sobota, 28 listopada 2015

Spotkajmy się w mieście co łódkę ma w herbie

21 listopada miałam tą możliwość i wzięłam udział w swoim drugim spotkaniu blogerek, zresztą nie mogło mnie tam nie być, bo spotkanie jak w tytule odbywało się w mieście co łódkę ma w herbie, a Łódź to moje rodzinne miasto.
Zwarta i gotowa wyruszyłam z domu z całą moją brygadą. Cel Tubajka, ale po drodze zahaczyć musiałam o najlepszą instytucję zwaną babcia by podrzucić na czas spotkania Lulcię. Calineczka nie mogło być innej opcji bo jak się z cysiem rozstać towarzyszyła rodzicielce. Zwarte i gotowe ściskając w ręku bilet mpk z pomocą sympatycznego pana, który pomógł wtachać wózek do tramwaju linii 8 wyruszyłyśmy w podróż. Po 20 minutowej jeździe nową trasą W-Z podziwiając nowy tunel i odnowione przystanki, wysiadłyśmy i same z tychże dobrodziejstw przekonałyśmy się na własnej (o cholera ziemniaki tak mnie pochłonęło pisanie posta, że przypaliłabym ziemniaki i klusek śląskich by nie było, na szczęście sytuacja opanowana ufff)skórze o dobrodziejstwach wind na przystankach.
Na miejsce dotarłam punktualnie, a wejście iście królewskie miałyśmy, bo że wózek przejechać musiał na koniec sali dziewczęta nam z drogi schodziły. Miejscem naszego spotkania była Tubajka
i niestety albo stety muszę ją objechać, naprawdę nie wiem skąd ma tak pochlebne komentarze, bo salę jaką nam udostępnili dla 20 osób była za mała dużo za mała, serwis kawowo-ciasteczkowy, za który każda z nas zapłaciła dupy nie urywał zwykła rozpuszczalna kawa, herbata, cukier i mleko zagęszczone, a wszystko ulokowane w końcu sali na skrzynce, na za małej skrzynce, bo nie było gdzie odstawić brudnych naczyń. Chciałaś się napić kawy musiałaś ją trzymać w ręku, ewentualnie postawić między nogami na krześle,
albo na podłodze. Chciałaś wyrzucić torebkę od herbaty musiałaś pić z torebką, bo nie było gdzie, to samo z brudną łyżeczką. Chciałaś zjeść ciastko musiałaś trzymać je w ręku bo talerzyków też nie było, a ciastka no proszę Was za tą 10 od każdej z nas były dwa rodzaje ciastek na dwóch dużych talerzach takich obiadowych. Mała sala była też utrudnieniem przy prowadzeniu warsztatów z robienia naturalnych kosmetyków. Bo zamiast usiąść jak ludzie przy stole wszystkie razem i robić wspólnie naturalne kosmetyki to musiałyśmy podchodzić trójkami i w kucka tworzyć. Ale to nie koniec organizatorka przesłała nam menu byśmy według swojego gustu wybrały to co chcemy zjeść, każda z nas wyboru dokonała, propozycje zostały wysłane, zapłacone, a Tubajka co ? Dwa dni przed spotkaniem poinformowała organizatorkę, że nie są w stanie przygotować naszych propozycji i mamy wybrać jakieś 2,3 propozycje. No ożesz Ty, a gdyby im wjechało 20 osób i chciało zamówić 20 różnych dań z karty to co by powiedzieli, że nie są w stanie ich przygotować, to niech w karcie znajdą się 3 dania a nie 20. I ostatnia sytuacja, która rozłożyła mnie na łopatki. Zaraz po wejściu, nasze spotkanie odbywało się na górze, przed nami do pokonania było parę schodków więc zapytała się pani z obsługi czy może uruchomić mi wjazd po schodach dla wózków, a ona na to, że nigdy tego nie włączała i nie wie jak, no witki mi opadły, podziękowałam i z pomocą silnego mężczyzny wózek został wniesiony.
Tak więc Tubajką się rozczarowałam.

