poniedziałek, 30 grudnia 2013

Przegląd roku 2013

Nowy Rok czuć już jego oddech na plecach, tak więc czas na podsumowanie mijającego roku 2013.
I choć powiem Wam szczerze, że mijający rok był dla naszej rodziny bardzo udany mimo, że 13 miał w sobie i mam nadzieję, że nadchodzący 2014 będzie równie udany, może lepszy, byle nie gorszy. Rok 2013 obfitował w wiele okrągłych rocznic urodzinowych 10 lat mojego chrześniaka, 30 moja i małżowinki, 90 lat babci, 60 lat cioci, 40 lat braciaka ciotecznego, 35 lat braciaka rodzonego. I kiedy tak zasiadłam do pisania podsumowania mijającego roku, podzieliłam go sobie na miesiące nie było to łatwe, wygrzebać z pamięci, z każdego miesiąca jakieś mniej bądź bardziej przełomowe, ważne, istotne wydarzenia. Dużą zasługę oddają zdjęcia i blog jak by nie było to dzięki nim mogę wyciągnąć wiele istotnych ważnych chwil.
Tak więc zaparaszam Was na podsumowanie roku 2013 u Szczypty :)

STYCZEŃ

Pożegnanie wujka Kazia [*] odszedł zostawiając żonę, córkę, syna i wnuka, zmarł nie doczekawszy w marcu swojej pierwszej emerytury, wycieńczony po raku przełyku
Nawiedzały nas choróbska Lulci m.in. zapalenie płuc śródmiąższowe, na szczęście zakończyło się pobytem w domu uff
Urodziny 10 lat mojego chrześniaka

LUTY

Nasz zimowy urlop w Wiśle i szaleństwa na desce
Przebierańce żłobkowe i przebierańce mamy i taty :)
Kres chorób Lulci, katar jednak wciąż obecny

MARZEC

Święta Wielkanocne po śniegu
Pierwsza zabawa w Figloraju w ramach zaległego Dnia Dziecka od mamy z firmy
Dzień Kobiet i kwiatki dla dziewczynek dużych i małych

KWIECIEŃ

Kwiecień zupełnie wypadł mi z roku 2013 nie pamiętam co w nim się zdarzyło, więc chyba był miesiącem martwym, jak coś mi zaświata w głowie nie omieszkam się z Wami podzielić.

MAJ

30 urodziny mamci
Odpieluchowanie Lulci
Weekend majowy
Pożegnanie Tomka [*] nagle zmarł odszedł w wieku 40 lat zostawiając żonę, dwóch synów i mamę
Dzień Mamy i Taty w żłobku
Choroba babeszjoza naszej suni. Zarażona kleszczami z majówki, walczyliśmy o nią, a było krucho, codzienne jeżdżenia na kroplówki, kupa kasy została utopiona, ale ją uratowaliśmy
Aktywne zwiedzanie naszego miasta, zoorganizowane spacery w weekendy z przewodnikiem
Masa krytyczna (rowerowa)

CZERWIEC

Zaczęłam blogowanie
Dwa latka Lulci
Chrzciny Konisi córki brata
Zakończenie roku 2012/2013 w żłobku i przerwa wakacyjna 2 miesiące
Sesja urodzinowa na 2 latka Lulci

LIPIEC

Nasz tygodniowy pobyt w szpitalu w celu ustalenia przyczyn katarzyska i w końcu diagnoza strzał w dziesiątkę przewlekłe zapalenie ucha
Pierwsze wesele roku 2013
90 lat babci
Narodziny Frania syn kuzynki

SIERPIEŃ

Nasze rodzinne wakacje w Czarnogórze
Wycieczki rogowską wąskotorówką, ZOO SAFARI w Boryszewie, lokomotywa Tuwima ubrana we włóczkę
30 urodziny małżowinki
Roczek Konisi
Drugie wesele roku i ostatnie

WRZESIEŃ

Realizacja mojego prezentu marzeń skok spadochronowy z 4000 metrów
Moje imieniny
Powrót do żłobka Lulci
Awans na stanowisko kierownicze małżowinki
Prezent marzeń skok spadochronowy z 4000 metrów

PAŹDZIERNIK

Wycieczka do Centrum Nauki Kopernik
Rozpoczęcie terapii logopedycznej

LISTOPAD

Weekend listopadowy - Pieniny (właśnie zdałam sobie sprawę, że nie było relacji z tego weekendu, czas do nadrobienia )
Rozpoczęcie mojej przygody z decoupagiem
Przeprowadzka Lulci do łóżka bez barierek
Weekend listopadowy Zamek Czorsztyn
Decoupage

