piątek, 27 lutego 2015

30 tydzień - dzidziuś dużo się rusza, najchętniej w nocy, kiedy mamusia odpoczywa

Stan Szczypty na 30 tydzień ciąży:

  • waga 77 kg
  • długość maluszka ok 27 cm
  • waga maluszka ok. 1,4 kg 
  • przed nami ostatnie 10 tygodni, z następnym tygodniem będzie już z górki, więc mogę zacząć odliczać 10
  • po wizycie u lekarza wyniki badań glukoza prawidłowa, a cytologia położna, która dawała mi wyniki stwierdziła jak u dziewicy grupa I, do obserwacji miedniczki nerkowe, które są po ostatnim USG w ośrodku referencyjnym do obserwacji w USG między 34-36 tyg
  • trudności w zaśnięciu i przespaniu spokojnie nocy jak nie zgaga to drętwiejące łydki, czasem rano kiedy wstaję mam wrażenie jakbym wcale nie spała
  • nadal towarzyszą mi skurcze przepowiadające, które objawiają się twardniejącym brzuchem
  • generalnie nie towarzyszy mi zbyt dobre samopoczucie ciągłe zmęczenie, zadyszka, zgaga,jakaś część ciała dzidziusia wchodząca cały czas pod żebro,...




Szczypta o Mnie

wtorek, 24 lutego 2015

Słoneczko

Jak wiecie zmieniliśmy logopedę i to był na tą chwilę dobry ruch. Po ostatniej wizycie, zapytałam się o dodatkowe spotkania prywatnie, ale Pani logopeda na tym etapie odradziła. Po pierwsze za mała, a po drugie dajmy czas i zobaczmy jakie efekty przynosi terapia.
Na ostatnich zajęciach na falę poszły ćwiczenia z literką F i W.
Ćwiczenia polegały na odpowiedzeniu przez Lulcię co znajduje się na danym obrazku, jeśli nie wiedziała co Pani logopeda powtarzała wyraz, a następnie to samo miała zrobić Lulcia. Z literką F poszło dość gładko, schody zaczęły się przy W, a szczególnie przy słowach TRAWA i PIWONIE. Praca domowa do następnej wizyt powtarzanie słówek na F i W z zeszytu.


Zaczęłyśmy powtarzanie, ale nie oszukujmy się powtarzajmy słówka przez kolejne dwa tygodnie z obrazków wklejonych do zeszytu, po jakimś czasie staje się nudne. Jako, że chcę byśmy ćwiczyły zaczęłam przeszukiwać internet i natknęłam się na interesującego bloga http://agata.skaruz.com, na którym znalazłam dużo przykładów różnych ćwiczeń logopedycznych. Najbardziej interesującym na tym etapie wydała mi się gra słoneczko. I nie pomyliłam się :)
Do stworzenia słoneczka potrzebujemy żółtego papieru kolorowego, z którego wycinamy okrąg nasze słoneczko i promyczki naszego słoneczka. Na promyczkach zapisujemy wyrazy, które mamy ćwiczyć. Na środku układamy nasze słoneczko bez promyczków, w rączce trzymam promyczki, które Lulcia losuje, czytam jej dany wyraz, jeśli powtórzy go bezbłędnie promyczek wędruje do słoneczka. Jeśli wyraz powtórzy źle odkładamy go na bok i na sam koniec wracamy do niego. Zabawa się kończy ułożenie całego słoneczka z promyczkami. Jest to zdecydowanie lepsza forma nauki połączona z zabawą. Oczywiście zdarzyło się nam podczas zabawy wylosowane nieszczęsne słowa PIWONIE i TRAWA, jak same słowa przeczytałam Lulcia zaczęła płakać. Od razu je odłożyłam i wróciłyśmy po krótkiej rozmowie do próby powtórzenia ich, co w końcu za którymś razem się udało. Zachęciłam Lulcię tym, żeby spojrzała jak mało brakuje do ułożenia pełnego słoneczka ile promyczków dobrze powtórzyła i że jak wolno będzie powtarzać to powtórzy bo umie, potrafi. Zmobilizowałam ją i udało się !


Jeśli znacie jakieś zabawy logopedyczne na powtarzanie słówek, chętnie je poznam, albo jakieś adresy ze stronkami lub blogami. Piszcie.

