piątek, 28 lutego 2014

Z CYKLU 100 POST I ROZDAWAJKA U SZCZYPTY

Setka i mnie wskoczyła na licznik :)
I w związku z tym, że już sto opublikowanych, przeczytanych, skomentowanych postów za mną.

OGŁASZAM CANDY - ROZDAWAJKĘ U SZCZYPTY
A co możecie otrzymać u mnie w Rozdawajce, chyba to proste, chciałabym obdarować tego szczęśliwca moją pracą moim decu, którym jak wiecie od jakiegoś czasu zgłębiam jego tajniki. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu i przymkniecie oko na małe nie dociągnięcia, ale ja wciąż się uczę :)
Tadam o to on chustecznik folklorystyczny !


I jak Wam się podoba :)

Zasady Candy Rozdawajki u Szczypty:

1. Warunek konieczny musisz posiadać i prowadzić bloga.
2. Chęć wzięcia udziału w Candy - Rozdawajce to umieszczenie komentarza pod tym postem.
3. W komentarzu napiszcie jak do mnie trafiłyście i co lubicie u Szczypty
3. Umieszczenie i podlinkowanie ( do czasu zakończenia) powyższej fotografii dotyczącej CANDY na swoim blogu wraz z odniesieniem kto organizuje dane CANDY
4. Bawimy się do pierwszego dnia wiosny czyli do 21.03.2014, losowanie odbędzie  się dnia następnego czyli 22.03.2014.
5. W rozdawajce mogą brać udział osoby spoza Polski :)

Do dzieła :)

Szczypta o Mnie

środa, 26 lutego 2014

Moje zdobycze konkursowe

Wiecie bądź nie wiecie to się dowiecie, tego o mnie, że jak widzę słowo KONKURS od razu oczy mi się świecą ze szczęścia i ręce zacieram z radości, że mogę wziąć udział w kolejnym wyzwaniu konkursowym i, a nóż, a widelec coś uda się wygrać :) Gdzie najczęściej się konkursuje, a no na fb.

I dziś pochwalę się swoimi ostatnimi zdobyczami.
Coś dla mamy i taty :)
I tak moja biblioteka powiększyła się o dwie nowe książki, które stoją w kolejce do czytania
najpierw muszę zmęczyć tego strasznego Greya :(

1. " Liczy się efekt. Jak pobudzić swoją produktywność. " Andrzej Bubrowiecki
A oto co o książce piszą:
" Dowiedz się, jak uporządkować najważniejsze obszary swojego życia i przejąć nad nimi kontrolę.
Ta książka to zbiór narzędzi, wskazówek i sugestii, które mogą przyczynić się do tego, że staniesz się osobą działającą efektywniej i nauczysz się mądrzej gospodarować swoim czasem.

Wiedzę zawartą w tej książce można wykorzystać do:
- wytyczania jasnych celów oparte na wartościach
- poznania skutecznych metod planowania
- pozbywania się złych nawyków
- rozwijania samodyscypliny i determinacji
- zwalczania pokusy odkładania spraw na później
- opanowania umiejętności skupiania się na wykonywanej pracy
- dowiedzenia się, jak realizować więcej zadań w krótszym czasie
- podniesienia na wyższy poziom swojej produktywności finansowej "
źródło

Brzmi interesująco i zachęcająco, zobaczymy jak wyjdzie w praktyce po lekturze.



2. "Wychowanie bez nagród i kar. Rodzicielstwo bezwarunkowe" Alfie Kohn
A oto co o książce można przeczytać:
"Książka wybitnego amerykańskiego psychologa może zaskoczyć rodziców przyzwyczajonych do tradycyjnych poglądów na temat wychowania i dyscypliny. Powołując się na dziesiątki fachowych badań, autor demonstruje negatywne skutki kontrolowania dzieci za pomocą nagród, pochwał i kar. Co ważniejsze, demonstruje także, jak niszcząca dla dziecięcej psychiki jest warunkowa akceptacja, tak zwana miłość odmawiana, zależna od tego, czy dziecko spełnia oczekiwania rodziców. Jest ona częstym środkiem wymuszania posłuszeństwa u dzieci. Kohn obnaża również współczesną kulturę współzawodnictwa i presję sukcesu, która ciąży na współczesnych dzieciach i młodzieży. Jego książka to lektura obowiązkowa każdego rodzica, który chciałby być na bieżąco z najnowszą wiedzą na temat dzieci". źródło


