piątek, 24 stycznia 2014

Zdrowe, świadome żywienie

Może wiecie, a może nie wiecie, że przywiązuje ogromną wagę do tego co jemy. Stałam się świadomym konsumentem odkąd w brzuszku pojawiła się Lulcia, a z chwilą kiedy pojawiła się na świecie i zaczęła przyjmować produkty, które są ogólnodostępne na naszych sklepowych półkach to wertuję, czytam z wielką uwagą każdą etykietę na opakowaniu.
Kiedy to stałam się świadomym konsumentem założyłam i wdrożyłam w życie Lulci pewne dla mnie ważne i istotne fakty m.in. zero słodyczy, słodkich napoi, ...
Bo uważam zgodnie ze starym przysłowiem
"Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci".
Ktoś mógłby powiedzieć, że jeśli nie daję dziecku słodkości to pewnie odniesie to wręcz odwrotny skutek tak, że jak dziecko tylko będzie miało okazję sięgnąć po słodkie, kiedy to surowy i srogi rodzic nie będzie widział zrobi to natychmiast. Ja jestem jednak innego zdania, że zdrowe nawyki żywieniowe zaszczepione od najmłodszych lat zbiorą pozytywne żniwo w starszym wieku. Ja jestem tego doskonałym przykładem. W moim rodzinnym domu piło się tylko wodę, domowe kompoty, nigdy nie uświadczyło się u mnie w domu słodkich gazowanych napoi typu cola i co ja dziś idąc do sklepu i chcąc się napić sięgam po wodę, a półki z napojami gazowanymi typu cola omijam szerokim łukiem, nie trawię ich.  Wiem też, że podniebienie naszych milusińskich i ich gusta smakowe bardzo silnie się kształtują do 3-go roku życia.
Wiadomo nie od dziś, że dla naszego organizmu ważną rolę również odgrywa cukier, nie możemy go zupełnie wyeliminować z naszej diety, ale możemy wybrać i podać zdrowy cukier jak choćby np. fruktozę- cukier znajdujący się w owocach czy
glukozę-cukier wszechobecny w warzywach i owocach
I ja taką drogę wybrałam. Podaję naszej Lulci cukier w postaci owoców, warzyw, serwuję jej suszone owoce jak rodzynki, żurawinę, suszone jabłka, od wielkiego święta dostanie kawałeczek gorzkiej ciemnej czekolady, posmakuje chałwy, a ostatnio próbuję przekonać ją do sezamków, ale te ewidentnie jej nie podchodzą, no i stawiam na domowe ciasta. Sięgając po jogurt czy słodki homogenizowany serek wybieram ten, który w składzie nie ma syropu glukozowo-fruktozowego, a cukier w składzie ma daleko, daleko w tyle na samym końcu, unikam też tej strasznej skrobi modyfikowanej.
Trudno w dzisiejszych czasach oprzeć się pokusie słodkiego w końcu jesteśmy nimi zalewani z każdej strony. Jak nie reklama pysznych płatków śniadaniowych w TV, to półki uginające się pod ciężarem wszelki batonów, ciastek i żelków, to serdeczni ludzie, którzy karmią nas tymi słodkościami jak np. słodkie paczki świąteczne w żłobku wypchane po brzegi słodkościami, zero w nich owoców, to często stosowany system nagradzania przez rodziców "Jak będziesz grzeczny dostaniesz lizaka", troskliwi dziadkowie, którzy na deser serwują wnuczką słodkie ciasteczko, no bo ładnie zjadł obiadek, ja mówię temu NIE. Wybieram żywność jak najmniej przetworzoną bo najzdrowsza i tak zamiast słodkich kulek czekoladowych na śniadanie serwują zdrową, pożywną owsiankę, kaszę mannę. Mamy tych wszystkich zdrowych płatków, kasz do wyboru do koloru i tak do tej pory u nas na talerzu gościła:
kasza manna, płatki owsiane, ryżowe, gryczane, zbożowe, żytnie, kaszka krakowska. Parówkom mówię stanowcze NIE, wszelkie wędliny, które kupuję, wybieram te droższe z jak najmniejszą ilością dodatków, często gości u nas dziczyzna, wędliny swojskie jak szynka, schab czy pasztet. Mam taki u siebie osiedlowy sklepik ze swojskimi wędlinami :) Pieczywo tylko ciemne i tak Lulcia jako jedno z nielicznych dzieci w żłobku wybiera kanapkę z ciemnym pieczywem nie białym, a szukając przykładu nie daleko bo w rodzinie męża są dzieci, które ciemnego pieczywa nie zjedzą wolą głodować niż zjeść ciemne pieczywo. A obiad kasza pod każdą postacią często i gęsto, bo zdrowsza, mniej kaloryczna i przede wszystkim pożywniejsza niż ziemniaki, jeśli nie kasza to ryż, albo makaron. Do obiadu zawsze staram się o to by była jakaś jarzynka, warzywko brokuł, kalafior, marchewka, szpinak, zagościł na talerzu, a jeśli nie ma jarzynki to wtedy warzywa goszczą u nas w postaci zupy. Generalnie chodząc na zakupy markety i wszelkie tego typu twory omijam szerokim łukiem jeśli chodzi o zakupy żywnościowe. Tu wspieram lokalnych dostawców, czyli wybieram się na rynek, kupuję u Pani Wiesi w spożywczaku, czy jestem częstą bywalczynią wszelkich eko targów, których podejrzewam, że i w Waszych miastach nie brakuje.

