czwartek, 23 lutego 2017

Jak łagodnie odstawić dziecko od piersi

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca wyłączne karmienie piersią do ukończenia 6 miesiąca życia. Po 6 miesiącu dieta powinna być stopniowa rozszerzana, a karmienie piersią zaleca się kontynuować do 2 roku życia lub dłużej. 




U nas za nie cały miesiąc strzeli nam jak z bicza drugi rok życia i wciąż jesteśmy na piersi. 

W związek ten są zaangażowane dwie osoby karmiąca i karmiona i o ile karmiąca chciałaby już przestać to karmiona, ani myśli o tym. Tak więc karmiąca postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i małymi kroczkami odzwyczajać od karmienia karmioną.

I o tych milowych, ale jak ważnych naszych kroczkach dziś Wam opowiem. 

Do niedawna nasze karmienia to: poranne, popołudniowe i wieczorne. Postanowiłam na początek wyeliminować pojedyncze karmienia i dojść do etapu, w którym będziemy mieć jedno karmienie wieczorne (niektórzy mówią, że najważniejsze). I tak na pierwszy rzut wyeliminowałam karmienie popołudniowe poszło nam nad wyraz łatwo, bo gdy domagała się piersi ja odwracałam jej uwagę zupełnie czymś innym. I było to albo jakaś przekąska w postaci owocka albo wspólna zabawa.
Po tygodniu na kolejny rzut poszło karmienie poranne i o ile w ciągu tygodnia kiedy to poranne szykowanie do pracy, żłobka czy przedszkola przypomina niczym gonitwę po złoto olimpijskie poszło jak z płatka, problem napotkałam w weekendy. Wiadomo nie od dziś, że w weekend każdy rodzic marzy o tym by pospać, poleżeć trochę dłużej w łóżku, w końcu po tygodniowym porannym wstawaniu mamy do tego prawo. U nas poranki w weekend to wspólne leniuchowanie i kotłowanie się w łóżku do 10 i wtedy przychodziły momenty kryzysowe. Nusia namiętnie szukała i dopominała się piersi wtedy chciał nie chciał w ekspresowym tempie wstawałam i zajmowałam jej głowę czym innym. Z początku nie było to proste jednak znalazłam alternatywę na to. Poranne mleczko od krowy z kubka tak jej zasmakowało, że teraz zamiast piersi otwiera lodówkę i dopomina się mleka.
Pozostało nam do wyeliminowania wieczorne karmienie, na które jeszcze dajemy sobie chwilę czasu. Aktualnie uczymy się samodzielnego zasypiania w łóżeczku bez mamy. Mama karmi Nusię wieczorem w pokoju i po karmieniu mamy przytualski i buziaczki, po czym odkładam ją do łóżeczka i wychodzę. Tak więc nie wszystko na raz najpierw nauczymy się zasypiać, a potem przyjdzie pora na wyeliminowaniu ostatniego karmienia.

Pamiętaj, że nie należy odstawiać dziecka od piersi:


  • kiedy dzieciątko lub mama są chore (chyba, ze mama jest chora i zażywa leki nie wskazane podczas karmienia)
  • podczas wzmożonego napięcia emocjonalnego naszego dziecka ( żłobek, przeprowadzka, rozstanie rodziców,....)
  • w okresie wzmożonego wzrostu kiedy to zapotrzebowanie na pokarm wzrasta
  • podczas zapalenie piersi
  • podczas upałów szczególnie tyczy się to małych dzieci kiedy pokarmem mamy zaspakajają pragnienie

A jakie sygnały mogą nam mówić o tym, że proces odstawiania przebiega za szybko i nie właściwie:


dziecko:

  • niespokojny sen
  • apatia, rozdrażnienie, marudzenie, agresja
  • ssanie kciuka, pieluszki,....
  • lęk przed rozłąką z mamą

mama:

  • zastój pokarmu
  • przepełnione piersi
  • apatia, rozbicie
  • wahania nastroju

Pamiętajmy, że proces odstawiania od piersi to indywidualna sprawa każdej z nas i nie ma jednego sprawdzonego wzorca, instrukcji. Każde dziecko jest inne i u jednego odstawienie od piersi przyjdzie samoczynnie, naturalnie (tak było z Lulcią), a u innego ten proces może rozciągnąć się w czasie.