GRUDZIEŃ

SOR i ciało obce w nosie
Pierwszy pasztet, pierniki i chleb
Wigilia, święta, Mikołaj, Sylwester (przed nami)
Przedłużenie umowy w pracy małżowince
Choróbsko mamci ropne zapalenie zatok, sprawa świeża dziś postawiona diagnoza przez lekarza, antybiotyk eh :/ nie ma co fajna końcówka roku

A Wam jak minął rok 2013 mam nadzieję, że był równie udany jak u Nas :)

Szczypta o Mnie

niedziela, 29 grudnia 2013

Blogowe świętowanie prezentowe

Pamiętacie Blogowe Świętowanie Prezentowe dziś tj.27.12 po moim powrocie z pracy małżownika wręczyła mi maleńką paczuszkę słysząc to z Włoch wiedziałam od kogo i z jakiej to okazji. Nie zdążyłam zdjąć płaszcza i butów wzięłam się za rozpakowywanie, a raczej za rozdzieranie szarej koperty. A w kopercie znalazłam to:
Włoskie słodkości,które zniknęły w mig, mmmm pychotka, śliczną nie tuzinkową ozdobę gwiazdkę metalową na choinkę, która już wisi na naszym żywym drzewku i zachwyca i cieszy oko
do tego cudowne spinki na włoski Lulinki. Spineczki zachwyciły nie tylko Lulcię, ale mamcie też choć Lulcia nie chce mamci pożyczyć spinek, każe sobie je zakładać, jakoś muszę to przeżyć.
I nie tuzinkową gumkę do włosów pomyślałam coś dla mnie bo Lulci włosków ta gumka nie zepnie za mało ich jednak szybko się przekonałam, że nie bo Lulcia gumkę założyła na rączkę jako bransoletkę i nie rozstaje się z nią na krok, do mycia z nią, do jedzenia, z nią i do spania też z nią. 
I cudną kartkę z życzeniami, ale treść zachowam dla siebie :)

A to wszystko dostałam od Ewiczki dziękuje Ci słońce z całego serca. Bardzo nas podarunki ucieszyły i podbiły nasze serduszka są śliczne jeszcze raz dziękujemy :*

Szczypta o Mnie


piątek, 27 grudnia 2013

Święta, święta i po świętach

Święta, święta i po świętach. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i tak dziś kiedy budzik zadzwonił o 7:15 z trudem zwlekłam się z łóżka z myślą by przeżyć ten dzień w pracy, bo ktoś pracować musi, by ktoś odpoczywać mógł. Ale powróćmy jeszcze choć na chwilkę do Świąt.