Coś dla domu

3. Kalendarz ścienny Rossmann nietuzinkowy, niebanalny, pomysłowy.
W każdym miesiącu kalendarza pojawia się jedna osoba związana z Rossmannem. W tym roku zaprezentowane zostały poszczególne działy drogerii, np. perfumy, akcesoria do kąpieli, a nawet preparaty piorące i ściereczki. Wszystkie stylizacje zostały wykonane wyłącznie z użyciem produktów dostępnych na półkach Rossmanna. źródło

i coś dla Lulci

4.  Domek składany papierowy z grubego kartonu do pomalowania.
Lulcia jeszcze domku nie widziała, czekamy na cieplejsze dni i na składanie domku na działce. Domek zdobyliśmy z programu lojalnościowego Moli, kupowałeś produkty i wklepywałeś kody z opakowań, za które odbierałeś nagrody, nam udało się uzbierać na cudny domek i na półroczną prenumeratę miesięcznika "Dziecko", który uwielbiam czytać.

 

 I na koniec bym zapomniała dzięki mojemu i Waszemu zaangażowaniu udało się wygrać 120 litrów mleka w akcji Świadoma Mama. Mleczko już wypite i bardzo Lulci smakowało, mamie trochę mniej. Każde dziecię otrzymało dwa litry mleka. Dziękujemy jeszcze raz :)

A Wy konkursujecie się ?

P.S. Coś mi się pochrzaniło ze zdjęciami. Dlaczego po opublikowaniu zdjęcia nie można na nie najechać i go kliknąć by się powiększyło wiecie, bo ja już zgłupiałam. HELP !

Szczypta o Mnie

poniedziałek, 24 lutego 2014

Wieści z frontu

Wieści z frontu. Po piątkowej wizycie u lekarza dostałam kolejny antybiotyk, skierowanie na badania ogólne jak mocz, krew, wymaz z gardła  i krew w kierunku na krztusiec oraz rtg płuc. Dziś jestem po wszystkich badaniach, ale na wyniki wszystkie muszę czekać ok. tygodnia :(  Bałam się w piątek otrzymując szczególnie skierowanie na badanie w kierunku krztuśca, ale myślę, że go nie mam, bo antybiotyk nowy biorę i jest znacząca poprawa, więc stawiam, że antybiotyk był źle dobrany, ale zobaczymy co wyjdzie z badań. W piątek dla mojego świętego spokoju tatko pomaszerował z Lulą do lekarza, na szczęście zdrowa, osłuchowo czysta uff kamień z serca.
L-4 na kolejny tydzień. A jak człowiek na zwolnieniu, dziecię do żłobka, małżowinka do pracy to mama ma więcej wolnego czasu dla siebie i kiedy obiad ugotowany, mieszkanie posprzątane to mogę zacząć buszowanie po internecie. I tak buszując natknęłam się na te cudowne zdjęcia rosyjskiej fotografki Eleny Shumilovej. Przepiękne zdjęcia rosyjskiej fotografki: macie chwilę – obejrzyjcie koniecznie. Dzieci, przyroda, spokój, szczęście… Niesamowite, mnie urzekły !

http://www.flickr.com/photos/75571860@N06/with/11753619895/

Szczypta o Mnie

piątek, 21 lutego 2014

MINIA

Minia.

Znacie Minie ?

A ja znam.

Mimo, że w realu jej na oczy nie widziałam, to mogę śmiało powiedzieć, że ją znam.

A znam ją dzięki internetowi. Poznałam ją w blogosferze nie tej, a innej Blogi Mam, troszkę tam pisała, ale to nie było jej miejsce, szukała, szukała i znalazła TU. Ja ją odwiedzałam, ona mnie, ale suma sumarum i ja się przeprowadziłam TU.

Minia podwójna mama, szczęśliwa żona, może przyszła teściowa moja, silna, pewna siebie, filigranowa kobitka, o wielkim sercu. Na co dzień mieszka na Zielonej Wyspie zwanej Irlandią i szkoda, że mieszka tak daleko, bo i o spotkanie na żywo będzie trudniej, ale z drugiej strony Miniu chyba już kiedyś mówiłam, że nigdy nie byłam w Irlandii :)

Wrócę jeszcze na chwilkę do wielkiego serca Mini. Mimo, że mieszka tysiące km od Polski, to aktywnie włącza się w różne akcje, dla niej km w pomaganiu nie mają znaczenia i za to wielki ukłon, mimo, że sama czasem pisze, że jest ciężko. To jednak potrafi podzielić się tym co ma.