Ale wracając do naszego spotkania. Należy wspomnieć, że organizatorką tego cudnego przedsięwzięcia Spotkajmy się w Łodzi była Sylwia z bloga.
Spotkanie rozpoczęło się parę minut po 12 i rozpoczęło się od wystąpienia przedstawicielki firmy Pani Agnieszki Wojtowicz z firmy Effective Nails, która przybliżyła nam firmę i zaprezentowała nam w jaki sposób prawidłowo mamy wykorzystać produkty Effective Nails. Bo każda z nas otrzymała miły upominek w postaci zestawu do hybrydy od firmy, po za lampą nad czym strasznie ubolewam, bo wszystko inne mam i póki co hybryd na moich paznokciach brak :(
Pani Renata Piskorz-Ejstaszewska starszy menager sprzedaży marki Avon opowiedziała jak to jest być mamą trójki dzieci i jak należy prawidłowo dbać o skórę twarzy by wyglądać tak promiennie jak ona. Tak więc codziennie wieczorem, rano nie zawsze pamiętam wykonuję ósemeczki wokół oczu obowiązkowo, a prócz tego prawidłowa pielęgnacja skóry twarzy oczyszczanie, tonizowanie i masowanie.
Kolejne wystąpienie należało do Pauliny Frontczak_pawłowskiej dobrze znanej w sieci Ladymami, którą poznałam osobiście na spotkaniu, które organizowała w Łęczycy. Na spotkaniu naszym wystąpiła tym razem jako prelegentka i opowiedziała nam o naszej podświadomości "I Ty posiadasz siłę podświadomości". Temat z podświadomością mi znany, więc wiele rzeczy, o których mówiła nam Paulina były dla mnie oczywiste, jednak nigdy nie zaszkodzi nam by sobie temat przypomnieć.
Po prelekcji Pauliny zeszłyśmy na obiad. I tu mogłyśmy w oczekiwaniu na placka, czy zupę miałyśmy czas na pogaduchy. Zdecydowanie to lubię i swobodnie mogłam porozmawiać z dziewczętami, posłuchać samych superlatyw na temat Nusi jaka to ona jest grzeczna i spokojna, serce rośnie gdy słyszy się takie przyjemne słowa na temat swojego dziecka, a Nusia, wcześniej wytrąbiła na prelekcji u Pauliny cysia, więc uderzyła w poobiednią drzemkę. A mama mogła swobodnie zjeść, napoić się i pogadać :)
Brzuchy napełnione ruszyłyśmy na kolejną część spotkania, a w sali czekała na nas Pani Róża Grudzińska właścicielka firmy HobiBobi, i jej prelekcja dla nas na bardzo ciekawy temat " Od marzenia do spełnienia-kobieca siła". Bardzo podobała mi się ta prelekcja, Pani Róża w tym co mówiła była szczera, nie było w tym fikcji, była ciepła i serdeczna, otworzyła się przed nami i opowiedziała, że za nim doszła do tego co ma, przeszła drogę z wybojami, ale co najważniejsze podczas tej drogi zdobywała doświadczenie, zdobywała kontakty i udowodniła sobie i ludziom z jej wioski, że z 1 zł w kieszeni można osiągnąć sukces. Ona jest tego doskonałym przykładem. Każda z nas od Pani Róży otrzymała markowe upominki w postaci ubranek dla dzieci, bo firma szyje ubranka dla najmłodszych.


I na sam koniec odbyła się część praktyczna wyrób naturalnych kosmetyków dzięki Izabeli Kornet z bloga.
Iza to młoda dziewczyna (20 lat), ale z ogromną wiedzą w temacie kosmetyków naturalnych, które sama tworzy. Na jej warsztatach otrzymałyśmy tylko mały wycinek jej wiedzy w tym temacie. Zajęłyśmy się tworzeniem maseczek dopasowanych do naszej cery. I niestety w związku z tym, że miejsca na przeprowadzenie sprawnie warsztatów nie było, musiałyśmy podchodzić trójkami do małego stoliczka, ja byłam jako ostatnia wykonałam swoją maseczkę w trybie ekspresowym. Strasznie żałuję, że z braku miejsca warsztaty nie odbyły się tak jak powinny, o czym nawet wspomniała sama Iza, bo miała zupełnie inne wyobrażenie. Ale co najważniejsze maseczka jest i wydanie e-booka Izy na skrzynce mailowej też mam, więc mogę zakasać rękawy i zabrać się za wyrób naturalnych kosmetyków, a wszystko co naturalne bardzo lubię.
Na spotkaniu odbyła się licytacja i loteria, a wszystkie pieniążki jakie udało się nam zebrać wsparły chorego na autyzm Mikołaja podopiecznego fundacji Jaś i Małgosia do tej pory wspólnie zebrałyśmy 860 zł.
A o tym co wylicytowała, co wylosowała i co przywiozłam od sponsorów dowiecie się w osobnym poście, tak więc wypatrujcie :)

