorosłych wrażenie wystawa zrobiła niesamowite, a na naszej trzylatce nieziemskie, nie mogła oczu oderwać od eksponatów, rozpoznawała swoje klocki Lego Duplo wśród eksponatów krzycząc to Luli Luli, najchętniej naciskała guziki i sprawdzała co się rusza, biegała za jadącym pociągiem, tak dobrze się bawiłą , że nie chciała wyjść z wystawy.

Zresztą zobaczcie sami.

Szczypta o Mnie

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Niedziela u Geyera

W niedzielne popołudnie wybraliśmy się z wizytą do Geyera. Jakiś czas temu co nie co mogliście przeczytać o Geyerze u mnie na blogu. Wtedy jednak głównie skupiliśmy się na parku, który otacza dawną posiadłość Geyera, a w tą niedzielę udaliśmy się na wizytę do właśnie wspomnianej dawnej posiadłości, gdzie obecnie mieści się Centralne Muzeum Włókiennictwa, które miało zaszczyt zaprosić już po raz kolejny na "Niedzielę u Geyera" czyli kolokwialnie mówiąc drzwi otwarte.
Trochę się obawialiśmy iść z Lulcią, no bo muzeum dla 3-latka to chyba żadna atrakcja tym bardziej Muzeum Włókiennictwa. Jednak nasze obawy okazały się bezpodstawne. Lulcia spisała się na  się na 6+, grzecznie chodziła po salach muzeum, patrząc się na eksponaty i co chwila zadając pytania mama, tata, co to ? A wystawy jakie zobaczyliśmy to:

Największe wrażenie na Lulci wywarło interaktywne Muzeum. Jest to pierwsze w Europie Środkowej interaktywne muzeum włókiennictwa, które mieści się w zrewitalizowanym budynku Kotłowni . W muzeum przygotowano atrakcje dla odbiorców w różnym wieku - niemal 100 angażujących aplikacji, w tym kilkanaście filmów oraz animacji. Pobyt w muzeum uatrakcyjniają liczne multimedialne gry, zabawy i quizy. Ułożyć można gobelin z puzzli, wyhaftować wzór na serwetce czy posegregować surowce do produkcji tkanin a następnie tkaniny z nich wyprodukowane. Goście muzeum mają również możliwość zaprojektowania własnych tkanin i upublicznienia ich potem na specjalnym stole dotykowym. Spragnionych ruchu zapraszamy do rozegrania meczu kłębkiem włóczki czy zbierania bawełny. I Lulci właśnie te wszystkie interaktywne zabawy jak gra kłębkami włóczki, czy wirtualne malowanie nóżkami, pojawiał się czarno-biały rysunek i tam gdzie stanąłeś stopą rysunek się kolorował, taka sama była zgadywanka cały szary rysunek, a nadeptując stopą wybrany element się odsłaniał sprawiły jej najwięcej frajdy. Na odchodne dostała Lulcia prezent płytę z bajkami i przewodnik po Muzeum Animacji Se-Ma-For, do którego z pewnością się kiedyś wybierzemy, bo jak widać po niedzieli spędzonej u Geyera muzeum przypadło Lulci do gustu :) Teraz czekamy na Noc Muzeów, która w tym roku przypada z 17 na 18 maja.


Szczypta o Mnie

piątek, 11 kwietnia 2014

Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz

Otóż to.

Ja przywiązuje ogromną wagę do snu, w końcu podczas snu organizm się regeneruje, nabiera nowej siły witalnej, do działania.
I tak sypialnie mam urządzoną zgodnie z filozofią Feng Shui, bo nie bez kozery słynne chińskie przysłowie nam mówi

 "że szczęśliwe małżeństwo fortyfikuje się i broni właśnie w sypialni".