O naszych przedświątecznych przygotowaniach wiecie skupione był głównie na stronie kulinarnej były pierniki dużo wcześniej zagniecione i wyszły bajecznie pyszne, był pasztet i chleb, ale nie samym jedzeniem człowiek żyje. W tym roku należę do tych szczęśliwców, którzy pracują cały czas w okresie świąteczno-noworocznym, tak więc pracowałam również w wigilię. Ale to mnie nie zniechęciło do tego by udać się po choinkę, bo niestety z moich planów kupna choinki z Lasów Państwowych wyszło wielkie nic, bo małżownika moja miała ważne spotkanie i się nie udało. I chęci mu odeszły, ale ja się nie poddałam, napaliłam się na to jak dziecko, w życiu nie miałam żywej choinki i w tym roku powiedziałam, że ją przyniosę na plecach, ale choinka żywa będzie. I tak w wigilię z pracy wyszłam 30 min przed wszystkimi by ze wszystkim zdążyć, swoje kroki pokierowałam na jeden z rynków i całe szczęście, że wyszłam wcześniej, bo z choinkami się już zwijali, ale dzięki temu dostałam swoją wymarzoną choinkę za przystępną cenę 40 zł piękny 180 cm świerk kaukaski :) Zapakowany świerk wrzuciłam na plecy i pomaszerowałam do auta, nie był taki ciężki.W domu wparowałam ze świerkiem, w trybie super szybkim została rozebrana nasza sztuczna choinka i przyozdobiłam nasze żywe drzewko, które prezentuje się wybornie.
 Na wieczerzę wigilijną pomaszerowaliśmy do moich rodziców, a tam wigilia razem z dziećmi była na skromne 18 osób, najmłodsza uczestniczka miała 16 miesięcy, a najstarsza 90 lat :) Przystrojenie stołu jak zwykle należało do mnie wyszło mi to ślicznie, punktualnie o 17:30 zasiedliśmy do wigilijnej wieczerzy. Smakowaliśmy i rozpieszczaliśmy nasze kubki smakowe.
A o 19:00 rozległ się długi dźwięk dzwonka, a za drzwiami czekała na nas miła niespodzianka odwiedził nas Święty Mikołaj, niestety Lulcia i tym razem nie odważyła się usiąść na kolanku u Mikołaja. Cwana jednak z niej sztuka, bo kiedy Mikołaj nie patrzył to ona zgrabnie zaczęła mu plądrować w worku z prezentami :) A prezenty trafione jak nigdy :) I tak Lulcia dostała swoją prywatną kuchnię do gotowania wraz z fartuszkiem, klocki Lego Duplo (jeszcze nie rozpakowane wciąż jest inspiracja kuchenką), książeczki, piżamkę, bluzeczkę, lalę, puzzle-domino i tablet w wersji dziecinnej. Mama od Mikołaja dostała cudne leginsy z motywem norweskim i cudne perfumy DKNY by delicious, a tatko koszulę nasz elegancki mężczyzna, spodnie na snowboard. Radość rozpierała każdego z prezentów. Z wigilii do domu wróciliśmy o 22:30 tak było miło, że nie czuliśmy upływającego czasu.
Pierwszy Dzień Świąt rozpoczęliśmy świątecznym śniadaniem, na którym wszyscy chwalili mój pierwszy pasztet :) Po śniadaniu czas na świąteczną drzemkę, by uzbierać siły na dalszą część dnia. Na świąteczny obiad pojechaliśmy do cioci naszego rodzinnego guru kulinarnego. Tym razem na stół wjechała gęś i żeberka w towarzystwie buraczków i zupy pomidorowej z kluskami lanymi, no mówię Wam pychota. I jak to przy stole świątecznym, pogaduchy, wspominki, śmichy i chichy końca nie było.

Drugi Dzień Świąt był wyjazdowy w rodzinne strony małżowinki. Żona była driverem w pierwszą stronę. I tu znów powtórka z rozrywki świętowanie, ucztowanie przy stole. A co ze smakołyków znalazło się u teściowej zupa meksykańska, dorsz w sosie słodko-kwaśnym, sałatki, cista, śledzie, zimne przekąski. I tak siedzieliśmy, ucztowaliśmy, świętowaliśmy za stołem głównie :)

A same święta były cudowne Lulcia była bardzo grzeczna z czego jestem bardzo dumna, przeżywała Święta pierwszy raz baaaardzo świadomie, rozumiała, że Mikołaj, że prezenty, że świętujemy, objadła się śledziami, które bardzo jej smakowały, popróbowała pierwszych swych smakowych nowości, a wieczorem nie mogła zasnąć z wrażenia.
A dziś piątek ostatni tego roku i ostatni dzień pracy i dwa dni wolnego to lubię.

A Wam jak upłynął świąteczny czas pewnie też za stołem :)

Szczypta o Mnie

wtorek, 24 grudnia 2013

Ho Ho Ho


Najserdeczniejsze życzenia, 
Cudownych Świąt Bożego Narodzenia, 
Rodzinnego ciepła i wielkiej radości
Pod żywą choinką zaś dużo prezentów, 
A w Waszych pięknych duszach, wiele sentymentów.
Świąt dających radość i odpoczynek
dla Was kochane blogowiczki i dla Waszej całej rodziny życzymy My

Szczypta o Mnie

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Świąteczne wypieki

Świąteczne wypieki zakończone. I nie myślcie, że na piernikach się skończyło. Słodki wypiek jest, więc do niego dołączyły dwa kolejne, coś pikantniejszego i mięsnego, a żeby było na czym jeść to coś mięsnego dołączył do tego tradycyjny własnoręcznie wyrobiony i upieczony chleb. Jest pyszny zarówno chleb jak i pasztet bo o nim mowa. I powiem Wam, że pękam z dumy jestem z siebie taka dumna :) Ach, och i ech :)


Dla chętnych podaję mega prosty przepis na pyszny chlebek.

Zaczyn:
1 litr przegotowanej letniej wody
10 dkg drożdży
1 łyżeczka cukru
1 łyżka mąki
Wszystko razem mieszamy do rozpuszczenia się składników i odstawiamy na 10 min.

