wtorek, 27 października 2015

Lulinkowe dialogi part 2

"Tak strasznie mnie bolą nogi, że szkoda gadać".

Idź umyć ręce zwracam się do Lulci przed obiadem, a Lulcia w tym czasie przyczepia magnesy na lodówkę i co słyszę: "Zaraz nie rozdwoję się".

Tata do Lulci zaciekawiony co jego pociecha nosi w swojej torebce ( bo odkąd zaczęła chodzić do przedszkola obowiązkowo musi mieć ze sobą torebkę)  otwiera i chce zobaczyć i co słyszy: " Zostaw nie grzeb w mojej torebce".

Lulcia woła coś do mnie z drugiego pokoju, a ja nie reaguję na jej wołanie, w końcu niecierpliwiona wpada do pokoju i woła do mnie: "Głucha jesteś na słuch Ci padło"

Mama do Luluni: "Kochanie proszę posprzątaj w pokoju, poukładaj lalki, schowaj kredki i takie tam". A Lulcia do mnie : "Mam tylko dwie ręce"

Wieczorem otwieram szufladę w komodzie Lulci chcę jej naszykować ubranko na jutro do przedszkola, a Lulcia biegnie z łazienki widząc co matka wyprawia woła: "Proszę mi się do moich ubrań nie dotykać".

Lulcia prosi mnie o obranie gruszki ja w tym czasie zajęta jestem czymś innym i nadzwyczajnie w świecie nie mogę obrać jej tej gruszki i co słyszę: "Trzy razy nie będę powtarzać"

Sytuacja analogiczna jak z gruszką matka zajęta inną czynnością, a moje niecierpliwe dziecko chce już, zaraz, natychmiast, nie potrafi spokojnie poczekać, aż skończę i co na to mówi: "Ile razy mam powtarzać, nie rozumiesz".

"Ciężko Ci się umyć". Zapisałam, ale zupełnie nie pamiętam w jakiej sytuacji to wypowiedziała.

Oglądam "Wspaniałe Stulecie" tak tak oglądam i bardzo lubię ten serial. Czasem mi podczas oglądania towarzyszy Lulcia wie kto jest Sułtanem i która to Hurrem i kiedyś po zakończonym odcinku słyszę od Lulci: "Hurrem poszła do swojej kombaty".

Wracamy z przedszkola mijamy kościół i wywiązuje się jakaś rozmowa o księdzu, na co nagle Lulcia, że "Pani księdzowa", myślałam, że ze śmiechu się nie pozbieram.

Nie da się ukryć, że większość tych tekstów są tekstami zasłyszanymi ode mnie jak to ja w różnych sytuacjach zwracam się do Lulci. Bez dwóch zdań dzieci chłonną wszystko jak gąbka, są naszym odzwierciedleniem, naszą mini kopią.

Szczypta o Mnie

piątek, 23 października 2015

Blogowy Szał Mam w Łęczycy

Blogowy Szał Mam to "wspaniałe spotkanie cudownych, blogujących kobiet z całej Polski w Królewskim Mieście Łęczycy" tak czytamy na oficjalnym FP eventu, a jak było naprawdę, o tym dziś Wam opowiem.

O spotkaniach blogerskich do tej pory miałam możliwość tylko czytać, tak więc gdy pocztą pantoflową dotarła do mnie wiadomość o tym, że w Łęczycy będzie organizowane spotkanie blogerskie, bez najmniejszego cienia wątpliwości wysłałam swoje zgłoszenie. By za jakiś czas ujrzeć swoje imię wśród szczęśliwych pozostałych 24 blogerek-uczestniczek spotkania. Z niecierpliwością i wielkim znakiem zapytania czekałam na 10 października by zobaczyć od kuchni takie blogerskie spotkanie. 

Organizatorką całego zamieszania była Paulina, która w sieci znana jest jako Ladymami i tu wielkie pokłony w jej stronę, że sama samiusieńka przygotowała cały Blogowy Szał Mam, (chylę czoła za ogrom pracy jaki w to włożyła, bo sama aktualnie razem z Asią z bloga http://www.zfilizankakawy.pl/ przygotowujemy event Mamy Blog-OFF-ująi wiem jaka to ciężka praca).