Ja wybrałam drogę świadomego konsumenta, a pomaga mi w tej drodze i Wam gorąco polecam program Katarzyny Bosackiej na TVN STYLE "Wiem co jem, wiem co kupuję" oraz
stronkę http://www.sosrodzice.pl/. I ciekawy znaleziony artykuł w sieci na temat cukru.
A Wy, którą drogę wybrałyście ?

A na koniec dla wszystkich chętnych mała ściąga jak czytać etykiety spożywcze:

1. Czytaj skład. Poszczególne składniki wymieniono w kolejności od tego, którego jest najwięcej do tego, którego jest najmniej w produkcie.
2. Lista składników, im krótsza tym lepiej. Unikaj produktów zawierających więcej niż 5 składników. Im ich więcej, tym produkt bardziej przetworzony.
3. Cukier lub jego odpowiedniki nie powinny znajdować się na jednym z pierwszych 3 miejsc, jeśli chcesz dbać o swoje zdrowie i sylwetkę.
4. Unikaj produktów zawierających składniki przypominające o lekcjach chemii.
5. Bierz pod uwagę datę przydatności. Należy spożyć do - to termin ostateczny do spożycia,
najlepiej spożyć przed - to termin sugerowany lecz nie ostateczny.

Miłego, smacznego i zdrowego weekendu Wam życzę :)

Szczypta o Mnie

czwartek, 23 stycznia 2014

Z dumą wspieramy mamy

Dziś zaproszę Was do obejrzenia spotów reklamowych P&G, które zapoczątkowane zostały podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w Vancouver.
Nowa produkcja to ukłon w stronę nas mam, które stoją na straży sportowych osiągnięć swoich dzieci, wspierają je kiedy jest ciężko, podnoszą po upadku, zaciskają kciuki kiedy startują, ocierają łzy i zachęcają do ciągłej walki. Spoty podkreślają jak ważną rolę spełniają mamy w osiąganiu sportowych sukcesów.


W polską edycję kampanii zaangażowała się nasza olimpijka Paulina Maciuszek i jej mama Michalina.



