czwartek, 28 listopada 2013

Zasypiam siama

Zasypianie, usypianie naszej Lulinki do tej pory wyglądało tak. Umyta, przebrana w piżamkę, leżąca w swoim łóżeczku, o obok na kanapie siedząca mama, albo tata z laptopem by w ciemnościach przyjemniej upłynął nam czas. Bo z tym zasypianiem różnie bywało. Czasem Lulinka zasypiała w parę minut, a czasem się wałkowała po godzinie, czasem lepiej. Nerwy przy tym rodzice tracili. A, że dziecina nam dorasta, bo tego niestety nie da się ukryć :(. Mama po naszym powrocie z weekendu listopadowego postanowiła spróbować przekonać Lulinkę i siebie do tego by spróbować zasypiania bez rodziców.
I tak przyszła pora spania Lulinka leży w łóżeczku, mama z tatą robią papa i mówią, że dziś Lulcia sama będzie zasypiać, po czym słyszymy stanowczy sprzeciw nie mama tu i wskazuje paluszkiem na kanapę. Więc mama na spokojnie tłumaczy swojej mądrej córeczce, że jest duża, że sama będzie zasypiać, że mama z tatą są w pokoju, etc, nie Lulinka nie zgadza się i powtarza jak mantrę mama tu i wskazuje na kanapę. Matka się nie poddaje i nagle dostaje olśnienia i mówi Lulince, że będzie zasypiać z Zubą (sunia nasza) i mama pospiesznie rozkłada koc na kanapie by sierściuch nie pokrył całej kanapy w rude włosy, Zuba przywołana z radością wskakuje na kanapę, układa się do snu, mama robi papap i wychodzi z pokoju. Przywołana jeszcze parę razy przez Lulcię, bo przecież pora snu jest najlepsza na jedzenie, picie, siku, dawanie buziaków i wszystko inne byle nie spanie. I tak parę razy krążę na zawołanie mojej córci, aż w końcu po 30 minutach zasypia bez płaczu, spokojnie ku uciesze rodziców. I kolejne dni kończą się podobnie. Czasem słychać jak gada po swojemu z lalami, albo Ubą, bo zawsze kiedy mama macha na dobranoc szepcze jej do uszka by opowiedziała baję swoim lalką, misiom i Ubie :) Czasem opowiada szeptem tak by rodzice nie słyszeli, a czasem opowiada głośno by każdy domownik ją słyszał.
Do naszego rytuału zasypiania dołączyły niezbędne dodatkowe elementy. Nasz Lulcia jak wiecie bądź nie wiecie nie ogląda bajek w TV i jeszcze nigdy bajki nie obejrzała, uwielbia piosenki i obowiązkowo przed snem musi być puszczony jej zestaw piosenek:
"My jesteśmy krasnoludki"
"Szczotka, pasta, kubek, ciepła woda"
"Koła autobusu kręcą, się, kręcą się"
"Mydło lubi zabawę"
Po odsłuchaniu piosenek jest czas na picie, na dawanie buziaków, na przytulańce, na ściskanie rączek i na zabranie do łóżka lali, misia, Ali-szydełkowy miś zrobiony przez mamę koleżanki z pracy, Myszkę Micki, i małą białą myszkę pipi, w łóżku jeszcze trzeba wytrzepać poduszkę i dopiero można iść spać :) Bym zapomniała o najważniejszym o Ubie, która musi być na kanapie. Lulcia zapytana przez dziadka czy babcię z kim śpi głośno odpowiada Uba. Ubie czy się to podoba. Jest zadowolona kiedy nikt się w kuchni nie kręci i nie istnieje ryzyko tego, że może ją ominąć jakiś smakołyk, który przypadkiem znajdzie się na podłodze :)

Po weekendowej zmianie łóżeczka, pozbyciu się jednego z boczków i stworzenia wolnego, swobodnego opuszczania łóżeczka, bałam się, że zaczną się wędrówki i ciągłe wychodzenie z łóżka. Ku naszemu zdziwieniu i wielkiemu zaskoczeniu tak się nie stało. Lulinka jak czegoś chce to stanie w łóżeczku czy usiądzie i przywołuje któregoś z rodziców.