Tak cudownie spędziłyśmy czas podczas spotkania Spotkajmy się w Łodzi.

Dziękuje dziewczynom ze spotkania za udostępnienie zdjęć.
A Wy moi drodzy trzymajcie kciuki :)

Szczypta o Mnie

środa, 25 listopada 2015

My favorite time of day

Moja ulubiona pora dnia to bezapelacyjnie wieczór. Tak, tak dobrze czytacie wieczór. I mimo, że kocham moje córeczki nad życie i życia sobie bez nich nie wyobrażam, to powiem Wam w tajemnicy, że z utęsknieniem czekam na wieczór.

A czemu ? A no temu, że wieczorem mogę w spokoju zasiąść przed kompem i napisać dla Was post, w spokoju obejrzeć TV, w spokoju wyciągnąć nogi, w spokoju poleżeć, w spokoju wypić herbatę, bo na kawę już za późno, w spokoju czekać z utęsknieniem na powrót ukochanego męża i na spokojnie z nim porozmawiać, bez pośpiechu zjeść, w ciszy i spokoju wsłuchać się w swoje myśli, w spokoju oddać się swoim pasjom, na które zdecydowanie mam za mało czasu, spokojnie porozmawiać z mamą, czy z przyjaciółką przez telefon, w spokoju się wykąpać i zrobić wszystko inne w absolutnej ciszy i spokoju, bez pośpiechu.

Wszystko to mogę zrobić w spokoju, bez pośpiechu, oczywiście pomijając fakt, gdy nie mam niczego innego do zrobienia, bo zawsze się coś znajdzie, a to poskładać wyschnięte pranie, które już wisi z tydzień, zapakować naczynia do zmywarki, czy ugotować obiad. Ale to wszystko też mogę zrobić w spokoju bez udziału mojego 4-letniego pędziwiatra, który już dawno odpłynął w objęcia Morfeusza.
Wieczory lubię też za to, że są nasze moje i męża. Dziewczynki parę minut po 20 zazwyczaj już śpią, więc mamy 3-4 godziny dla siebie, możemy bez pamięci oddać się oglądaniu ulubionego serialu czy programowi w TV, albo zapodać jakiś film, wypić winko (ja herbatę obecnie), podjeść jakieś "nie zdrowe przekąski czy słodycze", albo pójść do sypialni...
Uwielbiam tą błogą wieczorną ciszę u siebie w domu, ale i na ulicy za oknem słychać mniejszy ruch aut, tramwaje rzadziej jeżdżą i ludzi mniej, a najbardziej lubię wieczorne spacery, ale tylko wtedy gdy za oknem sypie śnieg, zawsze wtedy biorę psa na smycz i idziemy pospacerować i porobić ślady na śniegu.

Szczypta o Mnie

poniedziałek, 23 listopada 2015

SLOW LIFE

Pęd, szybkość, wszystko spisane i ustalone co do minuty niczym jak w szwajcarskim zegarku i strach pomyśleć jak coś pójdzie nie tak, wyjdzie po za nasze określone ramy czasowe, przeznaczone na daną czynność, zadanie. Powiecie wariactwo nie realne otaczające nas życie. I tak każdego dnia. Każdy dzień podobny do poprzedniego i następnego. I tak pędzimy niczym pendolino. I zatracamy się w tym pędzie, wyścigu, często zapominając o tym co najważniejsze. A może warto czasem wypaść z trasy naszego pędzącego pendolino i odpuścić sobie kolejną stację. Zatrzymać się, ale nie na moment, a na dłuższą chwilę, przystanąć, zresetować się, zastanowić się nad tym co dla nas jest najważniejsze co w tym szalonym  pędzie pomijamy.