   

Szczypta o Mnie

wtorek, 21 stycznia 2014

dziś nie będzie na różowo

Wpis z serii dziś nie będzie różowo będzie szaro,buro i ponuro. Bo ze zdrowiem nie domagam drugi antybiotyk w tym roku 1.01 zaczęłam ropnym zapaleniem zatok i antybiotykiem, w czwartek kolejny antybiotyk i zapalenie gardła, przeleżałam 4 dni w łóżku by w poniedziałek zwlec się do pracy. A w pracy stwierdzam jednomyślnie wypaliłam się zawodowo i nie wiem czy postawione nowe wyzwania mnie obudzą z marazmu, ale tak jak Wam mówiłam pracy zmieniać nie zamierzam, bo plany powiększenia rodziny. I tak muszę chodzić odbębniać te8 godz kto kiedyś był wypalony zawodowo ten wie co muszę czuć kiedy praca nie daje Ci satysfakcji :( Tak więc z pracą jest do d....i ze mną jest do d.... Lulcia daje ostatnio popalić coraz wyraźniej i dobitniej zaznacza swoje zdanie, swoją indywidualność i to, że nie zgadza się z tym co mama czy tata w danej chwili proszą. I ciągłe powtarzanie jak mantrę jakąś Lulcia posprzątaj, Lulcia stój prosto kiedy mam Cię ubiera, Lulcia nie otwieraj lodówki, Lulcia połóż się spać, Lulcia nie krzycz, Lulcia nie ruszaj, Lulcia tego nie wolno, a Lulcia tylko patrzy mała chwilka mija i zapalają się chochliki w oczach by sprzeciwić się rodzicom, by zaśmiać im się w twarz, a kiedy rodzice reagują, a ona się z tym nie zgadza bywają takie momenty, że podbiegnie i ugryzie, krzyknie na cały regulator, położy się na ziemi zacznie walić pięściami w podłogę i tak testuję matki i ojca cierpliwość szkoda tylko, że matki cierpliwość jest na skraju wytrzymałości i za każdym razem sobie obiecuję nie krzycz, nie reaguj złością relaks, tylko spokój i takie tam często schodzą na boczny tor. Bo w takich sytuacjach stres, zdenerwowanie biorą górę i krzyk, złość są na pierwszym planie, a potem wychodzę i besztam się, że niedobra ze mnie matka, że zła bo krzyczę, jaki daję przykład, z jednym dzieckiem nie daję rady, a pcham się i chcę drugiego, kobito wydoroślej, weź się w garść i okiełznaj spokojem i opanowaniem swoją dwulatkę, ale ciągle mi się nie udaje i ciągle jestem zdołowana. Macie może jakąś złotą radę.
A dziś kiedy to złożyłam wizytę mojej babci bo dziś święto wszystkich babć i kiedy to nasłuchałam się jakie to moje dziecko ma złe zachowania czyt. Lulcia dziś bawiła się ze swoją o rok młodszą kuzynką, która wszystko co wzięła w swoje małe łapki Lulcia zaraz do niej podbiegała i jej wszystko wyrywała na nic zdawały się moje tłumaczenia, że tak nie wolno, że jak Kosia skończy się bawić to Lulcia weźmie, nie było tylko słychać było "Moje, moje" i ciągłe wyrywanie. I co na to matka słyszy od starej babci, że to bardzo złe zachowanie, że musimy na to reagować i egzekwować od niej takie samolubne zachowania na nic nie zdały się moje tłumaczenia, że dzieci do 3-go roku życia nie współgrają w grupie i wszystko uważają, że jest ich, nie i koniec Lulcia jest samolubem takie wnioski wyciągnęła moja babcia, bo przecież Kosia się tak ślicznie bawi, daj boże, żeby za rok tak się bawiła kiedy osiągnie trochę większą samoświadomość Lulcia w jej wieku też ładnie się bawiła.
Podsumowując bo post chaotyczny, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Nie było żadnych postanowień noworocznych, a Nowy Rok był 21 dni temu mimo wszystko dziś składam dla siebie i dla mojego dziecka ważne postanowienie noworoczne spokój, spokój i jeszcze raz spokój z dużą dawką cierpliwości do mojej ukochanej, 2,5 letniej rozrabiary.
"Bo czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci"
Trzymajcie mocno kciuki i kibicujcie mi mocno, bo bardzo tego potrzebuję, bardzo.