A jak u Was wygląda nocne zasypianie ?
Macie swoje rytuały ?
Dzieci zasypiają same czy z Wami ?
Nie wiem czy Wam mówiłam ale jestem bardzo dumna ze swojej córci :*

Źródło: http://bajeczkinadobranoc.pl/a/17_Kolysanki.html

Szczypta o Mnie

wtorek, 26 listopada 2013

Basen w parze z masą solną i nowo-starym łóżkiem

Jak już zapewne wiecie nie lubimy nudy. Lubimy aktywnie spędzać czas, a że nie zawsze się da wyjść na dwór i pobiegać, pohustać się na huśtawce, to trzeba zapewnić inne rozrywki. I tak spędziliśmy weekend. Lulinka jakiś czas temu wyciągnęła z szafy swoje koło ratunkowe do pływania, obowiązkowo kazała je sobie nadmuchać i tak chodziła z tym kółkiem cały tydzień, wkładała je na siebie,  kładła się na podłodze udając, że pływa i ciągle powtarzała papu papu co oznacza kąpać się i tak w sobotę postanowiliśmy pójść na basen. Na basen rodzice aktywnie chodzą, lecz Lulinkę zabieraliśmy kiedy na dworze było cieplutko. A zimą troszkę się bałam, że zachoruje, ale, że chyba kryzys chorowania trzeba po prostu przejść pierwszy rok czy to chodzenia do żłobka czy przedszkola dziecko musi się wychorować my to chyba mamy za sobą, po póki co Lulinka chodzi dzielnie od września non stop do żłobka zdrowa, wyłączając ostatni tydzień września. A rozmawiam z koleżankami, które posłały swoje dzieci w tym roku do żłobka czy przedszkola i ciągle słyszę, że chore, nie domagają, raz kaszel i katar na dokładkę, pochorują tydzień wracają na dwa, trzy dni i z powrotem chorują, skąd ja to znam, przechodziliśmy to w tamtym roku, trzeba ten pierwszy rok przeżyć. Na basenie Lulinka byłą w siódmym niebie, pomoczyła pupkę w wodzie, w jacuzzi, pozjeżdżała na zjeżdżalni i z wody nie chciała wychodzić, ale odmięknięte paluszki od wody ją przekonały. Padnięta i wyczerpana wodnymi harcami wieczorem dziecię zasnęło w mig.

A w niedziele mama w końcu zmobilizowała tatkę, by reaktywować stare szczebelkowe łóżko Luli. I tak zakasaliśmy ręce do wspólnej pracy, Lulinka była pierwsza w pomaganiu, a raczej przeszkadzaniu przy przeróbkach łóżka. Pozbyliśmy się całego długiego boku łóżeczka, tak, że teraz jest otwarte ze swobodnym wejściem i wyjściem z łóżeczka Luli. A wszystko to ma służyć ku temu by zacząć odpieluchowywanie nocne. Tak by Luli w nocy swobodnie wyszła z łóżeczka i zrobiła sisuiu. Jest dana jedna deska podtrzymująca boki i zabezpieczająca przed wypadnięciem Lulci z łóżeczka, mama już obmyśla na tą deseczkę decoupage by ładnie przyozdobić. Pierwsza noc przespana radośnie, bez wypadków.
W niedzielę po pysznym obiadku zaserwowałam placki po zbójnicku z pomocą mojego kochanego męża, który dzielnie ścierał ziemniaki, więc odwalił czarną robotę, a na deser upiekłam drożdżowe rogaliki, jednak z kuchni tak szybko nie wyszłam bo wpadałam na pomysł i zagniotła masę solną. I tu zaczęło się, ugniatanie, wycinanie z foremek od pierników i podjęliśmy się zrobić naszego aniołka z masy solnej inspiracja TU. Wyszedł cudny, do kompletu powstały nasze ozdoby choinkowe, które wycinaliśmy z foremek, robiliśmy dziurki, by móc przewiesić sznureczek i będą wisieć na choince, stworzyliśmy też choinkę z gwiazdek tak jak Wam pisałam o pierniczkach :) Lula bawiła się niesamowicie wycinała z foremek  i malowała jeszcze nie wysuszone wycinanki, więc kolejność odwróciła, ale tym samym proces przyspieszyła, bo są już nie które kolorowe i nie muszą być malowane, a przed nami jeszcze malowanie :) Polecam Wam gorąco masę solną, bo zabawa dla całej rodziny :)