Na nasze spotkanie została wybrana jedna z łęczyckich restauracji Agawa. Punktualnie o 11 dnia 10 października roku 2015 rozpoczął się Blogowy Szał Mam i ja tam byłam i kawę piłam :)
W chłodny sobotni poranek zapakowałyśmy się we trzy do auta i ruszyłyśmy do Łęczycy. Moje uczestnictwo do końca stało pod znakiem zapytania ponieważ, w czwartek poprzedzający spotkanie Calineczka dostała zapalenia ucha, o którym Wam wspominałam, ale dzięki najlepszej instytucji pod słońcem zwanej babcią, mama mogła spokojnie pojechać, mleko z naszych mrożonych zapasów było więc dziecko nie głodowało.
Po dojechaniu na miejsce trafiłyśmy prawie bezbłędnie, każda z uczestniczek po przywitaniu się z organizatorką otrzymała imienny identyfikator (dla mnie na identyfikatorach brakowało nazwy bloga, który prowadzimy, ponieważ, ja dziewczyn nie znałam z imienia i nazwiska, a z nazw prowadzonych przez nich blogów). Po przywitaniu przez Ladymami nastąpiła pierwsza prezentacja firmy, która produkuje naturalne kosmetyki KOSMETYKI DLA, Przedstawicielka firmy Pani Anna uchyliła nam rąbka tajemnicy firmy, a mianowicie ich sekretnym składnikiem są świeże napary z ziół. W związku z tym, że nawet 70% składu kosmetyków stanowi woda KOSMETYKI DLA zastąpiły ją wspomnianymi naparami ziołowymi. Pani Anna zaprosiła każdą z uczestniczek do poddania się szczegółowemu badaniu skóry. I ja z tej możliwości skorzystałam, a dziś na mailu czytałam szczegółowy raport i jak na tą moją 3 z przodu nie jest źle :)
Kolejna prelekcja dotyczyła zdrowego trybu życia czyli wszelkie diety, odżywianie, sport, ruch, ... 
A przedstawił ją nam w formie pytań otwartych Pan Aleksander z Olympia Fitness Klub. Wnioski do prawie wszystkiego co jemy dodawany jest cukier pod różną postacią, tak więc ograniczajmy spożywanie cukrów szczególnie wśród naszych najmłodszych. I pamiętajmy, że nie każda dieta cud jest idealna dla każdego, warto zawsze zasięgnąć indywidualnej porady dietetyka i trenera personalnego, którzy zdecydują o odpowiedniej diecie i ćwiczeniach dla naszego organizmu.
Chwilę po tym gdy "ze sceny" zszedł Pan Aleksander do wystąpienia przygotowywała się kolejna prelegentka, a jednocześnie uczestniczka naszego eventu Roksana, która opowiedziała nam o nowych kosmetykach, które dostępne są w aptekach tylko uwaga nie sieciówkach, a mowa o kosmetykach 
PLUS DLA SKÓRY Każda z uczestniczek otrzymała indywidualny zestaw kosmetyków specjalnie dobrany dla jej potrzeb. Kosmetyki PLUS DLA SKÓRY są kosmetykami produkowanymi przez różne polskie firmy kosmetyczne jak np Delia Cosmetics, za co wieli hip hip hurra bo lubię to jak docenia się polskie firmy, a nie zagraniczne, bo w końcu kasa zostaje u nas w kraju. Kosmetyki mają kilka swoich linii i tak zadbają o naszych najmłodszych, o naszych mężczyzn, o nasze włosy, o naszą cerę, o naszą skórę. Plus za czytelne i bardzo przejrzyste opakowanie, minus za SLS w składzie niektórych produktów jak żel do cery trądzikowej.
Gdy kichy marsza zaczynały grać w moim brzuchu wjechał na sale obiad. Wcześniej każda z nas miała opcję wyboru spośród dwóch zestawów obiadowych. I mimo, że ziemniaki były przesolone to je zjadłam bo byłam głodna jak wilk, a matka karmiąca głodna chodzić nie może. I tu w przerwie między kolejnymi kęsami można było poplotkować, pogawędzić i poznać się z innymi blogerkami. Ale w tle już widziałam przygotowania do kolejnej prelekcji firmy obuwniczej Memo. Sympatyczny przedstawiciel firmy opowiedział nam o zaletach bucików firmy Memo jakie było moje zdziwienie, że dzięki bucikom Memo samodzielnie możemy dowiedzieć się czy nasza pociecha ma prawidłowy chód. Unikatowy system diagnostyczny zintegrowany z podeszwą Memo dzięki, której ścierają się odpowiednie strefy, które pozwalają postawić trafną diagnozę i w porę wykryć ewentualne wady stóp. Pięć szczęśliwych mam odebrało wygrane buciki w konkursie organizowanym na fp eventu.
Nie był to jedyny konkurs, było ich kilka. 5 szczęśliwych mam otrzymało zestaw KOSMETYKI DLA 
a pytanie w konkursie było banalne: "Co wyróżnia KOSMETYKI DLA ?"
Kolejny konkurs to rebus gdzie należało odszukać 6 słów kojarzących się z Halloween. Ja udziału nie brałam, bo jako karmiąca mama żadna suplementacja mnie nie interesuje, a to było do wygrania od firmy Priorin 
A, że nie wszyscy w konkursach wygrali, ale za to wszyscy otrzymali pyszny deser w postaci szarlotki na ciepło z lodami.
Na deser została też ostatnia prezentacja i warsztaty takie 2 w 1, a przeprowadziła je uczestniczka naszego spotkania Ania "Od biologa do Van Goga". Na tą część każda z nas miała ze sobą na spotkanie przywieźć biały podkoszulek i druknięte logo swojego bloga najlepiej w odbiciu lustrzanym.  A co chodziło w całym tym zamieszaniu otóż to na warsztatach Ani przenosiłyśmy swoje wydrukowane loga na koszulki z pomocą farb do tkanin. Zabawa była przednia, po za umazanym pędzelkiem, były pomazane na czerwono rączki, poczułam się jak bym wróciła do czasów podstawówki.
Co byśmy głodne nie wyjechały na salę wjechał czerwony barszczyk w towarzystwie przepysznych pasztecików i nastąpiła loteria i licytacja fantów na rzecz podopiecznego Fundacji Zdążyć z Pomocą
Udało nam się zebrać ładną sumkę bo aż całe 1850 zł, która zasili konto fundacji. Na koniec eventu każda z uczestniczek otrzymała upominki od sponsorów (ale o tym będzie w osobnym poście) i pamiątkowe dyplomy.  