Ktoś powie, aleWy się nie znacie nigdy się nie widziałyście dla mnie to nie ma znaczenia, czuję tą nić porozumienia jak się między nami wytworzyła, ten wspólny język i to, że tak wiele mamy wspólnego. Często czytając posty Mini odnajduję w niej wiele swoich cech, a i czasem wad, bo ideałów nie ma.

A co Minia jeszcze lubi, a no Mina lubi sprawiać przyjemność i wywoływać uśmiech na twarzach ludzi. I taki uśmiech wywołała na naszych twarzyczkach kiedy w skrzynce na listy otrzymałyśmy przesyłkę z Zielonej Wyspy.

Za to kocham internet, że mogę poznać tak wyjątkowych i szczególnych ludzi takich jak Minia :*


Spineczki dla Lulci tylko jeszcze trochę poczekamy, za nim je założymy, włoski muszą nam podrosnąć
 do komplet spineczek, gumeczki :)
 A tu coś z ręcznych robótek kwiatki do zrobienia, na Wielkanoc :)

Miniu jeszcze raz wielkie dzięki mua :*

Szczypta o Mnie

środa, 19 lutego 2014

Włoska pizzeria plastociasto

Jak już wiecie uwielbiam wyhaczać promocje na różne cudeńka dla Lulci. A, że najczęściej perełki można znaleźć w Biedronce i tym razem wyhaczyłam plastociasto. Do wyboru były inne zestawy, ale ja postawiłam na włoską pizzerię była cukiernia, farma...
Plastociasto się wygina - bawi się nią cała rodzina. I tak jest u nas pochłonęła całą naszą trójkę bez wyjątku tatę, mamę i córę. Palstociasto zawiera 5 kolorów ( biały, żółty, zielony, brązowy i czerwony zamknięte w małych kubełeczkach) i akcesoria do tworzenia iście prawdziwych włoskich przysmaków jak pizzy czy makronu :) Plastociasto to kreatywna zabawa, która rozwija wyobraźnię i ćwiczy zdolności manualne, łatwa do modelowania.
Zresztą zobaczcie same :)

Odpieluchowywania nocnego ciąg dalszy. Efekty: noc dzisiejsza sucho, noc poprzednia mokro póki co suchość2 : 1 mokrość.
Połowa antybiotyku wybrana, a matka jak kaszlała tak dalej kaszle gęba jej się nie zamyka. Dziś odwiedziłam lekarza bo hello coś nie trybi chyba z tym antybiotykiem, dostałam jakiś cudowny syrop hamujący kaszel za 21 zeta i w piątek mam się pokazać kiedy to skończę antybiotyk. Czarno to widzę.

Szczypta o Mnie

poniedziałek, 17 lutego 2014

Ale o co kaman ???

Szlachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.
 