Szczypta o Mnie

poniedziałek, 25 listopada 2013

Moje wypociny

W moich wypocinach :) będę Wam prezentować galerię moich decoupagowych prac i nie tylko, wszystko co sama własnymi rękoma zrobię i czym będę chciała się z Wami pochwalić.

Na pierwszy rzut idzie moja pierwsza praca z decoupagem, a mianowicie ozdobiłam jedną część z boków drewnianej skrzyni,w której trzymamy drewno. Lekcję jaką wyciągnęłam na przyszłość to kupić inny lakier zakupiłam nie właściwy co widać na zdjęciach barwa podchodząca pod brąz/żółć, i jeszcze jedna ważna dla mnie nauka, by obrazek, który transferuje wycinać z większą zakładką białego papieru. Transfer, który robiłam na skrzyni to wydruk z drukarki laserowej na powierzchni drewnianej, która wcześniej została pokryta 3 warstwami białą farbą akrylową, a wszystko to możliwe było dzięki specjalnemu środkowi CAR PLAN,

A oto efekty:





Na drugi rzut moje próby poszły w kierunku ozdobienia poszewki na podusię Lulinki. I tu też kolejna lekcja wybieraj bardziej wyraziste czyt, ciemniejsze wzory. Bo miś widoczny na zdjęciu na poszewce, trzymający poduszkę, owa poduszka była biała i tym samym się cała nie odbiła, a tylko jej kontur.

A oto efekt:



I jak Wam się podobają moje wypociny. Wszystkie komentarze mile widziane i nie owijajcie w bawełnę, przyjmuję wszystko na klatę :)

A na koniec powiem Wam, że naprawdę nakręciłam się na ten decoupage całą sobą  :)

Szczypta o Mnie

wtorek, 19 listopada 2013

decoupage


Dekupaż, Decoagupe - technika zdobnicza polegająca na przyklejaniu na odpowiednio spreparowaną powierzchnię (praktycznie każda powierzchnia: drewno, metal, szkło, tkanina, plastik, ceramika) wzoru wyciętego z papieru lub serwetki papierowej (technika serwetkowa).
Decoupage klasyczny polega na naklejaniu wzoru z papieru i pokryciu go wieloma warstwami lakieru tak, aby wtopił się całkowicie i nie był wyczuwalny przy dotknięciu. W zamyśle ma on wyglądać jak namalowany.
Słowo decoupage pochodzi od francuskiego czasownika „decouper” – wycinać.

Jestem tą sztuką zachwycona, podbiła i zdobyła moje serce, zawładnęła moim umysłem, zapragnęłam jej.
I tak. Rozpoczęłam intensywne buszowanie w necie, czytanie, spisywanie, analizowanie szczególnie dużo cennych informacji zdobyłam na blogu Deco - szuflada
Gdy już uzbierałam odpowiednią ilość wiedzy, dojrzałam do tego emocjonalnie, postanowiłam rozpocząć i spróbować własnych sił w  decoupagu. I tak wczoraj po powrocie męża wspólnie wybraliśmy się do Praktikera by zakupić niezbędne w tej sztuce materiały: papier ścierny, taśma malarska, biała akrylowa farba, lakier wodny, a kilka dni wcześniej zamówiłam polecany przez Deco- szufladę specjalny środek do nanoszenia transferu na Allegro. I tak wczoraj odebrałam paczkę z owym środkiem, dziś druknęłam w pracy na laserowej drukarce motyw, mój pierwszy motyw, którym spróbuję swoich sił w sztuce zdobienia przedmiotów. Na pierwszy rzut pójdzie skrzynia, w której przechowujemy drewno.
Trzymajcie mocno kciuki bym się nie poddała za pierwszym niepowodzeniem, jeśli mi zaraz od razu nie wyjdzie cudo. Wspierajcie mnie, kibicujcie, zaciskajcie kciuki :) Nie omieszkam się pochwalić każdym swoim cudem z Wami :) A jak dojdę do perfekcji to kto wie co będzie :)
W głowie mam co bym chciała ozdobić.