Tak to wszystko wyglądało od kuchni. Moje osobiste wrażenia jak dla mnie na evencie było za dużo prelekcji i prelegentów, a za mało czasu na integrację z innymi blogerkami, bo ze spotkania fakt wróciłam obładowana torbami, ale bez nowych cennych znajomości, a szkoda, bo na to liczyłam, by zacieśnić więzi.

W spotkaniu udział wzięły: 

ORGANIZATORKA:
1. Paulina Frontczak-Pawłowska
http://laydymami.blogspot.com/

UCZESTNICZKI: 
2.Grażyna Szubert
http://pyzuszkowo.blog.pl/
3.Klaudia Osmanowska
www.mamatezkobieta.pl
4. Blanka Adler-Szczecińska
madameblania.blogspot.com/
5.Maria Smolarek-Wilińska
http://marcelka-fashion.blogspot.com/
6. Alicja Wnuk
http://pisareczka91.blogspot.com/
7. Małgosia Ostrowska
https://jaskoweklimaty.wordpress.com/
8. Kamila Olejnik 
http://swiat-lyll.blogspot.com/
9. Katarzyna Olszyńska
http://www.kiedymamaniespi.pl/
10. Daria Jóźwicka 
http://www.zaraz-wracam.pl/
11.Zofia Litawińska
www.mamadokwadratu.pl
12.Sylwia Bogaj 
kosmetyczno-mamusiowy.blogspot.com
13.Joanna Pomianowska
www.zfilizankakawy.pl
14. Ja
http://szczyptaomnie.blogspot.com/
15.Ania Gotkowicz
http://bajeczkadlasyneczka.blox.pl/html
16.Kasia Pietrzak
http://ziabaascrap.blogspot.com/
17. Roksana Prusaczyk 
http://dzwoneczkowy-raj-mamy.blogspot.com/
18. Emilia Wawrzonkowska
www.mamaisynzgranyteam.pl
19. Anna Kuczyńska 
lejdishepard.blogspot.com 
20. Agnieszka Jezierska
http://www.agumama.pl/
21. Klaudia Wróblewska 
www.igusisko.blogspot.com 
22. .Izabela Rusnak
http://www.podrugiejstroniebrzucha.pl/
23. Katarzyna Arent-Zaród 
http://babrevoluszyn.crazylife.pl/
24. Magdalena Podzoba
http://mama-kreatywna.pl/
 