No i pięknie diagnoza zapalenie oskrzeli, antybiotyk na tydzień czasu, zwolnienie do końca tygodnia.
Ja się pytam o co kaman ze mną w tym roku ? Dziś mamy 17 luty 2014 roku jest to 48 dzień roku, a ja w przeciągu tych 48 dni przyjmuję 5 antybiotyk. Nowy Rok przywitałam z antybiotykiem na ropne zapalenie zatok, dwa tygodnie później zapalenie gardła i znów antybiotyk. Tu sobie pofolgowałam bo dostałam zwolnienie od czwartku do środy, ja jednak czwartek i piątek przesiedziałam w domu, a w poniedziałek poszłam do pracy, przyjmując antybiotyk, bo się dobrze czułam i z perspektywy czasu to był błąd, bo zapalenia gardła nie wyleżałam i może dziś efektem jest zapalenie oskrzeli. Ale to nie koniec tydzień po zapaleniu gardła dopadło moje oczy zapalenie spojówek i znów antybiotyk w kroplach. I było dobrze kolejne dwa tygodnie, pomijam fakt, że gardło mnie pobolewało, ale ratowałam się doraźnie i tak w środę 12.01 wstałam z zaropiałymi oczami, powieki posklejane, napuchnięte tak, że oczu nie było mi widać, przekrwione, a wychodząc do pracy musiałam cofnąć się do domu po okulary przeciwsłoneczne po dopadł mnie światłowstręt. Od razu w ruch poszły krople, których ostatnio używałam i telefon do okulisty. Na szczęście tego samego dnia udało mi się dostać diagnoza albo zapalenie spojówek, albo wirusówka. Okazało się mniejsze zło zapalenie spojówek, bo nowo przepisane krople od razu zdziałały cuda i dzięki za to bo wirusówka byłaby gorsza trwa dłużej i często nie działają na nią leki. Ale to nie koniec moich zdrowotnych zawirowań. Kiedy oczy mi doszły do stanu normalnego, pojawił się suchy napadowy kaszel. I tu znów wielkie ufff w piątek moja pani dr przyjęła mnie mimo, że karty nie miała wyciągniętej i dobrze, że poszłam, bo diagnoza zapalenie oskrzeli. Zwolnienie na tydzień do tego antybiotyk, syrop i inne cuda plus plik skierowań na badania mocz, morfologia, wymaz z gardła. By przekonać się co we mnie siedzi i funduje mi takie zdrowotne jazdy. Należy wspomnieć, że w życiu nie miałam zapalenia spojówek czy zapalenia zatok.
Te moje zdrowotne zawirowania oddalają nasze plany powiększania się bo najpierw matka musi siebie doprowadzić do stanu użyteczności by móc być mieszkankiem dla przyszłego dzidziola, by w zdrowiu się rozwijał i rósł, zresztą to samo powiedziała mi moja pani dr. No cóż takie życie...

P.S. Rozpoczęliśmy odpieluchowywanie nocne Lulci. Jakiś czas temu zakupiłam w Lidlu podkład pod materac wodoodporny i wczoraj Lulcia poszła spać bez pieluszki. Efekt rano wstała sucha nie zsiusiała się mama mega dumna tata zresztą też. A siusiu robiłyśmy w nocy dwa razy Lulcia w sumie nie zawołała, a przebudziła się i coś zaczęła mamrotać po swojemu mama szybko zareagowała, wstała i posadziła Lulę na nocnik efekt wysiusiała co trzeba i poszła spać. Trzymajcie kciuki za dalsze efekty :)

Aktualizacja: patrzę w kalendarz, a dziś 17.02, a to oznacza, że 7 lat temu na Gubałówce wieczorową porą w blasku księżyca mój ukochany padł na kolana pytając się mnie "Czy zostanę jego żoną" ja bez chwili namysłu powiedziałam "Tak" i tak zaręczyliśmy się nie cały rok po tym jak się poznaliśmy :* To była dobra decyzja :)

Szczypta o Mnie

piątek, 14 lutego 2014

14 lutego

Dziś 14 lutego i WALENTYNKI święto wszystkich zakochanych. Ja osobiście nie obchodzę tego święta w sposób szczególny, nie celebruje go, ba bojkotuję, bo wychodzę z założenia, że na wyznawanie miłości odpowiedni jest każdy dzień w roku, ale też nie mam nic przeciwko ludziom, którzy świętują w sposób szczególny ten dzień. Tylko kochani świętujcie w Walentynki i w pozostałe dni Waszą miłość :) Tak więc planów na Walentynki brak i ciesze się z tego. Nie lubię Walentynek bo jest to jak dla mnie skomercjalizowane święto, które napłynęło do nas zza oceanu. I zachłystujemy się wszystkim tymi świętami, które do nas napływają jak choćby Halloween, nie długo jeszcze będziemy świętować Święto Dziękczynienia i jeść indyka z tej okazji. A przecież mamy tyle pięknych, wyjątkowych świąt celebrujmy je :)
A dla mnie luty to wyjątkowy miesiąc bo okazji ważnych dla nas do świętowania w lutym nie brakuje. I tak:
17 LUTY 2007 ZARĘCZYNY
25 LUTY 2006 ROZPOCZĘLIŚMY NASZĄ WSPÓLNĄ DROGĘ RAZEM  Z MAŁŻOWINKĄ
Ale nic nie stoi na przeszkodzie by Wam pokazać to piękne uczucie miłości wśród dziecięcych par i bierzmy z nich przykład.