CHUSTECZNIK

CHLEBAK


PREZENTER DO HERBATY


A zobaczymy jak wyjdzie w praktyce. Co z tego wyniknie :)

Szczypta o Mnie



poniedziałek, 18 listopada 2013

Światowy Dzień Wcześniactwa

17 listopada po raz trzeci obchodzony będzie Światowy Dzień Wcześniaka. Tego dnia, w geście solidarności zarówno z wcześniakami i ich rodzicami w Polsce, jak i na całym świecie, w wielu krajach kluczowe i najbardziej charakterystyczne budynki zostaną podświetlone na fioletowo.W Polsce rocznie rodzi się 314 000 dzieci, z czego 6,7% przedwcześnie, a więc przed 37. tygodniem ciąży. Spośród wszystkich rodzących się w ciągu roku dzieci 5,5% ma masę poniżej 2,5 kg, w tym 0,46% to dzieci z masą 500–999 g. Dzięki wprowadzeniu w 1995 roku trójstopniowego systemu opieki perinatalnej, którego jednym z celów jest zapewnienie, aby porody dzieci z wagą poniżej 900 g odbywały się w szpitalach 3. stopnia poziomu opieki, wskaźniki te dynamicznie maleją.
 
I dziś w Dniu Światowego Dnia Wcześniaka zwracam się do Was o Pomoc dla Zosieńki. Pamiętacie kiedyś już się do Was zwracałam o pomoc dla małej Zosi córeczki mojej koleżanki Kasi Pomoc dla Zosi Dziś po raz kolejny kieruję do Was swoją prośbę o Pomoc dla Zosi.

Hoł Hoł Hoł! Byliście w tym roku grzeczni? Idą Święta,a jak Święta, to prezenty... a Św.Mikołaj wszystko widzi )) Macie jeszcze trochę czasu, aby spełnić dobry uczynek i pomóc Małej Zośce ;)

Dzielna Kruszynka Zosia walczy z całych sił o zdrówko!
Zosia, po niedotlenieniu okołoporodowym, zachorowała na padaczkę lekooporną, a ostatnio stwierdzono u Zosi Mózgowe Porażenie Dziecięce.
JESZCZE WSZYSTKO JEST MOŻLIWE!
Zośka tak łatwo nie odpuści
Pomóżcie Zosi stanąć na nóżki!
Tak niewiele, może okazać się dla Zosi całym światem!

POMÓŻ!


https://www.facebook.com/wielochzosia  

   

Szczypta o Mnie

sobota, 16 listopada 2013

Restaurant Day

Karnawał jedzenia - jeden dzień, w którym każdy może zostać szefem kuchni i otworzyć swoją restaurację. Restaurant Day to kulinarne święto współtworzone przez tysiące ludzi, organizujących i odwiedzających jednodniowe restauracje na całym świecie. Głowna myśl, która przyświeca temu wydarzeniu to przede wszystkim dobra zabawa ale istotne są też wymiana kulinarnych doświadczeń czy radość z życia lokalnej społeczności. Wydarzenie organizowane jest przez zespół wolontariuszy, którzy zajmują się również administrowaniem stroną internetową. Wszyscy restauratorzy są osobiście odpowiedzialni za wszelkie działania związane z uruchomieniem ich restauracji.
Restaurant Day to odbywające się cyklicznie wydarzenie, w ramach którego każdy może zostać restauratorem na jeden dzień. Inicjatywa zrodziła się w 2011 roku w Finlandii i od tamtego czasu jej popularność rośnie z każdą, odbywająca się co kwartał edycją. Od pewnego czasu jednodniowe restauracje pojawiają się również w Łodzi i z każdą edycją wydarzenia jest ich coraz więcej. I tak zimowa edycja Restaurant Day odbyła się dziś. A co smakosze mogli znaleźć.