Szczypta o Mnie

niedziela, 22 lutego 2015

Kulinarna niedziela

Odkąd jestem na zwolnieniu mam dużo więcej czasu na spędzanie go m.in. w kuchni i na kuchenne wariacje :) I tak w niedzielę wyczarowałam.

Lasagne ze szpinakiem

Składniki:
  • makaron lasagne
  • 400 gr sera żółtego
  • ok 1 kg szpinaku u mnie mrożony
  • 3 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • przyprawy (pieprz, sól, pieprz kolorowy, gałka,poeprz biały)
Na sos beszamelowy:
  • 2 łyżki masła i mąki
  • 400 ml mleka u mnie 2%
Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy na nim pokrojoną w kostkę cebulę i czosnek. W osobnym garnku przygotowujemy szpinak, krótko mówiąc rozmrażamy go. Gdy cebula jest podsmażona, a szpinak rozmrożony łączymy i doprawiamy do smaku solą, pieprzem kolorowym. Przygotowanie sosu beszamelowego w garnku rozpuszczamy masło, następnie dodajemy mąke tworzymy zasmażkę, następnie bardzo powoli wlewamy mleko i energicznie mieszamy do momentu aż sos zgęstnieje, na koniec zdejmujemy z ognia i doprawiamy solą, białym pieprzem i gałką. Ścieramy żółty ser. Makaron lasagne ja wcześniej chwilkę dosłownie obgotowuję we wrzątku każdy płat osobno. Gdy już wszystko mamy gotowe przystępujemy do układania naszej lasagne. Formę smarujemy beszamelem, na nią układamy płaty makaronu lasagne, na nią beszamel, szpinak i ser i tak dalej, aż do wyczerpania składników. Ostatnia warstwa to płaty makaronu, beszamel i ser. Zapiekamy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni 35 minut.


Na niedzielny deser na talerz trafił jabłecznik.

Składniki:
  • 1 szklanka cukru
  • 1 kostka margaryny
  • 5 żółtek
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 łyżki kwaśnej śmietany
  • ok. 2 kg jabłek
  • cukier i cynamon
Posiekać nożem margarynę z mąką, dodać żółtka i proszek do pieczenia, cukier i śmietanę. Zagnieść ciasto. Ciasto dzielimy na dwie części jedną chowamy do lodówki. Drugą część wykładamy na blaszkę. Jabłka obieramy i ścieramy na tarce o średnich oczkach zasypujemy cukrem i cynamonem, odstawiamy na 15 min. Jabłka odciskamy z soku, by tak odciśnięte wyłożyć na blachę z ciastem. Drugą część ciasta ścieramy na tarce o dużych oczkach. Ciasto pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok 1 godz.

Można jeszcze, z białek, które nam pozostały z jajek ubić pianę i dodać do nich kisiel. Taką masę wykładamy na jabłka, a na to drugą część ciasta.


A na kolację zrobiłam pastę z jajek i avocado wg. przepisu Melanies fashion  i bez dwóch zdań pasta jest przepyszna pochłonęliśmy ją w mig, a Lulcia nie mogła się od niej oderwać. Z pewnością zagości u nas na stałe w menu.

 Smacznego

Szczypta o Mnie

piątek, 20 lutego 2015

29 tydzień - dzidziuś jest wrażliwy na dochodzące z zewnątrz dźwięki

Stan Szczypty na 29 tydzień ciąży:

  • waga 76 kg
  • długość maluszka ok 26 cm
  • waga maluszka ok. 1,2 kg 
  • najważniejsze wydarzenie tego tygodnia ciąży to pozytywny wynik USG w ośrodku referencyjnym dzidziuś zdrowy, pięknie się rozwija, wszystko prawidłowo, miód na nasze uszy były ciągłe słowa na USG pani prof do dwóch studentek popatrzcie jak pięknie to wygląda, o jak ślicznie, jelitka mają rzeczywiście lekko podwyższoną echogenicznność, ale tym mamy zupełnie, ale to zupełnie się tym nie przejmować, tak więc kamień spadł z serca i na spokojnie możemy się cieszyć ostatnimi 11 tygodniami ciąży :)
  • ciągła nieodparta ochota na lody
  • zachcianka tygodnia pochłaniam otręby pszenne, które po za tym, że mi smakują, to bardzo mi poprawiły wypróżnienia
  • trudności w zaśnięciu
  • częste wycieczki do toalety
  • nadal towarzyszą mi skurcze przepowiadające tzw. Braxtona - Hicksa
  • zgaga
Szczypta o Mnie

wtorek, 17 lutego 2015

Ostatki

Dziś ostatki czyli ostatni dzień karnawału. 
A skoro ostatki to trzeba się przebrać by zabawa w ten ostatni dzień karnawału była na 102 :)

Ale, że nie każdy się przebrać może i nie każdy może iść na bal. 
To nie pozostaje nic innego jak osłodzić sobie ostatni dzień karnawału pysznymi faworkami.