Ciasto:
2 szklanki otrębów pszennych lub żytnich
1/2 szklanki pestek z dyni
1/2 szklanki słonecznika
1/2 szklanki siemienia 
1 kg mąki
1 łyżka soli
Wszystko razem mieszamy, a na koniec dolewamy zaczyn, odstawimy na 10 min. Po 10 min dzielimy ciaso na dwie części i pieczemy w keksówkach wysmarowanych tłuszczem. W piekarniku nagrzanym do 180 stopni 1 godzinę i 10 min. Proste prawda :)
Smacznego !

Szczypta o Mnie


piątek, 20 grudnia 2013

ŻŁOBKOWA WIGILIA

W czwartek 19.12 parę minut po 14 w żłobkowej szatni zrobiło się trochę tłoczno, a to wszystko za sprawą żłobkowej wigilii, na której pojawiliśmy się również my rodzice Lulci, zresztą nie mogło być inaczej. Gdy zegar wybił 14:30 i ciocia Krysia zaprosiła wszystkich do środka, wszyscy rodzice przekroczyli próg żłobkowej sali grupy II. Ku ich oczom, w tym również naszym ukazały się malutkie czerwone postacie, aż trudno było odnaleźć wśród wszystkich jak, że do siebie podobnych tego jednego wyjątkowego dla nas czerwonego krasnala. Mamcia przebiegła wzrokiem, chwilę jej to zajęło, ale w końcu udało się zlokalizować Lulcię, stała ze swoją ulubioną koleżanką Wiktorynką mocno trzymając się za rączki. Tu nastąpiła chwila dla fotoreporterów.
I zaczęliśmy wspólne świętowanie. Na początku była część artystyczna, wspólna jazda zaczarowanym pociągiem,
która zawiózł nas do czarodziejskiej, bajkowej, zaczarowanej krainy, w której mieszkały czerwone krasnoludki i tak radośnie śpiewały:
My jesteśmy krasnoludki,
Hopsa sa, hopsa sa,
Pod grzybkami nasze budki,
Hopsa, hopsa sa,
Jemy mrówki, żabie łapki,
Oj tak tak, oj tak tak,
A na głowach krasne czapki,
To nasz, to nasz znak.

A, że za oknami śnieg to krasnoludki wesoło jechały saneczkami:
Zima, zima, zima, pada, pada śnieg
Jadę, jadę w świat sankami
Sanki dzwonią dzwoneczkami
Dzyń, dzyń, dzyń
Dzyń, dzyń, dzyń
Dzyń, dzyń, dzyń 
lepiły bałwana, rzucały się śnieżkami:
Śnieg pada, śnieg pada, cieszą się dzieci.
Tu płatek, tam płatek puszysty leci.
Będziemy, będziemy lepić bałwana
i rzucać śnieżkami oj dana, dana

Było wesoło, tanecznie, gwarno i kolorowo. Po tych emocjonujących występach wokalnych, w oddali dało się słyszeć dzwonki i w drzwiach stanął Święty Mikołaj ( jak co roku w tą rolę doskonale wcielił się nasz pan dyrektor).
Na pierwszy rzut Świętego Mikołaja poszła Lulcia chciał się z nią serdecznie przywitać, jednak zakończyło się to załączeniem syreny i nie było opcji by przywitać się ze Świętym Mikołajem. Dopiero kiedy Mikołaj usiadł wygodnie i zaczął rozdawać paczki Lulcia grzecznie stanęła w kolejce, w trybie ekspresowym złapała paczkę i poszła w siną dal.
Nie dało się zrobić zdjęcia u Mikołaja na kolanie, nie i koniec, Lula jak mantrę powtarzała Lula nie. Prezenty rozdane, Mikołaj pożegnał się z dziećmi i pojechała dalej, a my zasiedliśmy do stołów, a raczej dzieci zasiadły do konsumpcji wigilijnych słodkich przekąsek. 
Od cioć rodzice się nasłuchali tyle miłych rzeczy, że Julcia najładniej je w całej grupie, nie ma z nią przy jedzeniu żadnych problemów, a do tego tak ładnie je, nic nigdy nie rozleje, samodzielna przy tym jest niesamowicie i do tego żarłok, apetyt jej dopisuje, dolewka zupy musi być zawsze i na podwieczorek dwie kanapki zje ( a pamiętacie, jak kiedyś narzekałam i martwiłam się, że taki straszny z niej niejadek, widać nie było sensu I Wam wszystkim kochane mamuśki, które martwią się o swoje niejadki powiem, że nie ma sensu).
Patrząc tak na naszą Lulcię, podczas tych występów w żłobku, powiem Wam może się powtórzę, ale widzę jaki żłobek ma cudny wpływ na rozwój dziecka. Co innego jak dzieciątko przebywa z rówieśnikami, jak ona podczas tych wszystkich piosenek tańczyła, pokazywała każdą piosenkę to co je ciocie uczyły, jak współgrała wspólnie w grupie z dziećmi, jaka radość jej się maluje na buźce gdy idziemy do żłobka, do dzieci, do Wiktorynki. Na pytanie co będzie robić w żłobku odpowiada lala i jajo, czyt. będzie bawić się lalą i jeść jajo :) Tak więc mam w pełni zaufanie do naszego żłobka i z ręką na sercu mogę go polecić innym, jestem mega zadowolona, że właśnie tu trafiła i trochę mi żal, że we wrześniu pójdzie do przedszkola już nie do naszego kochanego żłobka, choć mam nadzieję, że przedszkole, do którego chcemy zapisać Lulcię, będzie takie samo cudne jak nasz żłobek.
Na koniec żłobkowej wigilii każde dziecko otrzymało choineczkę do powieszenia w domciu. Choinkę oczywiście wykonały ciocię. Swoją drogą ile te ciocie narobią się tych wszystkich gadżetów. Choineczki, czapki krasnoludki dla każdego dziecka, a dla chłopców dodatkowo mucha, oj narobią się narobią.