Miejska Kuchnia Roślinna
Weteranka Restaurant Day Agata Bielska z Miejskiej Kuchni Roślinnej będzie gotowała dla gości już po raz piąty. Tu jak zawsze będzie smacznie, kolorowo i przede wszystkim zdrowo. W menu dania z aronią, żurawiną, rokitnikiem, brukwią i jarmużem. Wpadajcie na jesienny obiad, przekąski, bezcukrowe słodkości i rozgrzewające napoje.
Muzyczny Zakątek Smaku
Agnieszka Czaplińska i przyjaciele zaproszą was do swojego Muzycznego Zakątka Smaku już po raz drugi. Tym razem w menu królowały będą dania inspirowane kuchnią Julii Child z marokańskimi akcentami. Obok boeuf Bourguignon pojawi się zatem tajine pachnący szafranem, zupa krem z pieczonych buraków czy tarta z boczkiem, gruszką i gorgonzolą. Będzie też sporo słodkości. Wszystko w cenach od 4 zł do 7 zł za porcję.
Pociąg do Azji 
To chyba debiut kuchni azjatyckiej na Restaurant Day. Po kilkuletnim pobycie w Chinach, Bartek Kowalski we współpracy z Tajwańczykiem Chang ChihWei postanowili przenieść egzotyczne smaki na łódzki grunt. W menu do wyboru kilka zup i dań głównych, a także pierogów i makaronów. Będzie też sporo słodkości, a wszystko na tajwańsko-chiński smak z lekką domieszką polskich akcentów.
U Stefy & Naturalne Klimaty
Letnie pikniki u Stefy przy okazji poprzednich edycji Restaurant Day cieszyły się ogromną popularnością. Nic zatem dziwnego, że zdecydowała się ona po raz kolejny wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Tym razem swoje przysmaki serwowała będzie jednak nie na świeżym powietrzu, a we wnętrzach pracowni ceramiki artystycznej Naturalne Klimaty Grzegorza Sieczko, z którym Stefa, czyli Magda Stefańska poznała się na planie Polskiego Turnieju Wypieków. Będą zatem wytrawne tarty, słodkie ciasta, bezalkoholowy grzaniec oraz pierniki i dżem cytrynowy na wynos.
P109 Blender
Pracownia P109 i współpracująca z nią Hedonia Cake to kolejni weterani Restaurant Day. Pod hasłem „Wiele smaków, jedna restauracja” zaproszą was na mix kuchni amerykańskiej, meksykańskiej i włoskiej. Będą zatem naleśniki corn pancakes, kanapki Sloppy Joe, burritos, quesadillas, włoskie makarony i sałatki. Do tego oferta kawiarniana z dużym wyborem ciast. Wszystko w cenie od 3 do 12 złotych.
Francja elegancja
Miłośnicy klasycznej kuchni francuskiej mogą wybrać się do Francji elegancji, gdzie Świetlica Podwórkowa serwowała będzie potrawy rodem z tego kraju. Będzie krem pomidorowy, zupa cebulowa, ratatouille, tarty z łososiem oraz cukinią i suszonymi pomidorami. Nie zabraknie też sezonowej gęsi piernikowej. Na deser muffinki i muffiny w rozmaitych odsłonach. 
Bar Mleczny w Bibalo
Pracownia Bibalo Design zaprasza do swojego showroomu, który w sobotę zamieni się w klimatyczny bar mleczny. W jadłospisie znajdziecie klasyki polskiej myśli gastronomicznej. Będą zupy grochowa i ogórkowa, trzy rodzaje pierogów i sporo słodkości. Ceny do 3 zł do 5 zł za porcje. Zjeść wszystkie przysmaki będzie można siedząc w wygodnych fotelach i przeglądając magazyny wnętrzarskie. Organizatorzy oferują też bezpłatne porady architektów.
Hummus i Wino
W menu hummus w sześciu smakach podawany z pieczywem, warzywami, świeżymi ziołami i oliwą.