A teraz czas na fotorelację, którą mamy dzięki Fotopaula 

 
 

Szczypta o Mnie

wtorek, 20 października 2015

Kraina Mlekiem i Miłością Płynąca

Karmienie piersią to magia, to naturalne piękno, to więź dwóch organizmów nie do opisania, to bezwarunkowa miłość matki do dziecka, to chwile tylko dla nich, to cud narodzin i macierzyństwa.
Każde karmienie piersią to osobna historia napisana przez macierzyństwo, miłością doskonałą, wyjątkową i jedyną do swojego dziecka. By pokazać te wszystkie magiczne, wyjątkowe, niepowtarzalne historie powstał projekt Krainy Mlekiem i Miłością Płynącej oraz The Milky Way.
Projekt ma za zadanie propagowanie karmienia piersią oraz przełamanie pewnych stereotypów, z którymi mamy karmiące na co dzień się spotykają, jak np. karmienie piersią w miejscach publicznych wypada czy nie wypada czy nadal nie których z nas bulwersuje jak postrzega to nasze społeczeństwo.

W projekcie udział może wziąć każda mama karmiąca piersią, wystarczy, że odnajdzie fotografa, który w danym mieście wspiera akcję.

I my mamy swój udział w Krainie Mlekiem i Miłością Płynącej. U nas Krainę wsparła Marta Kucharska

Kraina Mlekiem i Miłością Płynąca na FB

The Milky Way na FB 


Szczypta o Mnie

sobota, 17 października 2015

7 miesięczna Calineczka

Nasza Calineczka skończyła 7 miesiąc swojego życia ( 5 miesięcy korygowane) 17.03-17.10.

  • waga Calineczki  5840 gr/ waga mamusi 65 kg (+5 kg) 
  • ubranka nosimy w rozmiarze 62 i 68 cm
  • pieluchujemy się wciąż wielorazówkami
  • karmimy się wciąż piersią na żądanie i tak zostaje jeszcze przez chyba przez kolejny miesiąc, zobaczymy
  • ostatnio powróciłyśmy do jednej pobudki w nocy, karmienie ma po kąpieli ok 20 po czym budzi się ok 2-4, a następnie w przedziale godzinowym 6-8

 Umiejętności 7 miesiąca:
  • do perfekcji opanowała robienie mostka, wspierając się na główce i nóżkach, unosi brzuszek, leżąc na pleckach
  • potrafi chwycić dwoma rączkami grzechotkę, czy maskotkę zarówno te małe jak i trochę większe i bez problemu umieścić ją w buźce
  • przekłada przedmioty z rączki do rączki
  • odkryła swojego kciuka i od czasu do czasu go ssie
  • jest bardzo zainteresowana naszą sunią, wodzi za nią wzrokiem, a momentami dochodzi do tego, że jak sunia zniknie jej z oczu zaczyna płakać
  • to samo tyczy się mamy, gdy mama odkłada Calineczkę do łóżeczka, czy na matę i musi oddalić się po coś, Calineczka wykazuje swoje nie zadowolenie głośnym płaczem
  • bardzo żywo reaguje na swoje odbicie w lustrze oczywiście swoim bezzębnym uśmiechem
  • potrafi odwzajemnić uśmiech
  • żywo reaguje śmiechem półgłośnym kiedy mama robi buzią pryk
  • pięknie ciągnę głowę gdy mama podciąga mnie za rączki z pozycji leżącej do siedzącej
  • posadzona na kolanie mamy ładnie utrzymuje się w pozycji siedzącej, oczywiście mama mnie podtrzymuje