Rozstanie z piersią to ogromna zmiana w życiu mamy jak i dziecka to ważny i istotny etap do kolejnego etapu dojrzewania, który potrzebuje spokoju, cierpliwości, czasu, akceptacji, a przede wszystkim miłości. Pamiętajmy o tym i podarujmy w tym szczególnym okresie naszemu dziecku jeszcze większy ogrom miłości i zrozumienia.

A jak to było u Was z odstawianiem od piersi ?

Macie jakieś swoje sprawdzone na to sposoby ?

W jakim wieku były Wasze maluszki kiedy podjęłyście decyzję o zakończeniu Waszej wspólnej drogi mlecznej.



                   Pozdrawiam Szczypta o Mnie  

piątek, 17 lutego 2017

23 miesięczna Nusia

Nasza Nusia skończyła 23 miesiąc swojego życia (21 miesiąc korygowany) 17.03.2015-17.02.2017


  • waga 10 kg
  • wzrosty aktualny brak
  • ubranka nosimy w rozmiarze 80 cm i po mału wkraczam co raz częściej w rozmiar 86 cm
  • pieluchujemy się wielorazówkami, uczymy się korzystać z nocnika 
  • z karmienia piersią pozostało jedynie karmienie wieczorne
  • nocki wciąż rozbite, nieprzespane,

Umiejętności 23 miesiąca


  • w tym miesiącu osiągnięciem nr 1 jest podskakiwanie z różnym skutkiem
  • pojawiły się nowe słówka jak papa-paproch a historia z paprochami jest taka, że gdy widzi paprocha musi go podnieść i wyrzucić do kosza, a jeśli nie może sobie poradzić woła o pomoc głośno krzycząc papa i wskazując paluszkiem na podłogę
  • słówko ma i do tego rozłożone rączki to znaczy że czegoś nie ma i tak gdy wraca do domu pierwsze co robi szuka taty gdy nie znajduje chodzi i głośno mówi z odpowiednią miną i rączkami, że tatka nie znalazła
  • przylepa z niej niesamowita i szczególnie upodobała sobie w tej materii mamę najchętniej by nie schodziła z moich rąk
  • w tym miesiącu z dużo większą intensywnością podjęliśmy próby odpieluchowywania i tak w żłobku jest wysadzana na nocnik to samo w domu, w domciu  puszczamy ją bez pieluszki
  • nocne spanie wciąż nie ustabilizowane wybudza się raz czasem więcej, ale matka się zawzięła i tak skoro nauczyłam ją zasypiać w swoim łóżeczku teraz uczę ją, że gdy się budzi w nocy trzeba spać w swoim łóżeczku efekt jest taki, że ułożona do łóżeczka krzyczy w niebo głosy ja wychodzę do sypialni obok spokojnie tłumacząc, ze jest noc, że mama śpi w swoim łóżku, a Nusia w swoim po czym następuje cisza w tym czasie cichaczem wychodzi z łóżeczka (ma wyjęte szczebelki) i maszeruje w kierunku drzwi, w których staje niczym zjawa gdy rodzic powtarza czynność odłożenia do łóżeczka wszystko zaczyna się powtarzać i tak do kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu prób w końcu, któraś kończy się sukcesem zasypia bez krzyków, jęków i dziś wybudzona o 23 zasnęła o 23:40 spała do 7
  • karmimy się piersią ale mamy jedno wieczorne karmienie, w dzień karmienia już wyeliminowałam nie było źle robiłam to stopniowo najpierw zrezygnowałam z karmień w ciągu dnia, a potem porannych, choć wciąż są momenty gdy Nusia łapie za bluzkę i się domaga wtedy odwracam jej uwagę jak tylko się da tańczę robię fikołki :)
  • w tym miesiącu nauczyła się dawać prawdziwe buziaki z cmokiem do tej pory buziak to otwarta paszcza i obślinianie 

W swoim 23 miesiącu życia byłam



Miesiąc ten nam upłynął pod znakiem chorowania po zapaleniu oskrzeli było zapalenie jamy ustnej od dwóch dni chodzi do żłobka mam nadzieję, że pochodzi dłużej niż ostatnio.