Szczypta o Mnie

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Stemplomazaki

Moim codziennym rytuałem w pracy jest włączenie i uruchomienie kompa, a z nim przegląd najświeższych informacji z kraju i ze świata, zalogowanie się na fb, zajrzenie na bloga i przegląd gazetek promocyjnych wybranych sieci handlowych takich jak: Lidl, Biedronka i ostatnio Aldi ( otworzył się tuż obok mojego miejsca pracy) i przeszukuję ofertę pod kątem ciekawych przedmiotów dla domu, dla Lulci, etc. Jeśli coś ciekawego moje oko wypatrzy, a by z pamięci nie wyleciało zapisuję sobie w telefonie przypomnienie. I tak ostatnio wyhaczyłam ciekawą ofertę na stemplomazaki w Aldi czyli mazaki ze stempelkami. Od razu podbiły serce naszej Lulci, mamy i taty już trochę mniej, bo prócz kartki po stemplowane i pomalowane są rączki i buźka Lulci, na szczęście mazaki łatwo się zmywają. A zabawa i radość nie do opisania, znika to nasze dziewczę na długie chwile i oddaje się bez pamięci stemplowaniu i rysowaniu po kartce papieru. Mazaki mają dwa rodzaje stempli jedne tradycyjne jak na poczcie, a drugie na takim jakby kołowrotku, dociskasz stempel i jedziesz nim po kartce tworząc długi piękny wzorek. Sama oddałam się tej przyjemności :) A oto nasze efekty:


W Biedronce natomiast zakupiłam ciekawe puzzle pociąg z alfabetem, warzywami i kwiatami i mięciutką piankę do lepienia coś na wzór ciastoliny, ale to wypróbujemy jak przejdzie faza fascynacji stemplomazakami.

A Wy kupujecie ciekawe przedmioty dla domu, dla siebie, dla dzieci w takich sieciówkach ?
Co ciekawego kupiłyście w takich sieciach ?

Szczypta o Mnie

piątek, 17 stycznia 2014

Decu w Nowym Roku

Czas najwyższy w Nowym Roku pochwalić się moimi nowymi decoupagowymi inspiracjami i przedmiotami, które co chwila wyszukuję w domu by je ozdobić, nadać im nowy wygląd, tchnąć w nie drugie życie. Moja małżowinka się śmieje, że nie długo zadecoupaguje cały dom na czele z nim, że któregoś dnia się obudzi i będzie cały w serwetkach :)

Co można zrobić po zwykłej metalowej puszce po mleku.
A no zrobić nową (nie)zwykłą puszkę, w naszej przechowujemy słodkie ciasteczka :)
A nasze wieszaki na ubrania otrzymały nowe życie usłane kwiatami :)
I na deser nowy stojak na noże jestem z niego mega zadowolona :)

Czas najwyższy pomyśleć o ozdobieniu chustecznika, powinno się udać w końcu podstawy zdobyłam, ale w głowie wciąż kiełkuje pomysł jak ?

Szczypta o Mnie

środa, 15 stycznia 2014

ALBINOSI - TRUDNE PIĘKNO

Albinizm- (bielactwo) – brak pigmentu w skórze, tworach skórnych, włosach i tęczówce oka (czerwone oczy lub, rzadziej, niebieskawe).