W swoim 7 miesiącu życia byłam:
  • w SOR z zapaleniem ucha 
  • w hotelu na warsztatach Mamo To Ja
  • w parku na sesji fotograficznej do ciekawego projektu, ale o tym Wam opowiem w osobnym poście
  • w klubie Lejdis, w którym mama ćwiczy swoje Pole dance
Jesteśmy po morfologi krwi i wyniki są piękne co oznacza, że nie musimy przyjmować żelaza. zażywamy wciąż witaminę D, ale to standard i mieszankę fosforanową, ale i w tej materii jest poprawa, bo do tej pory przyjmował 3 x1 ml, obecnie 2 x 1 ml i 23.10 czekają nas kolejne badania na gospodarkę fosforanowo-wapniową, w związku z tym, że wciąż przyjmujemy mieszankę świadczy to wciąż o aktywnej chorobie metabolicznej kości u wcześniaków. W nadchodzącym miesiącu mamy wizytę u rehabilitanta, na której to rozwieję swoje wątpliwości w piątym miesiącu życia maluszek powinien przekręcać się z brzuszka na plecki i z plecków na brzuszek ja tej sztuki nie opanowałam, nie odkryłam wciąż swoich stópek, po za rehabilitantem mamy wizytę w patologi noworodka.

Szczypta o Mnie

czwartek, 15 października 2015

15 października Dzień Dziecka Utraconego

Jestem mamą mam troje dzieci w tym jednego aniołka w niebie. Ktoś może mi zarzucić, że plotę brednie, że ja przecież dziecka nie utraciłam, a poroniłam, dla kogoś moje poronienie na tak wczesnym etapie ciąży może być całkiem normalne, fizjologiczne, bo tak często się dzieje, natura za nas decyduje, ale dla mnie to nie było tylko poronienie, dla mnie to było życie, które zaczynało we mnie kiełkować, z tego życia miał się zrodzić maleńki człowiek, doskonały w każdym calu, miał się zrodzić, ale się nie zrodził, zasilił niebo i wraz z innymi aniołkami czuwa nad nami. A ja pamiętam i zawsze będę pamiętać, choć minął już ponad rok od tego zdarzenia, ono pozostanie we mnie na zawsze, rana już nie krwawi, ale wciąż jest i będzie bo blizny nie mijają, one pozostają.

Szczypta o Mnie


wtorek, 13 października 2015

Zapalenie ucha

Dotknęło nas. I dziś chciałabym się z Wami podzielić jak rozpoznać zapalenie ucha u maluszków. Bo ja dziś jestem o to doświadczenie mądrzejsza. Gdybym w ub. środę posiadała tą wiedzę, którą dziś posiadam, wiedziałabym, że to ucho i mogłabym wcześniej pomóc mojemu dziecku. Mam nadzieję, że post będzie dla Was przydatny pod kątem wiedzy, ale nigdy z niej nie skorzystacie w praktyce, tego Wam życzę.
Czy wiecie, że zapalenie ucha upodobało sobie głównie najmłodszych. W pierwszych dwóch latach życia dotyka, aż 50-85 % dzieci, z czego 65% choruje na zapalenie ucha przynajmniej raz, a 30% zmaga się z zapaleniem więcej niż trzy razy. Im starsze dziecko tym ryzyko zapalenia ucha jest mniejsze. Większość zapaleń ucha poprzedza zapalenie górnych dróg oddechowych, a w przypadku niemowląt zwykły katar. Tak było u nas. Wszystko zaczęło się od kataru.
Spytacie dlaczego tak się dzieje. Odpowiedź jest banalna przyczyną tego jest anatomia - u małych dzieci trąbka słuchowa ( która jest wentylem bezpieczeństwa oddzielającego noso gardło od względnie sterylnego ucha środkowego) jest krótsza niż u dorosłego, szersza i przebiega bardziej poziomo, a ujście gardłowe jest stale niedomknięte, przeciwnie jak u dorosłego. Taka budowa u dzieci sprawia, że wszelkie infekcje, wirusy, bakterie łatwiej przenikają z nosa, jamy ustnej, czy gardła poprzez trąbkę do ucha.
Początkowe objawy zapalenia ucha mogą nie dawać żadnych oznak rodzicom. Choć w naszym przypadku w feralną ubiegłą środę po południu Calineczka co jakiś czas trykała się w uszko, śmiałam się, że chyba znalazła sobie z ucha zabawkę, a ona już wtedy zaczynała odczuwać lekki dyskomfort. Ja jednak niczego nie podejrzewałam, bo była uśmiechnięta, chętnie jadła. Teraz już będę wiedzieć, że jest to sygnał ostrzegawczy. Więc co z tymi objawami. W przeciągu paru godzin dokładnie wieczorem rozegrał się dramat. Calineczka zaczęła odmawiać piersi, trochę possała i zaczynała popłakiwać. Podczas ssania wytwarza się w uchu ciśnienie to też ból wtedy potęguje i stąd dziecko nie chce jeść. Kolejny z objawów to przeraźliwy płacz i wierzcie mi na słowo, płacz, którego nie sposób ukoić. U nas zaczęła płakać o 21 i płakała non stop cały czas do 2 w nocy. Były chwilowe momenty spokoju, ale w nich tak strasznie się zanosiła by za chwilę znów zacząć przeraźliwie płakać, krzyczeć, wyć z bólu. W międzyczasie pojawia się wysoka gorączka ponad 38 stopni i gdy następuje pęknięcie błony bębenkowej. Wiem brzmi strasznie, ale spokojnie to wręcz ulga dla dziecka, bo wtedy powstaje ropny wyciek, gdyby błona samoistnie nie pękła, najprawdopodobniej by ją przekłuwali, czyli gdybym wiedziała, że to zapalenie ucha jadąc do szpitala przyniosłabym szybciej ukojenie.