Pozdrawiam Szczypta o Mnie  

czwartek, 2 lutego 2017

Słów kilka o starszej córci

Dawno nie pisałam nic o Lulci, zasypuje Was postępami Nusiowymi miesiąc w miesiąc, a o Lulci jak by przycichło, a jest o czym pisać :) 


Z Lulci to już mała panienka, codziennie wieczorem jak na damę przystało szykuje sobie garderobę na dzień następny. Wybrane ubranka rozkłada na łóżku patrząc z boku czy wszystko gra kolorystycznie i jak wygląda w całości. Następnie dobiera dodatki spinki, gumeczki, pierścionki, bransoletki, czasem jakiś koral na szyję też wybierze. Ma swoją toaletkę, w której to kipi aż od kosmetyków i lakierów (oczywiście wszystko plastikowe). O makijaż dba tylko w weekendy kiedy ma na to więcej czasu, wtedy też pomaluje pazurki obowiązkowo różowym kolorem. Denerwuje się, że tak wolno rosną jej włosy i ciągle dopytuje się kiedy będzie mieć długie włosy do pasa. Czesać i myć włosów nie lubi, najchętniej ciągle by chodziła w rozpuszczonych, a że wygląda wtedy jak strach na wróble to mimo jej sprzeciwów czeszę ją w warkoczyki i inne cuda, które matka na miarę swoich umiejętności potrafi wykonać.

Nie myślcie, że tylko strojenie jej w głowie choć jest to jedna z najważniejszych rzeczy. Bo jeśli Lulcia ma mieć wyciągnięte konsekwencje to szlaban na szykowanie ubrań najlepiej się sprawdza. Do tego jest wspaniałą starszą siostrą, ma bardzo duże pokłady cierpliwości jeśli tak to można nazwać do swojej młodszej siostry, z której jest mały zadzior. I tak gdy Lulcia w spokoju i skupieniu rysuje i nagle podejdzie z cicha pęk Nusia jak nie wyrwie jej kartki, nie pogniecie, nie porwie, nie pomaże, a Lulcia zagryzie zęby i poskarży się na siostrę. Bardzo rzadko się zdarza by oddała uszczypnięcie, pociągnięcie za włosy czy inne kuksańce, które Nusia notorycznie karmi nie tylko Lulcię. Wciąż by chętnie matkowała Nusi, mimo ciągłych naszych próśb nosi ją, kiedy się daje karmi ją (choć z tym ciężko odkąd Nusia je sama), podejmuje próby ubrania, bo z rozebraniem jest dużo łatwiej. Wykazuje dużo chęć wspólnych zabaw z młodszą siostrą, ale ta niestety jest na innym etapie. Tak więc wspólne zabawy kończą się najczęściej: " Mamo weź ją ona mi rozwala klocki..."

Wracając do zabaw moja starsza córcia ma niesamowitą wyobraźnie. I tak moi mili potrafi z niczego stworzyć coś. Ostatnio hitem jest zabawa w sklep. Ma po wycinane produkty z gazetek, które są artykułami w sklepie ma panel,kasowy po którym przejeżdża z artykułami wydając przy tym odpowiedni dźwięk pik, kalkulator jest kasą do wybijania należności, a paragony, które dla niej zbieram są podstawą do reklamacji w jej sklepie, do tego pieniądze i sklep nie może odpędzić się od klientów. Ba jest też listonoszem, który dostarcza aktualną gazetkę z aktualnymi promocjami, więc o marketing też zadbała dziewczyna moja.

Po za zabawą w sklep hitem w okresie świątecznym była zabawa w Świętą Rodzinę, czyli historia jak to na świat przychodzi mały Jezusek w stajence. A tak na co dzień zabawa w rodzinę i przedszkole też klasuje się  dość wysoko. I tak bawiąc się w rodzinę ja zawsze jestem starszą siostrą, Lulcia mamą, a Nusia najmłodszą pociechą. Mama wyprawa mnie do przedszkola, młodszą do żłobka czytaj powiela schemat naszej rodziny, śmiem twierdzić wręcz kopiuje mnie jako mamę :) A zabawa w przedszkole zazwyczaj jest u babci, która to ma domofon. Tak więc Lulcia jest dyżurna od domofonu, a ja Panią i po każdym dzwonku domofonu wyprawiamy odpowiednie dziecko do domu, dzieckiem owym jest Nusia.