Szczypta o Mnie

czwartek, 19 grudnia 2013

Przybornik i stare pudło na skarby w nowej odsłonie

Uff wreszcie skończyłam. A co takiego.
A no w domu mamy nowy przybornik na długopisy, mazaki, ...a z czego powstał zobaczcie same :)
A pamiętacie stare pudło na moje skarby, w które tchnęłam nowe życie. I jak Wam się podoba :)
A na deser nowy lokator, który wisi w pokoju Lulinki, i śmieje się do niej i do nas wszystkich świąteczny renifer z masy solnej.

Dziś na tyle krótko, zwięźle i na temat, a przede wszystkim dziś kreatywnie made by szczypta  :)

Szczypta o Mnie

środa, 18 grudnia 2013

ZIMOWY NIEZBĘDNIK - CZYLI BEZ CZEGO ZIMA NAM NIE STRASZNA

Dziękuje Ewiczce za nominację do zimowej zabawy pt. "Zimowy Niezbędnik".
Jak to u nas wygląda ? Ta zimowa lista rzeczy niezbędnych do życia.

1. Listę otwiera herbata czarna z sokiem malinowym, dużą ilością soku malinowego. W sam raz na rozgrzanie, musi być :)
2. O niezbędnych napojach na zimę będzie dalej. Nie wyobrażam sobie zimy bez grzańca i tu może być grzane wino, albo grzane piwko. W zależności co w domu jest pod ręką.
3. Ciepłe skarpety, które wciągam na swoje zziębnięte stopy i tu Was zaskoczę wciągam je na noc do spania. Jeśli mam zziębnięte stopy najzwyczajniej w świecie nie zasnę, to też muszę im zapewnić komfort ciepła.
4. Skoro skarpety to i ciepłe buty, co by nie zmarznąć w zimowe mrozy i tu nie dbam o ich design, muszą być ciepłe to podstawa
5. Do tego musi dojść ciepłe ubranie jak kożuch, ciepła czapka, szalik i rękawiczki czasem nawet dwie pary.
6. Na noc idą skarpetki na stópki, a w dzień by stópki miały ciepło w domciu obowiązkowo ciepłe papciochy.
7. Zimą nie może zbraknąć zimowego urlopu i szusowania na desce. Musi być :)
8. W domu musi znaleźć się zapachowa świeczka.
9. Ciepła kołdra musi być, najlepiej puchowa :)
10. No i jak to na zimę przystało musi być śnieg, dużo białego śnieżnego puchu, na który wciąż czekam.

To mój zimowy niezbędnik. Jak widać najważniejsze w nim to ciepło i wszystko co z komfortem ciepła związane, bo taki ze mnie już zmarzluch :)

A do dalszej zabawy zapraszam:
1. http://mojamalabee.blogspot.com/
2. http://minioweszczescie.blogspot.com/
3. http://mamaemi.blogspot.com/
4. http://dwaitrzy.blogspot.com/
5. http://valium16.blogspot.com/
6. http://iknowthesunmustsettorise.blogspot.com/

I wszystkich innych, którzy chcą się przyłączyć do zabawy zapraszam !