Podsumowując objawy, które mogą świadczyć o zapaleniu ucha:
  • dotykanie ucha przez dziecko
  • brak apetytu
  • wysoka gorączka
  • przeraźliwy płacz, którego nie możemy ukoić
  • często mogą pojawić się również wymioty i biegunka 
My noc jak czytacie miałyśmy koszmarną. Rano zawitałyśmy do lekarza. Nasza pani dr gdy tylko zobaczyła małą od razu postawiła na ucho, rano po noc pojawił się lekki obrzęk i zaczerwienienie oka, po stronie chorego ucha, ale, że laryngologiem nie jest na cito wypisała nam skierowanie do laryngologa by on zobaczył i zadecydowała o leczeniu. Złapał się za głowę gdzie ja na NFZ znajdę dziś już, natychmiast, zaraz laryngologa, co prawda miałam na skierowaniu napisane cito, to i tak nie wierzyłam. Na szczęście po telefonie do przychodni przyszpitalnej kazali nam się zgłosić na SOR. Na SOR w trybie natychmiastowym nie skończyłam do końca wypełniać papierków, a mąż z Calineczką byli już w gabinecie. Pani laryngolog pełniąca dyżur potwierdziła ropne zapalenie ucha, przepisała antybiotyk i z wypisaną karteczką z SOR-u kazała się na poniedziałek zapisać na kontrolę do przychodni.
Jesteśmy po kontroli. Leczenie strzał w dziesiątkę, wycieku nie ma, ucho zdrowe, antybiotyk do czwartku mamy wciąż przyjmować by żadnego nawrotu nie było.

Tak więc na koniec przepraszam Was, ale na teksty typu nie przejmuj się to tylko katar będę miałą od dziś wyjebane !