Uwielbia słuchać muzyki, tańczyć, a teksty piosenek tak szybko łapie, że wystarczy raz usłyszy piosenkę i zna już jej tekst. Rysowaniu, malowaniu, kolorowaniu poświęca się z taką dbałością i koncentracją, że nie waż jej się wtedy przeszkadzać. Zna już wszystkie cyferki uczyłyśmy się ich w domu, a potem utrwalała je w przedszkolu, mylą się jej ciągle dni tygodnia i wciąż nie umie ich odpowiednio poukładać, co często przy tłumaczenie czasu kiedy coś ma być przyprawia mnie o zawrót głowy, bo trudno jej poukładać czas jutro, wczoraj, pojutrze we wtorek, za tydzień, za miesiąc, tak więc mam nauczkę i o żadnych dalekich planach jej nie mówię. Potrafi się podpisać i napisać parę innych prostych wyrazów co świadczy o tym, że zna część literek :)

Nie ma co ukrywać córcia mi dorasta i to zdecydowanie za szybko :( 

P.S. U nas po dwóch dniach chodzenia do żłobka Nusia od wczoraj bardzo wysoko gorączkuje, po za gorączką innych objawów brak trzymajcie kciuki by się rozeszło po kościach.

Zapraszam Was do mojego posta o 1% i za wszystkie odpisy 1% na rzecz Marcina z góry serdeczne dzięki.


Pozdrawiam Szczypta o Mnie  

środa, 25 stycznia 2017

1% niby tak mało, a jednak tak wiele

Kochani moi ! Wszyscy, którzy tu zaglądacie, pozostawiacie po sobie ślad w postaci komentarza jak również Ci wszyscy, którzy zaglądają tu tylko na chwilę. 


Proszę Was o zatrzymanie się na dłuższą chwilę i spisanie KRS by przekazać 1% swojego podatku podczas rozliczenia.

Marcin to mój najbliższy przyjaciel, który chciał nie chciał musiał przewartościować, przorganizować życie w listopadzie ub. roku.
Diagnoza lekarzy to glejak złośliwy nowotwór mózgu. Marcin ma dla kogo żyć i dlatego tak łatwo w tej walce się nie podda, a ja jako jego serdeczna przyjaciółka będę go w tej walce wspierać i pomagać jak tylko będę mogła.

Nie będę Was zasypywać informacjami o Marcinie wszystkich odsyłam Was na stronę fundacji onkologicznej, której Marcin jest podopieczny tam dowiecie się szczegółów nt. choroby Marcina, zobaczycie jaki z niego fajny facet i jaką ma cudną córcie.

Jeśli 1% nie możecie przekazać Marcinowi, zachęcam Was do indywidualnych wpłat na konto skarbonki Marcina, potrzeba 200 000.

Udostępniajcie, puszczajcie dalej informacje w świat o Marcinie bo w grupie jest siła i razem możemy wygrać tą wojnę !


https://skarbonka.alivia.org.pl/marcin-jonczyk


Za każdy grosik dziękuję w imieniu Marcina i jego rodziny.


Jeśli chcecie uzyskać więcej informacji dotyczących Marcina śmiało do mnie piszcie odpowiem na wszystkie możliwe pytania.

Pozdrawiam Szczypta o Mnie  

czwartek, 19 stycznia 2017

22 miesięczna Nusia

Nasza Nusia skończyła 22 miesiąc swojego życia (20 miesiąc korygowany) 17.03.2015-17.01.2017


  • waga aktualnej brak
  • wzrosty aktualny brak
  • ubranka nosimy w rozmiarze 80 cm jakieś pojedyncze sztuki na 86 cm
  • pieluchujemy się wielorazówkami
  • wciąż karmimy się piersią i póki co nie widzę na horyzoncie by przestać z Nusi jest mały cyckoholik
  • nocki wciąż rozbite, nieprzespane, z wędrówkami między pokojami istny cyrk na kółkach
  • nowych zębów brak