Szczypta o Mnie


niedziela, 15 grudnia 2013

Piernikowo

Niedziela pomału się kończy, pora spać, by wstać jutro przytomną do pracy. Weekendy stanowczo za szybko się kończą, trwają tak krótko :( 

A co w ten weekend u nas. 

W piątek odreagowałam pechowy czwartek i piątek z moimi babami, podbijałyśmy miasto i na szczęście pech mnie już omijał już wystarczająco mi namieszał przez ostatnie dwa dni. 

A w sobotę pierniczyłam moje pierniki. Napierniczyłam się, że szkoda gadać, pierników mam chyba z wiadro i teraz grzecznie leżakują do świąt. Zobaczymy jak będą smakować :) Efekty same zobaczcie.

A w niedzielę leniwie. Wieczorem z okazji święta kina odwiedziliśmy z mężem wielki ekran, by na nim zobaczyć film "Płynące wieżowce" i szczerze dno, totalna klapa, bez komentarza, nie warto...

A co po za tym Lulinka nam gorączkuje lekko, to też jutro wolne od żłobka by przyjrzeć się co i jak, bo poza gorączką 37,5 i katarem innych objawów brak. Matula już wyciągnęła broń na zarazki i walczymy, nie dajemy się !

Święta co raz bliżej ! W środę małżowinka jedzie z wizytą do leśniczego by zakupić z legalnego miejsc, legalną choinkę, za rozsądną cenę, bo nie wiem czy wiecie, ale jak kupować choinkę to tylko z Lasów Państwowych i tak choinka kosztuje do 2,5 m 30 zł, sam idziesz, wybierasz i tniesz tą która skradła Twoje serce, więc tak zakupić musimy stojak do naszej zielonej panienki. 
A ja mam plan w tym roku na święta piekę pierwszy własnej roboty pasztet już nie mogę się doczekać tych świątecznych smakołyków :)
I to by było na dziś tyle !
Dobrej nocki :) 
D O B R A N O C . . .


Szczypta o Mnie

piątek, 13 grudnia 2013

PIĄTEK 13-go

Od samego rana pech cholerny pech. W drodze do pracy auto odmówiło mi posłuszeństwa i tak stanęłam na wiadukcie, na środku skrzyżowania, potok łez od razu się pojawił i przerażenie. A nasi polscy kierowcy są na tyle w dupę uprzejmi, że każdy kto przejeżdżał mnie strąbił, dopiero jeden z kierowców po 3 minutowym staniu zatrzymał się i pomógł mi zepchnąć auto. I tu grzecznie czekałam na mojego serdecznego kolegę z pracy, który mi dziś tak wiele pomógł. Pojechał po benzynę, bo to byłą najprawdopodobniej przyczyna matka przeholowała z możliwością jazdy na rezerwie. Wrócił z kanistrem i lejkiem, ale pecha ciąg dalszy lejek za gruby nie chciał wejść w wlew i odgiąć takiej zatyczki, więc myślówa co by tu zrobić, jak by to zrobić. Poszłam wyrwałam gałąź z drzewa i udało się wlaliśmy benzynę. Cała rozpromieniona szczęściem wsiadam przekręcam kluczyk w stacyjce i co akumulator się rozładował. Telefon po wsparcie po kolegów z pracy by pomogli popchnąć auto, które do małych nie należy, a dodatkowo było pod górkę. Wsparcie przyjechało, popchnęło i odpaliło i pojechałam do pracy. Wielkie uff. Po drodze byłam tak rozkojarzona i zziębnięta, odrętwiała z zimna całą tą sytuacją, że dwa razy mnie strąbili z mojej winy rzecz jasna bo jechałam jak głupek i mało brakowało do kolizji. Na szczęście ktoś tam na górze nade mną czuwa i dojechałam cała i zdrowa. Teraz już stres, nerwy zeszły, czekam na koniec czyszczenia ekspresu i idę zapodać pyszną latte z syropem waniliowym.


I oby nic już dziś mi się nie przydarzyło pechowego. PROSZĘ !