I tak odwiedziliśmy 4 jednodniowe restauracje. Na pierwszy rzut poszedł Pociąg do Azji. Gdy przekroczyliśmy próg, byliśmy z lekka zdziwieni i oszołomieni, że jesteśmy 10 w kolejce oczekującej na stolik. Restauracja mieściła się w prywatnym mieszkaniu gdzie był wydzielony jeden pokój, w którym były 3 6-osobowe stoliki. Ludzie jedli, płacili i wychodzili, by zwolnić miejsce następnym. Jedzenie było pyszne jedliśmy zupę z kaczki i ostrą zupę tajską, pierożki chińskie i wołowinę na ostro. Lulinka wcinała wszystkie chińskie specjały, że aż uszy jej się trzęsły. Więc warto było swoje odczekać w kolejce. Do tego przemiła obsługa, która sprężała się jak mogła, zastawa typowo chińska z pałeczkami w roli głównej.

Kolejna restauracja na naszej drodze to P109Blender. Tu jadłam przeprzyszne pancakes z wołowiną i cieciorką oraz makaron z sosem szpinakowym i kurczakiem, a na deser ciasto keks po żydowsku. Tu miejsce siedzące mieliśmy od razu, dużo większe pomieszczenie, które mieszkanie z pewnością nie było.

Na trzeci ogień i ostatni miała iść Francja elegancja. Restauracja mieściła się w szkole podstawowej na stołówce, ale niestety kiedy przybyliśmy na miejsce było już tylko na słodko, poinformowały nas młode kelnereczki dziewczynki z czerwonymi ustami. Wszystko rozeszło się błyskawicznie.  Więc nie myśląc wiele, ruszyliśmy do Baru mlecznego w Bibalo, mieścił się kila kroków dalej. W barze zjedliśmy pierogi ruskie i skosztowaliśmy kompotu śliwkowego z sernikiem i jabłecznikiem na deser. Bibalo był najmniej eleganckim lokalem, ale to nie ujmowało smacznego jedzenia.

Świetna impreza i już dziś czekamy z niecierpliwością na wiosenną edycję Restaurant Day. Wszystkim Wam gorąco polecam :)

źródło: 
http://www.restaurantday.org/pl/ 
Restaurant Day 



Szczypta o Mnie
  

piątek, 15 listopada 2013

Blogowe świętowanie prezentowe

Zainspirowana zeszłoroczną akcją, w której brałam udział u  Parentingowej postanowiłam w tym roku podobną akcję zorganizować u siebie na blogu, a co spróbuję, zobaczymy czy się uda i jak wszystko wyjdzie.
W końcu każdy z nas prezenty lubi otrzymywać jak i dawać.
Zasady są dziecinnie proste.

1. Należy zgłosić chęć udziału wzięcia w Blogowym Świętowaniu Prezentowym. Należy posiadać i prowadzić bloga.

2. Czasu nie wiele nam zostało, bo troszkę za późno sobie przypomniała, że święta już za pasem, tak więc do 30.11.2013 należy wysłać swój adres mail wraz z adresem bloga i adresem do wysyłki prezentu na adres:

szczyptaomnie@gmail.com

Bardzo proszę w zgłoszeniu napisać czy wyrażacie chęć wysłania prezentu za granicę. A jeśli jesteś za granicy możecie również podać alternatywnie adres do wysyłki polski, bo może macie rodziny w kraju? Może będą wysyłać Wam coś na święta więc prezent blogowy też się załapie ? A może będziecie tu na Boże Narodzenie ?

3. Do 04.12. 2013 roku wszyscy Mikołajowie zostaną poinformowani mailowo komu szykują prezentową  niespodziankę. A o tym kto od kogo otrzyma prezent decyduje kolejność zgłoszeń. Przyjmujemy zasadę pierwsza osoba przygotowuje prezent dla drugiej osoby, druga dla trzeciej, itd.

4. Prezenty wysyłamy najpóźniej do 16.12.2013

5. A co w prezencie ? Otóż to liczy się pomysłowość, wasza kreatywność, nasze ręcznie robione dzieła, wszelkiej maści hand made, a jeśli w tej dziedzinie nie jesteśmy uzdolnieni, prezent możemy kupić, jednak kwota prezentu, nie może przekraczać 20 zł :)

6. Aby o akcji Blogowe Świętowanie Prezentowe dowiedziało się jak najwięcej osób linkujemy poniższy baner i wklejamy go na swoim blogu na pasku bocznym.