 Szczypta o Mnie

czwartek, 13 lutego 2014

Kolczyk, serce, butelka

Hej kobiałki :) Tak bardzo podoba mi się co rusz nowe odkrywanie, nieznanych jak dotąd technik decupagowych i jak gdzieś wyczytam o nowej technice, zaraz chcę się jej nauczyć. Nie zawsze efekt końcowy jest zadowalający, ale nie od razu Rzym zbudowano i praktyka czyni mistrza. I tak z przykrością muszę stwierdzić, że efekt spękań dwuskładnikowych nie wychodzi mi dobrze, końcowy efekt wypełniania spękań porporiną jest be (co widać na butelce po Lulkowym tranie). Wszystko podczas lakierowania się rozmazuje i wygląda jak kupa :( Więc jeśli ktoś kto z decu miał do czynienia i ma złotą radę jak zrobić by było ładnie proszę o wskazówki.
A tym czasem zobaczcie same co wyszło spod moich rąk ostatnio:

KOLCZYKI

SERDUCHO

BUTELKA PO TRANIE
I jak Wam się podoba ?

Pracowałam ostatnio nad chustecznikiem, ale skończył porąbany siekierą w koszu na rozpałkę :( Bo nie wyszedł efekt spękań dwuskładnikowych, a raczej jego wypełnienie nieszczęsną porporiną. Chciałam pracę ratować w ruch poszedł papier ścierny, ale prócz lakieru zaczęła się ścierać serwetka i wkurzona tym wszystkim, zła ma maxa skończył jak skończył. Więc muszę iść kupić nowy chustecznik i zrobić podejście nr 2, ale tym razem będzie bez spękań trzymajcie kciuki.

Szczypta o Mnie

niedziela, 9 lutego 2014

Więc chodź pamaluj mój świat

Dziś post z serii kreatywne spędzanie czasu z dzieckiem. Tym razem postawiliśmy na farby, ale nie takie zwykłe plakatówki, a farby do malowania palcami. Trochę z przymrużeniem oka podchodziłam do tych farb, bo wiem jak Lulcia nie lubi mieć brudnych rączek, paluszków. Jak sobie pobrudzi np: przy jedzeniu woła "mama myja". Ale tu zupełne zaskoczenie farby postawiłam przed Lulą odkręciłam i pokazałam co trzeba z nimi zrobić. Córcia od razu skumała czaczę i jak zaczęła maczanie paluszków i malowanie nimi na kartce końca ni było. I tak to farby na stałe zagościły u nas :)




P.S. Farby zakupione w Netto.
       Dziękuje wszystkim, którzy zostawili na fb lajka na nasz żłobek. Udało się wygraliśmy 120 litrów mleka dla dzieciaczków z naszego żłobka w tym dla Lulci :) Dzięki jeszcze raz :)

Szczypta o Mnie

środa, 5 lutego 2014

Kraina Kinder Niespodzianki


W miniony weekend Lulcia i mama były skazane na swoje towarzystwo i to w dobrym słowa tego znaczeniu :) A, że jak wiecie w domu nie lubimy siedzieć i tak rzutem na taśmę, przeglądając fb widzę, że na kontach moich dzieciatych znajomych ukazywały się zdjęcia z wielkimi Jajkami Niespodziankami Kinder Niespodzianki. Zaciekawiło mnie to, więc nie wiele myśląc wujek google i już wszystko wiedziałam. Do naszego miasta zawitała Kraina Kinder Niespodzianki


Wielka interaktywna przygoda dla rodzin z dziećmi w świecie zabawek Kinder Niespodzianki !

Po raz pierwszy w Polsce, multimedialna impreza dla całej rodziny z mnóstwem atrakcji i wesołej edukacji.
W pięciu krainach Kinder Niespodzianki czekają na Wasze dzieci zabawki – znane wszystkim maluchom z Kinder Niespodzianki – w rozmiarze XXL, nowoczesne standy z dotykowymi ekranami, kolorowanki,
zabawy zręcznościowe, e-lustra, wielkie puzzle, konkursy z nagrodami i wiele innych niespodzianek, które ucieszą małych i dużych. 
Zapraszamy na unikalne wydarzenie, które przeniesie Was do cudownej Krainy Kinder Niespodzianki.
Wstęp wolny.
Czekamy na Was w godzinach:
piątek i sobota: 10:00 – 20:00
niedziela: 10:00 – 18:00