Składniki:
  • 1 szklanka mąki + do podsypania
  • 3 żółtka
  • szczypta soli
  • 4 łyżki gęstej śmietany
  • 1 płaska łyżeczka sody
  • 1 łyżka octu
  • smalec do smażenia
  • cukier puder do posypania
Przygotowanie: 

Wszystkie składnik należy dokładnie wymieszać, ja co by ie utrudniać sobie życia zrobiłam to w mikserze, nie bawiłam się w zagniatanie ciasta. Gdy ciasto było dobrze rozrobione wyłożyłam na blat podsypywałam mąką i chwilę jeszcze je ugniatałam. Następnie podzieliłam na 3 części, rozwałkowałam dość cienko, by następnie ciąć je na paski w zależności kto jaką długość preferuje u mnie ok 2,5 cm na 6-10 cm dł. Na środku każdego paska robimy nacięcie, przez którą przewlekamy jeden róg ciasta.
Smażymy na rozgrzanym smalcu na złocisty kolor z dwóch stron. Odcedzamy na papierowy ręcznik, a na sam koniec obsypujemy cukrem pudrem.

Smacznego :)

Szczypta o Mnie

poniedziałek, 16 lutego 2015

Pomidorowa z jaglanką

Zupy uwielbiam i bez dwóch zdań wolę zupę niż mięcho. I tak ostatnio na obiad ugotowałam zupę pomidorową, ale w zmienionej formie po raz pierwszy zrobiłam ją nie z ryżem czy makaronem, a z kaszą jaglaną. I dziś wiem, że tylko pod taką postacią będę jadać pomidorówkę.

A jak wyczarowałam swoją pyszną pomidorówkę z jaglanką.
Ja zupy gotuję typowo wegetariańskie no prócz rosołu, nauczyłam się tej sztuki kiedy byłam wegetarianką. I tak moja baza do zupy pomidorowej to włoszczyzna pokrojona czyli marchew, seler, pietruszka, por, woda i oliwa z oliwek, bądź olej rzepakowy. Do tego obowiązkowo wędruje liść laurowy i ziele angielskie plus przyprawy w postaci soli bądź vegety i kasza jaglana. Wszystko to wstawiam na gaz. Gotuję do momentu kiedy warzywa będą miękkie. A następnie wyjmuje moje zawekowane w słoiku pomidory. A, że lubię upraszczać sobie życie do słoików wkładam umyte przekrojone na ćwiartki pomidory, które upycham na max w słoik, a następnie wekuję gotując w wodzie słoiki. Do mojej pomidorówki dodaję dwa takie słoiki, które otwieram, wrzucam do blendera, blenduję  i powstały koncentrat dolewam do zupy. Smak wzmacniam jeszcze dodaniem do zupy koncentratu pomidorowego takiego ze sklepowej półki. Wszystko chwilę gotuję, a na sam koniec zupę zabielam śmietaną czyli śmietana roztrzepana z gorącą zupą. Gdy zupa wymaga zagęszczenia zaklepuję ją mąką.

Smacznego :)

Zdjęciem się żadnym nie pochwalę, bo gar zupy zniknął w dwa dni.
A Wy lubicie zupy. Jadłyście taką pomidorówkę pod taką postacią z jaglanką ?