Dla mnie takim przełomowym zwolnieniem, wyciszeniem się, odnalezieniem na nowo swojego SLOW LIFE były narodziny Calineczki. Tak tak wcześniej, pędziłam jak szalona, choć i dziś nadal w tym pędzie jestem, bo nie da się w nim nie być, dom i rodzina muszą jakoś funkcjonować, ale dziś dużą część rzeczy odstawiam na boczny tor, bo bałagan, brudne naczynia, sterta prania czy nie umyte okna mogą poczekać w końcu terminu ważności nie tracą. Narodziny naszej maleńkiej były pędzącym pendolino, były wyścigiem z czasem każda minuta była ważna, nie było czasu na zastanowienie się czy tak czy siak, wszystko odbywało się z prędkością światła. Dopiero po wszystkim kiedy w samotności leżałam na pooperacyjnej miałam duuuużo czasu na zastanowienie się, na odpowiedzenie sobie czy podjęłam słuszną decyzję, na analizę, na rozłożenie wszystkiego na czynniki pierwsze, a gdy pierwszy raz pochyliłam się nad jej szklanym domkiem, wiedziałam wtedy, że jest to punkt zwrotny w moim życiu, wiedziałam, że już nic nie będzie takie jak kiedyś, liczyła się tylko ta chwila ten moment, bo wtedy po raz pierwszy w życiu tak naprawdę zdałam sobie sprawę jakie życie jest kruche. Widząc tą naszą maleńką, kruchą istotkę, która toczyła walkę o swój własny, prywatny oddech, która musiała już na początku swojego życia stoczyć walkę o nie, ja doceniłam życie i jego sens i wtedy raz na zawsze zrezygnowałam z pendolino przesiadłam się na wąskotorówkę :) I mimo, że był to gorący okres w naszym życiu nauczyłam się wycisnąć ile się da z każdej minuty. I dziś wiem, że się da jeśli tylko chcesz. Dziś w tym szalenie pędzącym życiu potrafię się wyłączyć, stanąć tuż obok tego pędu tylko ja i moja rodzina. Dziś wiem jak pachnie las zaraz po deszczu, wiem jak smakują dojrzewające w słońcu jeżyny.


A Ty znasz ten smak i zapach ?