Jeśli do tego dodamy, że nasza sypialnia to punkt osiowy w sieci energetycznej naszego domu, to w niej rodzi się najwięcej pomysłów, planów na przyszłość, w niej w końcu przebywamy co najmniej 8 godzin dziennie, to nie da się ukryć, że sypialnia ważna jest. Łóżko to ono jest najważniejszym elementem naszej sypialni powinno być wykonane z naturalnych materiałów (u nas jest zarówno łóżko drewniane jak i materac kokosowy), a materac w łożu małżeńskim powinien być jeden wspólny, bo dwa materace to dwie odrębne przestrzenie i wg. Chińczyków może być to przyczyna kłótni i nie porozumień, więc jeśli macie dwa osobne materace i często się kłócicie zmieńcie materac. Najlepsze ustawienie to skierowanie łóżka głową do ściany w taki sposób, żeby zapewnić sobie dostęp do niego z trzech stron. Ściana  za wezgłowiem daje poczucie bezpieczeństwa. W sypialni nie powinno być żadnych luster, ponieważ nie dobrze jest podczas snu widzieć swoje odbicie oraz nie powinno być w sypialni urządzeń elektrycznych jak telewizor, radio, etc, które emitują złą energię. U nas tego nie ma. To tylko podstawy podstaw Feng Shui i jak wiadomo nie każdy może sobie na taką sypialnie pozwolić.
A co jeszcze mogę rzec o naszej sypialni, aby się do niej dostać musisz wejść po schodkach, bo śpimy na antresoli, na całej długości, minusem jej jest to, że nie można się swobodnie wyprostować, ( na początku parę razy w dyńkę się walnęłam, ale wszystko kwestia przyzwyczajenia) bo aż tak wysokiego mieszkania nie mamy, a pod sypialnią, jest pokój Lulci, w którym stanie każdy swobodnie :) W sypialni towarzystwa dotrzymują nam miśki, które przywędrowały ze mną z rodzinnego domu, biała wykładzina, półka z książkami i zdjęcia, znajdzie się też mała różowa szafka nocna z lampką, ale inną niż zwykłe lampki. To kula z milionem drobinek, prezent od męża, świeci pięknym, bladym światłem, jest okno, a nad łóżkiem zawisła sentencja co by każdego dnia budzić się i mieć świadomość, że każdy dzień jest wyjątkowy.
Taka jest nasza sypialnia.
Wracając jeszcze do samego snu i całej otoczki. Muszę mieć absolutną ciszę i to możecie się śmiać, ale ja słyszę nawet jak mucha piernie, więc kiedy moja małżowinka zaczyna pochrapywać zaraz w moich uszach lądują stopery, prócz ciszy musi być ciemność, żadne żarówy z ulicy nie są dla mnie, czy blask księżyca, o nie.
Ale niestety mogłoby się wydawać, że łóżko, sypialnie to rzecz naturalna i każdy człowiek w końcu to ma. Owszem ma, ale każdy różną i często takie, że w głowie się nam nie mieszczą. I tak w swoich fotografiach to pokazała James Mollison. Pokazała jak śpią dzieci. Dzieci na świecie.
Zobaczcie same:
  
Dong, 9, Yunnan, Chiny

Dziewięć-letni Dong dzieli pokój z rodzicami, siostrą i dziadkami w prowincji Yunnan w południowo-zachodnich Chinach. Jego rodzina jest właścicielem kawałka ziemi, aby móc uprawiać własny ryż i cukier trzcinowy

Alyssa, 8, Harlan County, USA
Osiemioetnia Alyssa mieszka w małym domku w Kentucky, ogrzewany tylko drewnianym piecem. Ojciec Alyssa działa w Walmart, a matka pracuje w McDonaldzie.

Alex, 9, Rio de Janeiro, Brazylia
Alex nie może iść do szkoły, bo spędza dni na żebraniu na ulicach i śpi na tym co akurat znajdzie puste ławki, starą sofę lub chodnik.

Kaya 4, Tokio, Japonia
Mieszka z rodzicami w małym mieszkaniu w Tokio, a sypialnia 4-letniej Kaya wygląda jak wymarzony pokoju każdej dziewczynki. Wszystkie suknie wykonane przez matk Kaya, ma ona 30 sukienek, płaszcze, buty, sandały i wiele peruk.

Prena, 14, Katmandu, Nepal
Prena, 14lat  pracownik krajowy w Katmandu, Nepal. Pracuje 13-godzinn jako pomoc domowa, zarabia 6,50 dolarów miesięcznie, i śpi w małej przestrzeni komórkowej na górze domu swego pracodawcy. Chodzi do szkoły trzy razy w tygodniu, a jej marzeniem jest zostać lekarzem.

Risa, 15, Kioto, Japonia
Życie z 13 innymi kobietami w domu herbaty w Kioto, w Japonii, 15-letniej Risy, która jest gejszą uczniem. Śpi z pięcioma innymi kobietami w pokoju, który może służyć jako jadalnia i herbaciarni.

Jaime, 9, Nowy Jork, USA
Mieszka w apartamencie na najwyższym piętrze na Piątej Alei w Nowym Jorku, 9-letni Jaime lubi grać na wiolonczeli, kickball. Jego rodzice są właścicielem również luksusowych domów w Hamptons i Hiszpanii.

Anonim, 9, Wybrzeże Kości Słoniowej
Sierota i uchodźca z wojny w Liberii, w tym 9-letni chłopiec idzie do szkoły na Wybrzeżu Kości Słoniowej,  żyje w betonowym baraku z kilkoma kolegami z klasy.

Joey, 11, Kentucky, USA
Często towarzyszy swojemu jego ojca na polowaniach, 11-letni Joey posiada dwie strzelby i łuk. Pierwszy jego łup to jeleń, w wieku siedmiu lat. Mieszka z rodzicami i starszą siostrą w Kentucky.