Szczypta o Mnie

sobota, 14 lutego 2015

28 tydzień - brwi, rzęsy i czupryna zdobią główkę dzidziusia

Stan Szczypty na 28 tydzień ciąży:
  • waga 76 kg
  • długość maluszka ok 26 cm
  • waga maluszka ok. 1,1 kg 
  • trudności w zaśnięciu
  • częste wycieczki do toalety
  • swędzące piersi, a szczególnie sutki
  • nadal towarzyszą mi skurcze przepowiadające tzw. Braxtona - Hicksa
  • zgaga
  • dzidziuś najbardziej aktywny późnym wieczorem i nad ranem
Szczypta o Mnie

czwartek, 12 lutego 2015

Tłusty Czwartek

Dziś czwartek.
I to nie zwykły czwartek.
Bo Tłusty Czwartek.
I jak na Tłusty Czwartek przystało, pączki muszą być !
I to nie byle jakie, a własnej produkcji :)))

Przepis zaczerpnięty z bloga straga.pl

  • 2 szkl. mąki + 1/2 szkl. do podsypania
  • 5 dag drożdży,
  • 2 łyżki whisky Golden Loch
  • 3 żółtka,
  • 1/4 kostki margaryny,
  • 1/2 szkl. mleka,
  • 1/2 szkl. jogurtu greckiego
  • szczypta soli,
  • 2 łyżki brązowego cukru demerara,
  • 200 g smalcu i 1 szklanka oleju do smażenia
  • konfitura z róży,
  • 1 szklanka cukru pudru + 1 łyżeczka soku z cytryny + gorąca woda (na lukier)
Margarynę rozpuszczamy, do gorącej margaryny wlewamy zimne mleko, dodajemy jogurt, 1 łyżkę cukru, mieszamy. Do mieszanki dodajemy rozkruszone drożdże, wbijamy 3 żółtka i dokładnie rozcieramy trzepaczką. Do misy robota wsypujemy 2 szklanki mąki, dodajemy szczyptę soli, 1 łyżkę cukru i mieszamy. Wlewamy rozczyn, dodajmy 2 łyżki whisky i dokładnie wyrabiamy kilka minut, najlepiej hakiem do pizzy, aż zacznie odstawać od ścianek naczynia.  Rozczyn w misie wstawiamy do gorącego piekarnika nastawionego na 50 stopni z termoobiegiem do wyrośnięcia. Gdy ciasto podwoi swoją objętość, wykładamy na silikonową matę posypaną mąką i dobrze wyrabiamy. Ciasto rozwałkowujemy na grubość ok. 2 cm, z ciasta wykrawamy sporą szklanką koła. Przykrywamy je i odstawiamy do ponownego wyrośnięcia. Smażymy na dobrze rozgrzanym tłuszczu, w tym przypadku na smalcu wymieszanym z olejem w temp. ok. 170 stopni. Odkładamy na ręcznik papierowy, aby odsączyć z nadmiaru tłuszczu. Po upieczeniu nadziewamy pączki  za pomocą szprycy konfiturą różaną.


Szczypta o Mnie

środa, 11 lutego 2015

Imionowy zawrót głowy

Jak wiecie oczekujemy naszego drugiego dzidziusia. Płeć jest nam nieznana podobnie jak z Lulcią nie chcieliśmy był to świadomy wybór. Imię dla Lulci wybierał i głos miał decydujący tato. Wspólnie podjęliśmy decyzję, że jak urodzi się dziewczynka będzie propozycja imienia taty, a jak chłopiec propozycja imienia mamy. Mimo, ze głos miał decydujący tata, imię musiało spełnić upodobania mamy i tak też było. Teraz rolę się odwróciły i ten głos decydujący mam ja :) I tak, któregoś wieczoru usiadłam z kalendarzem w ręku i wypisałam wszystkie moje the best of the best imiona, które mnie urzekły. Póki co przedstawię Wam zbiór moich-naszych wszystkich typów, bo jest tu parę typów imion mojej mamy.

JEŚLI BĘDZIE DZIEWCZYNKA TO:
  • Anastazja
  • Liwia
  • Olga póki co nr 1 dla Lulci
  • Lukrecja
  • Liza
  • Helena
  • Liliana
  • Luiza
  • Zoya
  • Jagoda
  • Lena
  • Sonia
  • Zyta
  • Roma
  • Małgorzata
  • Malina - propozycja mojej mamy
  • Malwina - propozycja mojej mamy
  • Paola - propozycja mojej mamy
  • Paula - propozycja mojej mamy
JEŚLI BĘDZIE CHŁOPIEC TO:
  • Igor
  • Olgierd
  • Kornel
  • Oktawian
  • Erwin
  • Norbert
  • Iwo
  • Nikodem
  • Bartłomiej
  • Stanisław
  • Albert
  • Borys - propozycja mojej mamy
Imiona zaznaczone tym kolorem czcionki póki co są nr 1. 