Szczypta o Mnie

piątek, 20 listopada 2015

Rozszerzanie diety u wcześniaka

Rozszerzanie diety u wcześniaka. Niby nic skomplikowane, bo już raz przez to przechodziłam. Ale o nie sprawa nie była taka prosta. Jakie ja miałam z tym dylematy to głowa mała. A największy mój znak zapytania to kiedy ? Czy zgodnie z wiekiem metrykalnym czy korygowanym ? Bo na logikę jądra kostnienia w stawach biodrowych pojawiły się u Calineczki zgodnie z wiekiem korygowanym. Więc cały przewód pokarmowy, perystaltyka jelit i brzuszka też idzie zgodnie z wiekiem korygowanym ? To pytanie już zadałam w szpitalu podczas wypisu. I co usłyszałam konsultować to z pediatrą. Potem zadawałam to samo pytanie pediatrze i różne odpowiedzi słyszałam, a że skołowana już byłam jak mało kto. Postanowiłam udać się na wizytę do poradni laktacyjne, by doradca laktacyjny rozwiał moje wątpliwości. Do poradni wybrałam się do tej samej, w której na wizyty uczęszczałam z Lulcią i do tego samego doradcy pani Kasi, która czuwałam nad tym bym prawidłowo po cc z Calineczką rozhuśtała laktację.
I co usłyszałam. Otóż to rozszerzać dietę u wcześniaka możemy zgodnie z wiekiem metrykalnym jak i z wiekiem korygowanym, a najlepiej znaleźć złoty środek po środku. Rozszerzanie diety zgodnie z wiekiem korygowanym tyczy się przypadków kiedy nasze dziecię ma prawidłowe przyrosty masy ciała, jeśli te przyrosty są słabe należy dietę zdecydowanie rozszerzyć wcześniej. A, że u nas przyrosty były prawidłowe. Rozszerzanie diety poszło zgodnie z wiekiem korygowanym.
Ba odpowiedź na swoje nurtujące pytanie otrzymałam i myślałam, że po wizycie, po pamiętam co szło na pierwszy rzut u Lulci słynny gluten czyli pół ,łyżeczki kaszki manny z moim mlekiem. Otóż to już stara szkoła do lamusa. Dziś to dziecko jak i rodzic decydują o tym co pójdzie na pierwszą łyżeczkę. Tak więc dowolność czy zaczniemy od marchewki, jabłuszka, kaszki, mięska, a może od glutenu. Również w kwestii konsystencji podawanych produktów decydujemy sami. Możemy od razu podać pokarm z grudkami albo pamiętną papkę.
Ja jednak poszłam starą szkołą i zaczęłam rozszerzanie diety od pierwszej łyżeczki czyli pół łyżeczki kaszki manny ugotowanej na wodzie podanej z moim mlekiem. Tak przez kolejne dni. Na następny rzut poszedł kleik ryżowy podawany z moim mlekiem (bo zapasów pomrożonych mam) na kolację podawany łyżeczką, a po nim oczywiście na dobranoc pierś.
W następnej kolejności zacznę od podawania warzyw, bo owce są te słodkie więc przyzwyczaimy najpierw kubki smakowe do warzyw tych mniej słodszych i tu pewnie zagości dynia bo to w końcu warzywo w tej chwili dostępne i na topie. Myślę, że na początku do póki nie będzie potrafiła siedzieć samodzielnie Calineczka produkty będzie otrzymywać w postaci papek łyżeczką, gdy sztukę siedzenia opanuje przejdziemy na BLW. Podobnie jak było z Lulcią. Ale swoją drogą na maminych kolanach będzie otrzymywać do łapki miękkie warzywka co by przyzwyczaić dziecię do BLW.
A dalej to już z górki :)

Polecam stronę, na której znajdziecie wiele przydatnych informacji m.in. w temacie rozszerzania diety jak również innych dylematów związanych z żywieniem naszych malusińskich  http://www.1000dni.pl/

Szczypta o Mnie

wtorek, 17 listopada 2015

8 miesięczna Calineczka

Nasza Calineczka skończyła 8 miesiąc swojego życia ( 6 miesiąc korygowany) 17.03-17.10.

  • waga Calineczki  6210 gr/ waga mamusi 63 kg (+3 kg) 
  • długość 62 cm mierzona podczas wizyty w patologi noworodka 21.10
  • ubranka nosimy w rozmiarze 62 i 68 cm
  • pieluchujemy się wciąż wielorazówkami
  • karmimy się wciąż piersią na żądanie i wprowadziłyśmy gluten w postaci kaszy manny i kleik ryżowy
  • w nocy śpi różnie czasem noc prześpi od 20 do 6, a są takie noce gdy budzi się nawet co 4 godziny

 Umiejętności 8 miesiąca:
  • 1.11 przekręciła się z plecków na brzuszek i każdego dnia doskonali tą umiejętność, nie do końca czasem radzi sobie z jedną rączką, która zostaje jej pod brzuszkiem i nie zawsze potrafi ją wyjąć, wtedy włącza się syrena
  • 16.11 odkryłam póki co lewą stópkę łapiąc się za nią, ale podczas przewijania wywijam nogami do góry i ciągle coś tam mi miga przed oczami
  • ogląda grzechotki z każdej strony po czym ładuje je do paszczy i bardzo się denerwuje gdy grzechotka do paszczy wejść nie chce
  • płacze gdy matka zniknie jej z pola widzenia, ale tylko wtedy gdy zabawą się znudziła, albo gdy mama bawi się razem z Calineczką po czym wstaje i odchodzi jest wtedy ryk 
  • poznaje twarz biologicznych i starszej siostry, żywo reaguje na nas machającymi rączkami i uśmiechem

W swoim 8 miesiącu życia byłam:
  • w odwiedzinach u cioci na sesji świątecznej
  • w szpitalu na badaniach
Witaminka D wciąż z nami, ale to standard i wciąż mieszanka fosforanowa i znów ma zwiększoną dawkę po ostatnich badaniach z 2x1ml przeszłyśmy na 3x1ml. W związku z tym, że wciąż przyjmujemy mieszankę świadczy to wciąż o aktywnej chorobie metabolicznej kości u wcześniaków. Kolejne badania 4.12. W nadchodzącym miesiącu mamy wizytę u rehabilitanta. Po wizycie w patologi noworodka wszystko prawidłw bez zastrzeżeń.