Szczypta o Mnie

czwartek, 12 grudnia 2013

SOR

SOR chyba każdy z nas wie cóż to za skrót. I tak dziś byłyśmy z Luli jego pacjentkami, w sumie to Luli mama do towarzystwa. A jak czemu, dlaczego ? Odbieram jak zawsze Lulinkę ze żłobka, a ona ledwo co staje w drzwiach widząc mnie zaczyna przeraźliwie płakać. Pierwszy raz ją taką widzę pytam się cioci o co chodzi a ona rozkłada ręce i mówi, że nie wie wszystko było w porządku. Więc pytam Lulcię, a ona, pokazuje na nosek i woła baba, widzę, że usmarkana, więc na spokojnie mówię, że wytrzemy nosek z gilków i będzie wszystko dobrze, ona przeczącą kiwa głową i artykułuje stanowcze NIE, ale ciągle płacze i ciągle pokazuje na nosek mówiąc baba. Próbuję odwrócić jej uwagę, zagadnąć by nie myślała o nosku, na moment się udaje, ale zaraz potem wraca płacz i problem noska. W końcu namawiam by wydmuchała baby z noska będzie lepiej. Podejmujemy próbę wyrzucenia bab, wychodzą parami, a nawet trójkami, jednak to nadal nie pomaga. Próbuję się dowiedzieć o co chodzi z noskiem i babami. I tak pytam się czy w nosku jest coś, Lula kiwa głową na tak, czy coś wsadziła do noska, kiwa głową tak, zaglądam do nosa jednak nic tam nie widzę prócz bab. Idziemy do cioci zapytać się o co z tym noskiem chodzi. Ciocia bierze na dmuchanie nosa porządne i udaje się wyczyścić z noska wszystkie baby dzięki czemu nie mamy złudzeń z ciocią w nosku Lulci coś jest. Bez chwili zastanowienia pędem do domu po książeczkę, po drodze telefon do ukochanej mamy gdzie mam jechać gdzie laryngologia, zostaje poinstruowana, wsiadam w auto i jedziemy. Czy ja już kiedyś Wam nie mówiłam, że wszystko co złe przytrafia nam się kiedy jesteśmy z Lulinką same i tym razem jest podobnie mąż w delegacji. Trafiłyśmy pod dobry adres, wypełniam kartę, w kolejce nikogo nie ma jesteśmy pierwsze. Na widok Pana doktora Lula na dzień dobry zaczyna płakać i krzyczeń tu nie. i Tak pielęgniarka trzyma Lulci głowę by jej nie ruszała była sztywno ja rączki i nóżki, a Pan doktor z precyzją wyciąga kawałek plastikowej nakrętki, zatyczki, nie wiem co to jest i jakim cudem znalazło się to w nosku Lulci, bo w żłobku dzieci nie mają dostępu do takich maleńkich, drobnych przedmiotów. Jutro to spróbujemy wyjaśnić, bo owy przedmiot dostałyśmy na pamiątkę i pogrożenie palcem dla Luli na przyszłość od pana doktor. W drodze powrotnej mama cały czas kazania mówiła Lulci kontynuując je w domu mam nadzieję, że się to już nie powtórzy.

A podobno piątek 13-go jutro, mnie dopadł już dziś :(

Szczypta o Mnie

wtorek, 10 grudnia 2013

BLOGOTEKA, w temacie Małego Człowieka


Jak donoszą liczne źródła w strefie blogosfery rozprzestrzenił się wirus zwany BLOGOTEKĄ, w temacie Małego Człowieka, dopadł i mnie. Ale nie ma co łez wylewać żyć będę. Wirus został pokonany skuteczną szczepionką. A jak doszło do zawirusowania dowiecie się tu.
Tylko pamiętajcie klikacie i wchodzicie na własną odpowiedzialność :)

A oto moja szczepionka:

Czerwcowy ze mnie blogowiec,
a Blog jest moim papirusologiem
Zapraszam Was do krainy,
w której wspomnę słowo o osiągnięciach mej kochanej dzieciny
słów kilka przedstawię o sobie i o zacnej innej osobie
nakarmię Was superkwasem zwanym dekupażem
bo swą przygodę z nim dopiero zaczynam
i me wszystkie wypociny
u mamusiny w galeryi zobaczycie

Ja zawirusowywuje:





Szczypta o Mnie 

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Świat oczami dziecka

Na poprawę humoru, bo mamy poniedziałek, do weekendu jeszcze 4 dni, za oknem szaro buro i ponuro, a buźki bez względu na wszystko śmiać się nam powinny :)


Dzieci mają jednak wyobraźnie pozazdrościć :)

U nas choinka już ubrana :)

Szczypta o Mnie

piątek, 6 grudnia 2013

Wielka Paka Mikołaja

Świąteczny Orszak odwiedzi w grudniu 7 największych miast Polski. Święty Mikołaj, Śnieżynki i Elfy przybędą do Warszawy, Krakowa, Katowic, Wrocławia, Poznania, Łodzi i Gdyni.