I jak Wam się podobają moje-nasze typy (przyjmuję tylko szczere komentarze) ?
A może Wy macie jakieś propozycję ?

Szczypta o Mnie

poniedziałek, 9 lutego 2015

Seplenienie boczne

 Jak wiecie od ponad roku uczęszczamy do logopedy. Spotkania u logopedy przyniosły nam pożądany rezultat, ale od dłuższego czasu nic nie posuwa się na przód, stoi w miejscu. Dlatego postanowiłam zasięgnąć porady u innego logopedy, do którego trafiliśmy w ub. piątek. I co. I chyba zmienimy dotychczasowego logopedę. Zapytacie dlaczego ?  Po pierwsze wyposażenie gabinetu, karty pracy i inne pomoce dla dzieci u tego logopedy bez dwóch zadań są lepsze.  
Wizyta rozpoczęła się od obszernego wywiadu: jak Lulcia urodzona, ile punktów dostała, jak karmiona była, czy ssała smoczka... A następnie przeszła do pokazania Lulci kart z obrazkami. Karty były tak ułożone, że przedstawiały każdą literkę z alfabetu w różnej kombinacji. Lulcia miała je nazywać, a pani logopeda skrzętnie wszystko zapisywała w karcie. Kiedy skończyła postawiła diagnozę czyli:

 Seplenienie boczne, inaczej sygmatyzm lateralny – to wada wymowy, która polega na niesymetrycznym ułożeniu  języka, przez co powietrze nie przechodzi między wargami przez środek, lecz z boku (prawa-lewa strona) przy zębach przedtrzonowych lub trzonowych.  Może to wynikać  z asymetrii języka lub warg, z wady zgryzu. Czasami cała żuchwa (dolna szczęka) jest przesunięta w jedną lub w drugą stronę. Seplenienie boczne charakteryzuje się nieprzyjemnym, świszczącym brzmieniem.
      Barwa głosek realizowanych bocznie zależy od miejsca szczeliny - mogą być głoski lateralne ze zwarciem przednim i tylnym. Bocznie mogą być też wymawiane głoski: t d n r, najczęściej wada ta jednak dotyczy głosek szeregu syczącego (s z c dz). Często zaburzone są szeregi: i syczący, i szumiący, jednak nie występuje sytuacja aby zaburzony był tylko szereg szumiący. Czasami może wystąpić seplenienie boczne w połączeniu z seplenieniem międzyzębowym. źródło

I zaleciła ćwiczenia. 
Dmuchanie np:.  piłeczek do tenisa stołowego, piórek, płomienia świecy...
Picie przez słomkę, ale przy odpowiednim ułożeniu języka, który ma być ułożony w rurkę
I co mamy zaopatrzyć się w opłatek, przykleić go do górnego podniebienia, a Lulcia ma go językiem odklejać przy otwartej buzi.
I ostania rzecz mamy zwracać uwagę na poprawną wymowę wyrazów przez Lulcię, nawet jeśli nie potrafi danej literki wypowiedzieć to pozostałą część wyrazu ma mówić prawidłowo, czyli nie ma używania już swojego słownika wyrazów, którego do tej pory używała.

Mamy ćwiczyć do następnej wizyty czyli do 20.02 codziennie po godzince. Pierwsze koty za płoty, najlepiej wychodzi dmuchanie, najtrudniej ułożenie języka w rulonik. 

Mam czas do 20.02 na podjęcie decyzji czy zostajemy u dotychczasowego logopedy, którego już Lulcia zna i na terapię 30 min wchodzi sama, czy dokonać zmiany. Na tą chwilę od tamtego logopedy się nie wypisujemy zawieszamy wizyty i zobaczymy jak będą wyglądać kolejne wizyty u tego logopedy, a szczególnie ćwiczenia, które zaczynamy już na następnej wizycie 20.02, na które mamy przyjść z zeszytem A4. A póki co ćwiczymy, ćwiczymy i jeszcze raz ćwiczymy. I głęboko się zastanawiamy, ale to do skonsultowania z panią logopedą nad dodatkowymi odpłatnymi zajęciami w domu. Może będzie mogła kogoś polecić. Bo wizyty niestety na NFZ to wizyty dwie w miesiącu czyli co dwa tygodnie, a to jak by nie było trochę mało.