Szczypta o Mnie

czwartek, 8 października 2015

Bo matka też człowiek

Matka też człowiek i od życia jej się coś należy. I nie mam tu na myśli siedzenia w domu tylko z dzieckiem, pranie, prasowanie, sprzątanie czy gotowanie, ale coś co będzie tylko matki i dla matki, to będzie jej chwila czasu dla siebie. I to nie byle jaka chwila, niczym, no powiedzmy, że niczym nie zachwiana chwila, bo w naszym przypadku zdarzyć się to może, producent to potwierdza czy chce czy nie :)
I tak korzystam od 2 tygodni z takiej przyjemności tylko dla siebie no prawie tylko dla siebie. Bo na swoją przyjemność zabieram swoją najmłodszą, pociechę, która mi towarzyszy w tej przyjemności. Choć czy to przyjemnością do końca nazwać można ? Bo gdy moja najdroższa rodzicielka zobaczyła siniaki na moich nogach za głowę się złapała i skwitowała, że ona za dopłatą by się tak nie męczyła, bo moja przyjemność jest dla niej udręką, męką wręcz. Innego zdania jest mój mąż i kto wie może jak obrobi się z wykańczaniem domu to dołączy do mojej przyjemności tylko ja będę wtedy już level wyżej od niego, mam taką cichą nadzieję. Z moją przyjemnością spotykam się w rankiem dwa razy w tygodniu, bo po południu gorzej mogło by już być bo do pakietu dochodzi Lulcia, a z nią wspólne spędzenie mojej przyjemności mogło by nie być tak proste jak z Calineczką. Bo Calineczka grzecznie leży i przebiera w takt muzyki nóżkami i grzecznie czeka, aż matka zakończy swoje spotkanie z przyjemnością. I powiem Wam na koniec, że nie jest łatwo o czym świadczą moje wspomniane siniaki, moje bolące mięśnie, ba a ostatnio bolący bark dość konkretnie przez co musiałam tydzień przyjemności odstawić na tor boczny, bo ból był okropny, na szczęście przeszło bo już szykowałam się do lekarza.


Właśnie poznałyście moją przyjemność Pole Dance zwany potocznie tańcem na rurze to połączenie tańca, gimnastyki (rozciąganie) i fitnessu. Mówią Pole Dance nie tylko pozwala spalić zbędne kalorie, wymodelować i wysmuklić ciało, ale również odkryć swoją kobiecość. w końcu seksapil mamy we krwi. 

"Nie można zignorować erotyki, która otacza cały taniec i towarzyszy wszystkim trikom wykonywanym przez tancerki. Jednak same zawodniczki podkreślają, że starają się odchodzić od zdania, że jest to taniec do nocnych klubów ze striptizem i starają się zrobić z niego widowisko z mnóstwem skomplikowanych elementów choreografii, plastyki i aktorstwa". mówią instruktorki/zawodniczki Pole Dance

Na zajęciach każda z uczestniczek w tym również ja ćwiczy przy swojej rurce. Zajęcia rozpoczynają się od rozgrzewki i rozciągania, a następnie przechodzimy do nauki figur na rurce. Zajęcia trwają 50 min. I są fantastyczne. Jeśli się zastanawiacie nad wyborem aktywności dla siebie gorąco polecam pójść na zajęcia z Pole Dance może i Wam się tak spodobają jak mnie.

A Wy macie takie swoje tylko dla siebie przyjemności ?
A może któraś z Was ma tą samą przyjemność co ja czyli Pole Dance ? 

Szczypta o Mnie

poniedziałek, 5 października 2015

Kolorowe szaleństwo

Kolorowe szaleństwo zawitało do naszego domu.
Kolorowe szaleństwo ogarnęło wszystkich domowników.
Kolorowe szaleństwo poruszyło nasze szare komórki.
Kolorowe szaleństwo pozytywnie nas zakręciło.

I co Wy na to :)

Nasze kolorowe szaleństwo to nic innego jak plakatówki, ale to nie są zwykłe farby plakatowe, to są farby wyjątkowe, magiczne chciało by się rzec. Nasze kolorowe szaleństwo to 10 szalonych kolorów.
A w nich 4 brokatowe kolory (niebieski, zielony, fioletowy i czerwony), 4 fluorescencyjne (różowy, pomarańczowy, zielony i seledynowy) i złoto i srebro dopełnia to kolorowe szaleństwo. Barwy są tak żywe i piękne, że z chęcią bym pomalował nimi sobie paznokcie. Po za zwykłym malowaniem dostarczają innej rozrywki bo chyba wiemy co fluorescencyjne kolory robią, świecą w ciemności. Więc gdy rysunek namalowany farbami fluorescencyjnymi wyschnie podkładamy go pod światło, a potem maszerujemy do ciemności i podziwiamy go jak świecie. Farby są świetne, wystrzałowe.

A co my jeszcze zmalowałyśmy.





Szczypta o Mnie