Szczypta o Mnie

niedziela, 15 listopada 2015

Dzień wcześniaka

Światowy Dzień Wcześniaka przypada 17 listopada. O tej dacie może jedynie miałam pojęcie jak przypadkiem włączyłam na wiadomości i coś powiedzieli w jakiś wiadomościach, aż do dziś, do momentu, do chwili kiedy to Święto zaczęło mnie, mojej córki dotyczyć bezpośrednio.
I choć 17 w tym miesiącu jest datą szczególną bo Calineczka kończy 8 miesięcy i świętujemy Dzień Wcześniaka, my nasze obchody zaczęliśmy wcześniej w miniony weekend.

Wcześniak to nie tylko dziecko, które z definicji rodzi się pomiędzy 22 a 37 tygodniem ciąży, to wyjątkowy pacjent, wymagający znacznie większych nakładów, czasu i metod diagnostyczno-terapeutycznych niż noworodki, które przyszły na świat terminowo. http://www.dzienwczesniaka.pl/

Nasze świętowanie rozpoczęłyśmy (bo tata na budowie) od obejrzenia zdjęć wcześniaków. Każde zdjęcie było podpisane imieniem maluszka i z jaką wagą pojawił się na świecie dodatkowo na każdej fotografii widniał podpis,że jakaś sławna osoby, też była wcześniakiem jak np:. Albert Einstein też był wcześniakiem :) 


Potem ruszyłyśmy do stołu, na którym było pełno różnych pomocy plastycznych i Lulcia jako starsza siostra przystąpiła do przyozdobienia Calineczowej skarpetki - symbol wcześniaków. 
Skarpetki stanowią symbol inicjatywy „ene, mene, mini. Jedno dziecko na dziesięć jest wcześniakiem. Na całym świecie.” – pierwszej kampanii zrealizowanej przez Europejską Fundację na Rzecz Opieki nad Noworodkami i firmę Dräger na skalę europejską. Kampania został rozpoczęta z okazji Światowego Dnia Wcześniaka 17 listopada 2011 i miała na celu zwiększenie świadomości problemu wcześniactwa, a szczególnie zwrócenia uwagi na aspekt specjalistycznej opieki i lepszego wsparcia rodziny wcześniaków. Skarpetki od tego czasu symbolizują stwierdzenie, że 1 na 10 dzieci rodzi się przedwcześnie. Sznur 9 większych skarpetek i 1 malutkiej wśród nich ma być tego wizualną analogią. (źródło)
Lulcia wykonała dwie skarpetki jedną zawiesiłyśmy , a druga powędrowała z nami do domu, do Calineczkowego pudła z pamiątkami.
Kiedy nasze skarpetki były wystrojone, ruszyłyśmy do szpitala, ale spokojnie był to szpital dla lalek i pluszowych misiów.  U Lulciowego misia pan doktor stwierdził wyrostek i obowiązkowo trzeba było dokonać operacji by miś był zdrowy. Lulcia asystowała jako pielęgniarka, dostała czepek, który założyła misiowi, maseczki nie chciała, w ruch poszły strzykawki, skalpel, obcęgi i wycięli z doktorem co trzeba, założyli opatrunek, a miś dostał receptę na świeże owoce i warzywa. Przy okazji mama też skorzystała i zbadała sobie poziom cukru, zmierzyła ciśnienie i zbadała swoją masę ciała ze szczegółami. I jestem zadowolona, choć nie do końca chciałam stać się dawcą szpiku DKMS, ale upewniłam się również przy okazji, że z chorą tarczycą i ciągle leczoną mogę zapomnieć szkoda :( 
Na koniec muszę się Wam pochwalić, że podczas obchodów Dnia Wcześniaka rozmawiała ze mną pani reporterka z radia Eska, materiał ma być puszczany w poniedziałek, ale czy wykorzystają moje gadanie się okaże, natomiast jeśli wytężycie wzrok jesteśmy w Łódzkich Wiadomościach Dniach


I tak 17 listopada stał się dla nas i dla wielu rodziców ważną datą, bo nasze pociechy przywitały się ze światem wcześniej niż natura to zaplanowała.