Umiejętności 22 miesiąca


  • osiągnięciem tego miesiąca jest zasypianie Nusi w swoim łóżeczku, początki dokładnie 3 dni były trudne krzyki, płacze jak z horroru, czwarty dzień nastąpił przełom nakarmiona, odłożona do łóżeczka zasypia po dłuższym bądź krótszym wałkowaniu ze swoja ukochana przytualanką Lusią gdy tak jeszcze wybudzona w nocy zasypiała, ale co to to nie nie ma tak kolorowo, budzi się każdej prawie nocy, pojedyncze przypadki zdarzają się, że noc przesypia,zazwyczaj wybudza się o jednej i tej samej porze ok godz 2-2:30 i walczymy na zmianę z mężem by ponownie zasnęła w swoim łóżeczku walki te trwają czasem po 3 godziny i to my prawie na stojąco już śpimy, a ona wciąż nie, czasem działa małe oszustwo jak posadzenie na krześle gigant miśka, który imituje rodzica zdecydowanie lepiej zasypia z mężem trwa to do godziny czasu, a nie to co z matką walka po 3 godziny powiecie zabieraj ją do swojego łóżka, ale ja nie chcę bo doszło do takiego kuriozum, że spała w moim łóżku nie na poduszce tylko na mnie i nie waż się poruszyć i ja przełożyć bo oczy zaraz jak 5 zł czego efektem byłam ja rano nie wyspana, a do tego połamana, gdy przebudzi się w nocy siada w łóżku włącza syrenę i wskazuje palcem na drzwi, no ale nie wybaczcie ja też muszę zregenerować siły i się wyspać
  • doszły nowe słówka lala tak woła na starszą siostrę, da-daj, pepe-pępek, dabka-żabka, baba-babcia, dada-dziadek
  • samodzielnie je i nie jest łatwe ją nakarmić czyt. zupą, której jeść jeszcze nie potrafi pojawia się stanowcze ne, odwracanie głowy, krokodyle łzy, krzyki i piski chce sama wtedy idziemy na przeczekanie 
  • potrafi wchodzić i schodzić ze schodków trzymana za rączkę, chodź sama trzymając się za poręcz też wejdzie
  • rozumie wszystko co się do niej mówi 
  • dba o to by stopy domownikom nie zmarzły przynosząc pantofle
  • podejmuje próby samodzielnego ubierania spodni, 
  • czapkę czy komin założy, zdejmie sama

W swoim 22 miesiącu życia byłam


  • na światełku do nieba podczas 25 finału WOŚP
  • na Sylwestrze u dziadków wtedy to też była pierwsza noc po za domem
  • u lekarza neurologa, który zastrzeżeń do rozwoju Nusi nie ma i tym samy więcej mamy się nie pokazywać 
  • na Świętach u cioci, wuja 
  • w tym miesiącu spotkała się również z Mikołajem
  • na sankach
  • na termach
  • na spacerze podczas, którego podziwialiśmy świąteczne iluminacje naszego miasteczka 
  • na sesji fotograficznej 

Niestety choróbsko nas nawiedziło i tak od wczoraj siedzimy w domu na antybiotyku mamy zapalenie oskrzeli. Tak więc życzcie nam zdrówka i niech choróbska omijają nas szerokim łukiem.


Pozdrawiam Szczypta o Mnie  

wtorek, 10 stycznia 2017

Noworoczne postanowienia

Nowy Rok, a z Nowym Rokiem jak to często bywa każdy z nas stawia sobie noworoczne postanowienia.


I ja jak z każdym Nowym Rokiem założyłam sobie pewne noworoczne postanowienia. A, że często i gęsto mi one w ciągu całego roku uciekają, postanowiłam je spisać i z Wami się podzielić, może posłużycie złotymi radami na nie które z nich by mi łatwiej było je osiągnąć.