Widowiskowy orszak przeprowadzi na terenie wybranych galerii niepowtarzalny „Festiwal Prezentów”, podczas którego wręczy dzieciom w sumie 5000 świątecznych paczek.

Dodatkowymi atrakcjami dla najmłodszych będzie zdjęcie ze Świętym Mikołajem na tronie, młyn do mielenia złych postępków dzieci, Mikołajowa Poczta, rodzinne strojenie choinek, szukanie magicznej gwiazdki w Choinkowym Lesie, świąteczna muzyka, wspólne śpiewanie finałowej piosenki oraz mnóstwo konkursów z nagrodami.

I tak wczoraj Wielki Orszak Mikołaja zawitał do naszego miasta, oczywiście nie mogło nas tam zabraknąć, zaraz po odebraniu Lulinki ze żłobka pomaszerowałyśmy na spotkanie z Mikołajem. By otrzymać podarunek od Mikołaja musiałyśmy ustawić się w kolejce oczekujących dzieci na spotkanie z brodatym dziadkiem, ale w miłej atmosferze czas spędzony w kolejce minął nam jak z bicza strzelił. Lulinka niestety nie polubiła i nie obdarzyła zaufaniem brodatego dziadka. Nie chciała usiąść mu na kolanach, ba nawet z mamą i na jej kolanach nie chciała przycupnąć. Stała w bezpiecznej odległości od niego z kwaśna miną, mało tego nie chciała nawet podejść i odebrać podarunku od Mikołaja, (zresztą zobaczcie same na stronie http://wielkapakamikolaja.com/mikolaj-w-lodzi.html jesteśmy w 9 rzędzie 3, 4, 5 zdjęcie od lewej) przekonała się za to do wielkiego Misia Haribo i od niego podarunek przyjęła.Kiedy już odchodziłyśmy od orszaku Mikołaja każde dziecko dostawało pieczątkę na rączce Mikołajkową i tu Lulcia wyciągnęła z ogromną chęcią swoją łapkę i dała się zapieczętować razy dwa :) Ba chciała nawet pieczątkę zabrać Mikołajce i wziąć ze sobą do domu. W paczce były babeczki, lukier, i pisaki lukrowe i kisiel Dr. Oetkera, żelki Haribo, i chipsy naturalne od Crispy Natural i guma mamba i puzzle. Więc Lulcia skorzysta z puzzli i wspólnego pieczenia babeczek, a lukier przyda się do dekorowania pierników na święta.

A dziś Mikołajki i tak z samego rana wczoraj wieczorem Lulci powiedziałam by ładnie i grzecznie zasnęła, bo rano jak będzie grzeczna to przyjdzie Mikołaj i zostawi jej prezent w buciku albo pod poduszką. I tak rano ledwo co oczka otworzyła zajrzała pod poduszkę, a na jej buźce uśmiech i te iskierki w oczkach jakie jej się pojawiły nie mogłam wprost oczu oderwać. A co znalazła pod poduszką oczywiście książkę
"Naciśnij Mnie" Herve Tullet, a i tatę też odwiedził Mikołaj zostawił mu podarunek w bucie. Więc z lekka wkurzony wpycha rano nogę w buta i się denerwuje co go tam uwiera, wkłada rękę i jest mile zaskoczony. A co tata dostał bransoletkę. Do mamy póki co Mikołaj zawitał w pracy dostała kopertę z wodnymi banknocikami :), a w domu może coś znajdzie pod poduszką wieczorem :)

A do Was zawitał Mikołaj ?

A jutro ubieramy choinkę :) Milusich Mikołajek Wam życzymy :)

Szczypta o Mnie

czwartek, 5 grudnia 2013

Pierwsze dekupażowe prace. Moje :)

Tadam nadeszła wiekopomna chwila przedstawiam Wam pierwsze swoje prace takie na pół poważnie, bo nadal ćwiczę, nadal się uczę.

Nasze Lulinkowe stare-nowe łóżko z ozdobioną deseczką made in mama :)



Bombka, będzie wisieć na naszej choince i dodawać jej uroku :)



I na deser pudełko teraz ożywione, nie surowe drewniane na winko. A winko wiekowe już 2005 rocznik,więc i pudełko musi mieć z klasą :)




A tym aktualnie się zajmuje kartonowe stare pudło. Co z tego wyjdzie !
I jak Wam się podobają moje pierwsze prace ?

Szczypta o Mnie