Szczypta o Mnie

czwartek, 12 listopada 2015

Słowo o sponsorach

Słowo o sponsorach jedno, a może i dwa słowa o sponsorach,którzy wsparli spotkanie blogerskie w Łęczycy Blogowy Szał Mam.
Event wsparło aż 78 sponsorów oraz 13 patronów medialnych nieźle co :)
Ze spotkania wyszłyśmy obładowane jak wielbłądy i trochę się bałam czy zmieścimy się ze wszystkim do auta :) Na szczęście się udało :) Ciekawi co przywiązłam ze spotkania.
Zaczynamy

Zoo Safari Borysew niezmiernie się ucieszyłam z rodzinnego biletu wstępu. Bo w Borysewskim Zoo już gościliśmy o czym poświęciłam jeden z postów tak więc wiosną 2016 ponownie odwiedzimy Zoo Safari Borysew tym razem już w czwórkę.


HobiBobi zadbało o to by głowy naszych pociech były zawsze ciepłe podczas tej jesieni. W sekrecie Wam zdradzę, że i ja parę razy pożyczyłam od córy czapkę od HobiBobi.


SzumneBeboki zadbało o to by każda bluzka była wyjątkowa, bo ma szumnego beboka :)

Akatja zadbała o porządek w kuchni, a konkretnie porządek wśród przypraw


Chocolissimo podarowało na loterię pyszne i niezwykłe czekoladki. Świetny i smaczny pomysł na prezent mnie się udało wygrać je w loterii i uraczyć swoje i rodziny podniebienie typowo babskim zestawem czekoladek :)


Wydawnictwo Wam zadbało o to by długich jesienno-zimowych wieczorów nie spędzać w towarzystwie TV, a książki


Wydawnictwo Znak podarowało książki dla każdej z uczestniczek, więc tej jesieni mam w czym wybierać w swojej domowej biblioteczce


Matka ma już co czytać tej jesieni, a co z dziećmi, spokojnie o to zadbała Grupa Wydawnicza Publicat S.A. bo każda z nas otrzymała kolorową książkę o kolorowym dobrze chyba Wam wszystkim znanym Elmerze, a do tego prześliczny różowy pamiętniczek i podstawkę pod kubek.


Made by Ruda podarowała decoupagowe zakładki do książki co by wiedzieć gdzie skończyliśmy czytać by się w akcji nie pogubić  :)


White Place każda uczestniczka otrzymała 10% rabatu na zakupy

"Preparaty Emolium to kompletne emolienty, które dostarczają składniki niezbędne do ochrony skóry, utrzymania jej w zdrowiu i fizjologicznej równowadze" Ja otrzymała szampon do włosów i co mnie cieszy bez SLS :)

Topgl-Plecaki mimo, że do szkoły jeszcze nie chodzimy, to piórnik, który wygrałam w loterii podbił serce Lulci i w dodatku cały różowy z najprawdziwszym takim szkolnym zeszytem


Rainbow Loom Polska przepadłyśmy w zaplataniu, szydełkowaniu i tworzeniu co chwilach nowych bransoletek z gumek, czad :)


Twórczo zakręceni każda z nas otrzymała swój osobisty pierwszy zestaw do dziergania.