  1. Odstawić Nusię od piersi co nie łatwym zadaniem będzie, bo nie zła z niej cyckoholiczka
  2. Nauczyć zasypiania Nusię w swoim łóżeczku
  3. Zmienić pracę, znaleźć pracę biurkową nie handlową (handlowo już się wypaliłam) tego pragnę za lepsze pieniądze z wolnymi weekendami
  4. Przeczytam dużo więcej książek. Ciekawe propozycję mile widziane.
  5. Będę ćwiczyć  C I E R P L I W O Ś Ć jeśli macie sprawdzone metody chętnie się im przyjże i je rozważę
  6. Będę mniej nerwowa, więcej spokoju takiego wewnętrznego nie jako ten punkt wynika z większej cierpliwości
  7. Kolejny punkt wynika z dwóch wcześniejszych dużo mniej będę krzyczeć.
  8. Będę się strać jeszcze więcej wygospodarować czasu wolnego na spędzanie go z moimi dziewczynami i mam na myśli tu wspólne kreatywne zabawy jak również wspólne wypady. Tak jak w miniony weekend zaliczyliśmy wizytę na termach i na lodowisku :)
  9. Zdecydowanie częstsze wizyty "odchamiające" w teatrze z osobistym mężem, a skoro częściej mamy odwiedzać teatr to i częstsze randki z mężem
  10. Teatr ze starszą córką (bo do tej pory Lulcia teatr zna tylko z przedszkolnych wypadów).
  11. Ciasta zdecydowanie więcej chce ich piec
  12. Kreatywne, nowe, wyszukane, do tej pory nie poznane smaki w kuchni, szczególnie w weekend kiedy na gotowanie mam więcej czasu, a nie zwykły schabowy i rosół.
  13. No i może jeśli by się udało, ale na to nie mam presji dlatego ten punkt ląduje jako ostatni wśród moich noworocznych postanowień zrzucić ze 2 kg fajnie by było :)

A Wy jakie macie noworoczne postanowienia ?


Pozdrawiam Szczypta o Mnie  

sobota, 31 grudnia 2016

Przegląd roku 2016

Styczeń

To pierwszy miesiąc Nowego Roku i pierwszy miesiąc życia w naszym nowym domku, w nowym mieście to nowy rozdział naszego wspólnego życia. To odwiedziny dawno nie widzianej babci, jak się okaże w dalszej części roku były to odwiedziny pierwsze i jedne z ostatnich. W tym miesiącu dokonaliśmy świadomego wyboru chrzestnych dla naszej Nusi.

Luty

To miesiąc, w którym Nusia ma zlecony kolejny cykl rehabilitacji. To bal przebierańców  w przedszkolu i rzecz jasna nie mogło być inaczej Lulcia błyszczy jako Elsa. 

Marzec

To ważny miesiąc bowiem nasz wcześniak kończy swój pierwszy rok życia, przełomowy miesiąc samodzielnie Nusia siada i podejmuje próby raczkowania. To nasze wspólne pierwsze Święta Wielkanocne, poprzednie niestety były spędzone bez Nusi, która dzielnie czekała na wypis do domu.Marzec to miesiąc smutków odchodzi ukochana babcia mojego męża, nagle nikt z nas nie jest na to przygotowany. Na szczęście odchodzi wśród bliskich, ale wszystkie formalności związane z pogrzebem spadają na nasze barki, co do przyjemnych nie należy. Marzec to przełomowy miesiąc Lulci bowiem porzuciła w nocy pieluszkę i już nie ma mokrych, nocnych niespodzianek. To ostatnia wizyta babci ( tej babci co dawno jej nie było i w styczniu się pojawiła by za dwa miesiące zniknąć).

Kwiecień

Nusia po raz pierwszy stanęła na swoich nóżkach, a sztukę raczkowania opanowała do perfekcji. To miesiąc jak każdy kolejny gdzie w każdej wolnej chwili trwa dopieszczanie naszego domku. To zakup dla mnie czterokołowca (w którym zdałam się na mądrość mojego męża) co bym nie musiała się tułać komunikacją miejską.

Maj

To moje chrystusowe urodziny. To miesiąc, w którym na liście przyjętych do przedszkola widniej Nusia. To szereg kolejnych wizyt u specjalistów, które wszystkie wypadają pozytywnie. W maju również pożegnaliśmy terapię u logopedy. Duma mamę rozpiera. W pewien majowy dzień Lulcia opanowała trudną sztukę jazdy na rowerze na dwóch kółkach

Czerwiec

Czerwiec to zdecydowanie miesiąc imprezowania. To weselicho przyjaciela męża. To piąte już urodziny naszej pierworodnej. Ale również miesiąc, w którym wypędziliśmy diabełka ze skóry najmłodszej pociechy. Pogoda dopisuje, słoneczko świeci całe dnie spędzamy na dworze w naszym ogrodzie na zabawach w piaskownicy i ogólnym szaleństwie. To zerwanie z mojej strony (mąż już dawno się pogodził z takim traktowaniem ze strony swojej biologicznej) wszelkich stosunków z babcią, która odmawia przyjazdu na chrzest święty swojej wnuczki.
To miesiąc w którym matka staje na scenie i pokazuje szerokiej publiczności swoje wygibasy na rurce podczas zamknięcia sezonu mojej szkoły tańca. I mimo, że stres jest ogromny wszystko się udaje.