7. Wasze adresy i dane będą bezpieczne. Użyję ich tylko i wyłącznie do celów tej wymiany, a dostanie je wyłącznie osoba, która będzie przygotowywała dla was paczkę :-).

8. Odpowiedzialności za Pocztę Polską i jej działania nie bierzemy.

9. Dobrze się bawimy, bo to w końcu świętowanie.

10. I punk ostatni jak dostaniemy nasz prezent podzielmy się nim na blogu :)

Wchodzicie w to :) Ja tak :)))


Szczypta o Mnie

czwartek, 14 listopada 2013

Pierniczenie, a i owszem, ale jak to zrobić ?

W związku z tym, że dużo było rąk w górę chętnych na przepis na pierniczki. Umieszczam go na blogu, nie będę wysyłać do każdej z osobna.

A oto on:



Składniki:

- 50 dag miodu (ja daję trosze mniej)
- 2 niepełne szklanki cukru,
- 25 dag masła lub margaryny,
- 1 kg i 1 szklanka mąki tortowej,
- 4 jaja,
- 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej,
- 1/2 szklanki mleka,
- 1 szklanka siekanych orzechów włoskich,
- 1/2 szklanki siekanej skórki pomarańczowej,
- 1/2 szklanki rodzynek,
- 1 czubata łyżka ciemnego kakao,
- 2 płaskie łyżeczki cynamonu,
- 2 płaskie łyżeczki imbiru,
- 1/2 łyżeczki pieprzu,
- 1/2 łyżeczki mielonych goździków
- szczypta soli

Sposób przyrządzania:

Miód, cukier i tłuszcz włożyć do garnka i mieszając podgrzewać do rozpuszczenia się wszystkich składników. Powstałą masę wystudzić. Do masy dodać mąkę, jaja, sól, kakao, przyprawy oraz rozpuszczoną w zimnym mleku sodę. Rodzynki sparzyć i drobno posiekać. Ciasto dobrze wyrobić (można to zrobić ręcznie, można też użyć malaksera), pod koniec dodać bakalie. Ciasto (które ma w tym momencie lepką konsystencję) należy przełożyć najlepiej do kamionkowego, szklanego lub emaliowanego naczynia i przykryć lnianą ściereczką. Odstawić na kilka tygodni w chłodne miejsce (najlepiej do chłodnej spiżarni). Ciasto kiedy odpoczywa powinno zmienić konsystencję z lepkiej i luźnej na zwięzłą i twardawą. Po kilku tygodniach, możemy przystąpić do pieczenia pierniczków. Ciasto należy zagnieść (wyjąc kilka godzin przed z lodówki/spiżarni aby się łatwiej zagniatało), podsypując w miarę potrzeb mąką, następnie rozwałkować na grubość ok. 0,5 cm. i wykrawać pierniki. Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia, układać pierniki i piec ok. 15 minut. Po upieczeniu przystępujemy do przyozdabiania pierniczków: lukrem (ja robię lukier z białka, sok z cytryny i cukier puder, jeśli chcemy by lukier był kolorowy, możemy dodać barwnika spożywczego), różnymi posypkami (gorąco Wam polecam wybranie się do Lidla jest teraz w promocji dużo różnych posypek). Pierniki oczywiście, jak to pierniki, zrobią się twardawe po upieczeniu. Dlatego należy je włożyć do metalowej puszki i poczekać ok. tygodnia, aż zmiękną.



W Lidlu polecam Wam kupienie foremek do wykrawania pierniczków jest w zestawie dostępne różne wielkości gwiazdek, z których stworzymy świąteczne choinki. Wycinamy różne wielkości gwiazdek, pieczemy, a potem je układamy od największej do najmniejszej i sklejamy lukrem.
 

Jeśli chcemy by nasze pierniczki zawisły na choince przed upieczeniem należy zrobić dziurkę, by potem przepleść sznureczek i zawiesić na choinkę. O tak !

Życzę Wam udanej zabawy w pierniczeniu. Jeśli macie pytania Walcie śmiało :)

Szczypta o Mnie