Kuferek pereł podarował każdej z nas jakieś cudeńka z biżuterii, ja otrzymałam kolczyki


Oillan zadbało o to by skóra moich pociech była odpowiednio nawilżona

Elilu każdego dnia z uśmiechem na twarzy witam dzień pijąc kawę z pięknego kubka Goodmorning Beautiful plus zniżka na zakupy


Jupi Park-sala zabaw dla dzieci podarowała bezpłatną godzinę zabaw i kupon zniżkowy


AllBag podarowało na loterię ekologiczne torby, mnie udało się jedną z nich wygrać


Bourjois zadbało o to by opiłować zadziorne paznokcie i podkreślić oko, a dzięki podświetlanemu lusterku zrobisz to o każdej porze dnia i nocy :) 

Memo dla każdej uczestniczki przygotowało sówkowe podgrzewacze dłoni, kubek, a dla 5 szczęśliwych uczestniczek buciki, które można było wygrać w konkursie organizowanym na fp spotkania


Plus dla skóry wprowadziło nas podczas jednej z prelekcji w tajniki kosmetyków, każda z nas otrzymała indywidualnie przygotowany zestaw kosmetyków dla siebie. Ja otrzymałam szampon do włosów przetłuszczających, krem ochronny dla dzieci na każdą pogodę oraz żel do mycia twarzy do cery trądzikowej.

Czuczu chyba nie muszę Wam przedstawiać. Każd z nas otrzymała odpowiedni prezent dla wieku swojej pociechy. My już zgadujemy razem z Czuczu

Mamamio lustereczko, które obowiązkowo znalazło się w Lulkowej torebce, bo mama swoje już ma więc dwóch nie może mieć, długopisik i notesik to otrzymała każda z nas, a kosmetyki tej marki były do wygrania w licytacji.

Papiko podarowało nam niezbędne pomoce do tego by stworzyć cuda na naszych koszulkach podczas warsztatów prowadzonych przez Lejdi Shepard


Papillon podarowało przepiękne portfeliki wykonane z naturalnej skóry w różnych kolorach
 

Magnesowy podarował magnesy  logiem spotkania i logiem naszej organizatorki, które dodatkowe opatrzone były wyjątkowymi cytatami.


Peppo podarowało minikróliczki, które czekały na każdą uczestniczkę w białej torebce na stole podczas spotkania


Toly zadbało o to by podczas podróżowania czuć się zawsze komfortowo (jednorazowe nakładki na toaletę czy jednorazowe śliniaczki)

Pracownia Tynka podarowała szklane butelki cuda, na spotkaniu wykorzystałyśmy je jako podstawkę pod telefon, a w domu używam jej w kuchni podczas gotowania odkładam na nią łyżkę czy widelec, ciekawa jestem jak Wy byście ją wykorzystały


myBra.pl podarowało miarki co by zmierzyć się w biuście i pod biustem i dobrać odpowiedni biustonosz


Lovekulkove podarowało prześliczne kwiatki, które czekały na nas przy stole podczas spotkania


Nasza Pracownia zadbała o to byśmy nie były bezimienne.Każda z nas miała imienny identyfikator z przypinką oraz dyplomy uczestnictwa w spotkaniu


Gaga Kids podarowało na loterię zestawy czapka + komin, którą udało mi się wylosować


Fabryka Reklam24 oraz Upominek24 podarowało kubki z logiem spotkania


Fotopaula zadbała o te wszystkie piękne i wyjątkowe zdjęcia z naszego spotkania:)

Elemel dzięki ni wygrałyśmy w loterii malowankę do malowania wodą tak więc tej jesieni nie mamy co narzekać na nudę


domodi.pl objął nas patronatem, a każda z nas otrzymała długopis


Olympia Fitness Klub podarował dla każdej z nas wejściówkę do ich klubu szkoda, że są z Łęczycy


Siostry Szyją uraczyły nas pięknymi łódeczkami


Patroni medialni naszego spotkania:

http://domodi.pl/
http://e-babybazar.pl/


http://mojaleczyca.pl/


http://kutno.net.pl/

http://gazetalokalna.com/

http://mamopracuj.pl/





http://wrolimamy.pl/





Mam spotkanie - najciekawsze wydarzenia z Twoich okolic

http://ipanema-polska.pl/

Wydawnictwo skrzat
czasdzieci.pl
parenting.pl

http://swiadomamama.pl/
Jeszcze raz dziękujemy sponsorom







I jak Wam się podobają nasze upominki ?

Szczypta o Mnie