Lipiec

To wakacje ostatnie takie długie ze 100% labą. Lulcia nie chodzi do przedszkola wakacjuje się w domku na dworze u sąsiadów, którzy mają na przeciwko nas działkę bawi się z ich dzieciakami, spędza tam całe dnie. Nusia w tym miesiącu doskonali sztukę chodzenia.Ten miesiąc to nasze małe wakacje u kuzyna w górach, zwiedzamy Skalne Miasto w Czechach i mimo, że pogoda nie dopisuje miło spędzamy czas. To czas grillowania i ogniskowania na świeżym powietrzu na własnym podwórku.

Sierpień

To nasze wyczekane wakacje nad Balatonem. Podróż samochodem upłynęła nam miło, szybko i przyjemnie, a cały pobyt jak najbardziej zaliczam do udanych, Węgry mnie oczarowały, a szczególnie Budapeszt. To ostatni miesiąc wakacji, bo od września czas zmian. To chrystusowe urodziny moje męża. W sierpniu również Nusię dopada zapalenie jamy ustnej nie miła przypadłość.

Wrzesień 

W tym miesiącu mam wraca na 7/8 etatu do pracy. Lulcia do przedszkola, a Nusia stawia swoje pierwsze kroczki w żłobku. I ku uciesze rodziców świetnie sobie radzi. Wrzesień to moje imieniny. To chrzest święty mojego bratanka.To wielkie czytanie tatusia w grupie Lulci przedszkolnej córcia taka dumna była z taty.

Październik

To miesiąc, w którym staram się wszystko sobie poukładać,rozplanować pomiędzy pracą, a domem, zakupami i spędzaniem czasu z dziewczynkami i nie jest łatwo, na wszystko brakuje czasu, co zresztą widać po moich wpisach na blogu. To pierwsze zapalenie gardła moje, która nawraca się, a po wymazie z gardła okazuje się, że mam bakterię, która jest oporna na antybiotyki do tej pory podawane. W końcu lekarka podaje skuteczny antybiotyk i bakterii się pozbywam. To miesiąc, w którym zaczynam chodzić na rozmowy kwalifikacyjne, bo mam w planach zmianę pracy, ale bez stresu na spokojnie zmiana wchodzi tylko lepsza dużo lepsza od dotychczasowej,więc bez spiny. To spotkanie blogerskie II edycja Blogowy Szał Mam. To pierwsze otwarte zajęcia w żłobku.

Listopad

Listopad to miesiąc, który przynosi nam jelitówkę Nusi, która dopada każdego kto miał styczność z Nusią. Na szczęście obyło się bez lekarza, ale kroplówka była. To bardzo smutne wieści, o których nie chce myśleć, o których ciężko mi mówić, bo nie mieszczą się najzwyczajniej w głowie. To badanie w ośrodku u specjalisty (podczas USG piersi coś niepokojącego mi wyszło), ale na szczęście specjalista uspakaja nie ma czym się martwić jednak stres był i to ogromny. To pierwsze w tym roku otwarte zajęcia w przedszkolu razem z rodzicami.

Grudzień

To pierwsza z grubej rury choroba Nusi. Zapalenie płuc i obturacyjne zapalenie oskrzeli to lekka nie wydolność oddechowa, na szczęście po raz drugi unikamy szpitala ufff. To miesiąc przygotowań do pierwszych Świąt Bożego Narodzenia w naszym domku. To czas ubierania choinki i strojenia domku. To ciekawe zadania z kalendarza adwentowego. To występ na miarę prawdziwej aktorki podczas jasełki w przedszkolu Lulci.

I tym miłym akcentem to by było na tyle w tym ostatnim dniu starego roku, jeszcze życzenia Wam noworoczne złożę.

Niech wspólna radość i zabawa
towarzyszy nie tylko 
początkowi Nowego Roku
ale przeniesie się na wszystkie jego dni
Dużo zdrowia, miłości, radości i szczęścia Wam życzę :)


Do siego Roku
Pozdrawiam Szczypta o Mnie