Nie wiele myśląc, bo czasu do 18 pozostało nie wiele zapakowałyśmy się z Lulcią do auta i pojechałyśmy. Atrakcji zdecydowanie więcej było dla starszych dzieciaczków, ale Lulcia też znalazła coś dla siebie malowanie składanych papierowych figurek autka i konika, malowanie wodnych malowanek, na malowanie buźki się załapałyśmy i muszę się z Wami podzielić, że wprost nie mogłam uwierzyć jak moje dziecko grzecznie siadziało na malowaniu buźki. Zawsze była chętna, ale jak przyszło co do czego to uciekała, a tu usiadła i pełna skupienia grzecznie siedziała w oczekiwaniu na efekt końcowy. Była jazda na konikach(zabawkowych), były tańce przed wielkim telebimem, było origami, było puszczanie bączków, było układanie dużych puzzli i było dużo radości i uśmiechu na twarzy, zresztą zobaczcie same.
A Was zapraszam do odwiedzenia strony Kraina Kinder Niespodzianki i sprawdźcie czy Kraina Kinder Niespodzianki zawita do Waszego miasta :)

P.S. Przypominam tym którzy nie kliknęli LUBIĘ TO na fb w konkursie 120 litrów mleka. Macie czas do 07.02.2014 roku :) Liczymy na Was ( szczegóły na pasku bocznym lub w poście 120 LITRÓW MLEKA )

Szczypta o Mnie

sobota, 1 lutego 2014

Pierwsza sobota lutego roku 14

Na zegarze dochodzi 23, a ja podgryzam co chwilę paluszki i delektuję się Martini Bianco, Lulcia słodko śpi, sunia pochrapuje, w kuchni suszy się decoupage, by jutro oszlifować i nadać ostateczny wygląd, małżowinka w 4 dniowej delegacji służbowy wyjazd na narty bądź snowboard w tym weekend, no ale coś za coś kierownicze stanowisko zobowiązuje, szusuje w Szczyrku na desce, a ja rozliczam się ze swoich postanowień krótkoterminowych jakie sobie założyłam podczas nieobecności małżowinki.
I tak mieszkanie poodkurzane, podłogi wypastowane, firanki zmienione, kurze wytarte, kuchnia posprzątana, pranie i zmywanie odhaczone, węgiel kupiony, pieluchy dla Lulci też.
Jutro ciąg dalszy pozostała do umycia łazienka i toaleta, czeka mnie jeszcze zmiana pościelii chyba to wszystko co miałam w planach do zrobienia w ten weekend.
Obiad mi odpadł dziś i jutro moi wspaniałomyślni rodzice zawsze kiedy małżowinka w delegacji przyjeżdżają odwiedzają córkę i wnuczkę dotrzymują towarzystwa i pomagają. Tata zawsze wyjdzie z sunią, przyniesie węgiel, a mama jak to mama nagotuje różnych pyszności i zapełni nimi naszą lodówkę.
W sumie muszę przyznać, że jestem z siebie dumna, bo weekend w czwartek zapowiadał się do d...
Bo wieczorem straszny ból gardła, katar i gorączką, i pierwsze co pomyślałam no nie nie mogę przecież przyjąć w ciągu miesiąca kolejnego antybiotyku już czwartego. Jeden na ropne zapalenie zatok 1.01, dwa tygodnie później na zapalenie gardła, a tydzień temu na zapalenie spojówek. Na szczęście szybko zareagowałam i wirusa pokonałam, bo mój organizm chyba by nie dał rady i mój budżet  też :) Lulcia od środy egzystuje w domu bo kaszel jakiś się przyplątał, na szczęście po piątkowej kontroli jest zielone światło w poniedziałek idzie do żłobka. Kaszel zażegnany, tylko oczko leczymy, bo podczas kataru zatarła je sobie dość porządnie w piątek było całe spuchnięte dziś ma już się o niebo lepiej.
I to by było na tyle. Post zaczęłam przed 23, a kończę po 23, chyba najwyższy czas iść pomału do łóżka, tym bardziej, że Martini w szklance brak, by jutro być wypoczętą do dalszego ogarniania mieszkania, by mieć siłę przywitać ukochaną małżowinkę, by mieć siłę na szalone pomysły mojej Lulci.

P.S. Zaczęłam brać kwas foliowy :)

Szczypta o Mnie