Indira, 7, Katmandu, Nepal
Mieszka z rodzicami, bratem i siostrą w pobliżu Katmandu w Nepalu, 7-letnia Indira pracuje w miejscowym kamieniołomie granitu, gdzie pracowała w odkąd skończyła 3 lataIch dom ma jeden pokój, jedno łóżko i jeden materac.

Jaśmin, 4, Kentucky, USA
Cztery-letnia Jasmine ("Jazzy") mieszka w dużym domu w Kentucky wraz z rodzicami i trzema braćmi. Jej pokój jest wypełniony koronami i skrzydłami, które zdobyła w konkursach piękności. Chciałby być gwiazdą rocka, gdy dorośnie.Za sobą ma 100 pokazów.

Ryuta, 10, Tokio, Japonia
Ryuta jest mistrzem sumo w konkurencji dla siedmiu lat. Mieszka w Tokio wraz z rodzicami i młodszą siostrą, a także jest członkiem ruchu boy scout.

Anonim, 4, Rzym, Włochy
Ten 4-letni rumuński chłopiec śpi z rodziną na materacu na polu na obrzeżach Rzymu. Proszą o pieniądze na bilety na powrót do domu, jego rodzina pochodzi z Rumunii. Bez dokumentów tożsamości, jego rodzice czyszczą szyby na światłach, ponieważ nie mogą uzyskać legalnej pracy. Żaden z członków jego rodziny nigdy nie chodził do szkoły.

Erlen, 14, Rio de Janeiro, Brazylia
Żyje w faveli w Rio de Janeiro, w Brazylii, 14-letnia Erlen jest w ciąży po raz trzeci. Zwykle śpi na podłodze, a jej matka nie zamieniła się miejscami i nie pozwoliła jej spać na łóżku kiedy była w zaawansowanej ciąży. Erlen w wieku 12 i 13 lat, w trakcie jej poprzednich ciąż, stracił oboje dzieci krótko po narodzinach. Jeśli jej nowe dziecko przeżyje, będzie samotną matką, przestanie chodzić do szkoły.

Li, 10, Pekin, Chiny
10-letniq Li jest perfekcjonistą i mieszka z rodzicami w bloku mieszkalnym w Pekinie.

Maria, 12, Mexico City, Meksyk
Maria mieszka z rodzicami i starszą siostrą w trzypiętrowy domu. Bezpieczeństwo jest traktowane bardzo poważnie przez jej rodzinę ponieważ kiedyś została porwana przez gang. Dom jest ogrodzony z wielką bramą i ogromnym dziedzińcem.

Bilal, 6, Wadi Abu hindi, West Bank
Rodzina 6-letniego Bilala, która jest Beduinami, mieszkającymi w jednym pokoju. Bilal nie chodzi do szkoły, pomaga dbać o 15 kóz.

Nantio, 15, Lisamis, Kenia
Nantio jest członkiem plemienia Rendille i mieszka ze swoimi dwoma braćmi i dwiema siostrami w namiocie w Keni. Kopuła namiotu wykonana jest z bydlęcej skóry i plastiku. Chodziła do wiejskiej szkoły przez kilka lat, ale postanowiła nie kontynuować i ma nadzieję na "Moran" (Warrior), że wybiorą ją do małżeństwa.

Roathy, 8, Phnom Penh, Kambodża
Dom 8-letniego Roathy to wysypisko śmieci roi się od much na obrzeżach Phnom Penh w Kambodży, gdzie śpi na materacu wykonanych ze starych opon. O 6 rano każdego ranka, Roathy i setki innych dzieci idą pod  prysznic i śniadanie do lokalnego centrum charytatywnego zanim zacznie pracę - wymiatanie plastikowych butelek i puszek, które następnie są sprzedawane do lokalnej firmy recyklingowej. Śniadanie jest czasem jedynym posiłkiem dnia.

Delanie, 9, New Jersey, USA
Delanie mieszka z rodzicami i młodszym bratem i siostrą w dużym domu w New Jersey, gdzie każde dziecko ma swój własny pokój. Chce być projektantem mody i projektować własne ubrania.
  
Rhiannon, 14, Darvel, Szkocja
Rhiannon mieszka z rodzicami i bratem w szeregowy domu w Darel, w Szkocji. Boryka się z uzależnieniem od heroiny i przemocy gangów. Ona i jej rodzina przyzwyczaili się do bezprawnego zachowania ludzi w okolicy. Rhiannon i jej rodzina i przyjaciele są częścią subkultury punk i utworzyli wspólnotę wsparcia.

A Wasze sypialnie jakie są ?
Może też urządzone zgodnie z feng Shui, a może inną filozofią ?
Na czym śpicie, na materacu, na kanapie, a może na podłodze ?
Podzielcie się jestem ciekawa :)
   
Szczypta o Mnie