A może któraś z Was spotkała się z seplenieniem bocznym ?


Szczypta o Mnie

piątek, 6 lutego 2015

27 tydzień - ciało dzidziusia jeszcze intensywniej przybiera na wadze

Stan Szczypty na 27 tydzień ciąży:
  • waga 76 kg
  • długość maluszka ok 25 cm
  • waga maluszka ok. 1 kg 
  • oficjalnie 27 tydzień rozpoczyna III ostatni trymestr i 7 miesiąc ciąży
  • do porodu pozostało mniej jak 100 dni
  • studniówka za nami
  • co raz trudniej mi się wyspać, ciągle nie mogę znaleźć odpowiedniej pozycji tym bardziej gdy do wyboru masz tylko lewy bok
  • bardzo szybko się męczę, czasem trudność sprawia mi wejście na 1 piętro
  • pojawiły się skurcze przepowiadające tzw. Braxtona - Hicksa, które objawiają się twardnieniem brzucha, a wieczorami ból brzucha delikatny jak na okres trwa to jakąś chwilkę by za chwilę odpuścić. Skurcze pzepowiadające zdecydowanie bardziej odczuwam w tej ciąży niż w ciąży z Lulcią
  • w końcu moja matczyna intuicja się zdeklarowała w kierunku płci dzidziusia, który mieszka w moim brzuszku. Do tej pory zapytana co czuję czy chłopiec czy dziewczynka odpowiadałam, że nie czuję się w żadną stronę bardziej czy to na chłopca czy na dziewczynkę. Ostatnimi czasy jeśli zadasz mi to pytanie odpowiem, że czuję się bardziej na dziewczynkę, ale podstawa to zdrowy dzidziuś. Zobaczymy czy moja matczyna intuicja po raz drugi się sprawdzi z Lulcią się sprawdziła.
Szczypta o Mnie

poniedziałek, 2 lutego 2015

7 rzeczy których o mnie nie wiecie

Do wspomnianej zabawy jak w tytule posta zostałam zaproszona przez Minię i dziękuje jej za to tu i teraz.
A zasady zabawy są dziecinne proste. Należy podać 7 faktów/rzeczy, których nikt o nas nie wie.

Tak więc co by Was dłużej nie trzymać w napięciu.
Startujemy.

  1. Kolczyk w języku mam go od 2-go roku studiów, robiłam go w dość ekstremalnych warunkach.
2.  Podczas studiów pracowałam w restauracji złote łuki czyli w McDonald's. Zaczęłam karierę od najniższego stopnia, a skończyłam na asystencie kierownika. Lubiłam tą pracę, sprawiał mi przyjemność, a po za tym zawsze będzie wywoływać we mnie sentyment, tam poznałam mojego męża :)
3. Nie znoszę zielonego surowego ogórka sam zapach przyprawia mnie o mdłości a po za tym nie lubię jeszcze arbuza, melona , wątróbki i wszelkich podrobów bleee


4. W LO i na studiach byłam fanką jednego z łódzkich klubów piłkarskich. Chodziłam na mecze, ba zaliczyłam nawet parę meczów wyjazdowych.


5. Pamiętam jako dziecko strasznie nie lubiłam swojego imienia. Podobało mi się za to imię Kunegunda i tak też kazałam mojej mamie by na mnie wołała. Dziś dziękuje rodzicom, że nie mam na imię Kunegunda

6. W LO byłam fanką meksykańskich telenowel. Trochę ich obejrzałam: "Zbuntowany Anioł", "Przyjaciółki i rywalki", "Esmeraldna", "Manuela", "Paola"... Trochę mi ta miłość do telenowel pozostała, bo do dziś lubię oglądać seriale.


7.  Jestem totalnym beztalenciem w kwestii śpiewu i malowania czy też rysowania. Pamiętam historię jak w SP zaczęłam śpiewać, a pani nauczycielka zatkała mi ręką usta i powiedziała, że postawi mi piątkę pod warunkiem, że przestanę śpiewać. Moje bez talencie docenia moja kochana córcia.

I to moje 7 faktów głównych :)

Do zabawy zapraszam wszystkie chętne osóbki :)

Szczypta o Mnie