Życie albinosów, nie należy do najłatwiejszych, nie jest usłane różami, wytykani są palcami, napiętnowani, traktowani są jak wyrzutki.
W Tanzanii problem urósł do rangi przekonania, że jakoby niektóre części ciała albinosów posiadały magiczną moc. I dziś skupię się na Albinosach i ich sytuacji w Tanzanii, bo tam ona jest najcięższa.
Ten przesąd, występujący głównie we wschodniej Afryce, jest rozpowszechniany przez uzdrowicieli i szamanów, którzy używają części ciała albinosów jako składników stosowanych do różnych rytuałów mikstur i eliksirów, twierdząc, że przy użyciu magicznych mocy przyniosą one powodzenie ich nabywcom. Powoduje to, że ludzie dotknięci albinizmem są prześladowani, okaleczani i mordowani, a ich groby profanowane. Jednocześnie albinosi spotykają się z ostracyzmem, a nawet przemocą z morderstwami włącznie, z powodu przekonania jakoby byli oni przeklęci i przynosili nieszczęście.
Według szacunkowych danych w Tanzanii populacja albinosów liczy ok. 150 000 osób, z których 8000 to członkowie Tanzania Albino Society (TAS). Część albinosów uciekła do Dar es Salaam uważając, że rejon dużego miasta daje im większe bezpieczeństwo.

W grudniu 2007 Tanzania Albino Society oskarżyło rząd Tanzanii o bezczynność wobec czterech mordów na albinosach, jakie miały miejsce w okresie trzech poprzednich miesięcy. Podczas gdy dawniej w niebezpieczeństwie były głównie starsze kobiety-albinoski z czerwonymi oczami, które niekiedy zabijano jako czarownice, obecnie prześladowani są wszyscy albinosi, na których poluje się by zdobyć części ciała ofiar. W związku z eskalacją zjawiska mordów na albinosach, prezydent Tanzanii Kikwete kilkakrotnie potępił publicznie znachorów i uzdrowicieli, ich pomocników i pośredników, oraz klientów, włącznie z policjantami, za morderstwa na albinosach. Wśród ofiar były także dzieci uprowadzone lub porwane rodzicom. Zabójcy i osoby współpracujące z nimi używają włosów, rąk, nóg, skóry, oczu, genitaliów i krwi albinosów do obrzędów magicznych i wyrobu amuletów i magicznych eliksirów. Rybacy łowiący na Jeziorze Wiktorii wplatają w sieci włosy albinosów, co według nich ma magiczny wpływ na zwiększenie połowów, lub sprawi, że w brzuchu złowionej ryby znajdą złoto. Władze Tanzanii podjęły kilka kroków celem ochrony populacji albinosów. Prezydent ogłosił podjęcie walki z praktykami uzdrowicieli wiosną 2008 roku. Dodatkowo, kobieta-albinoska, Al-Shaymaa Kwegyir, została mianowana członkiem tanzańskiego parlamentu, będąc pierwszym parlamentarzystą wywodzącym się z tej społeczności w historii Tanzanii. Policji natomiast zlecono sporządzenie list albinosów i zapewnienie im specjalnej ochrony. By zapobiec profanacjom zwłok, groby albinosów są zalewane betonem.
Jednakże do października 2008 fala morderstw nie osłabła, i chociaż ujęto kilku sprawców, żaden z nich nie poniósł kary. Według szacunków, między majem 2007 a październikiem 2008 miało miejsce około 50 morderstw, większość z nich w górniczych i rybackich społecznościach okolic Jeziora Wiktorii, w rejonie Mwanzy, Shinyangi i Mary.
W styczniu 2009, „Premier Pinda zadeklarował wojnę z łowcami albinosów i podjął wysiłki celem zatrzymania handlu częściami ciała, w tym odbieranie licencji wszystkim znachorom używającym części ciała albinosów do praktyk magicznych”.
Pierwszy w historii Tanzanii wyrok skazujący za zabójstwo albinosa zapadł 23 września 2009 w sądzie w Kahama. Wyrok dotyczył sprawy okaleczenia i zamordowania 14-letniego chłopca, Matatizo Dunia, zaatakowanego przez trzech sprawców w dystrykcie Bukombe, region Shinyanga w grudniu 2008. Chłopiec został wyniesiony z domu późną nocą a następnie poćwiartowany. Części jego ciała znaleziono ukryte w zaroślach. Sprawcy przyznali, że zamierzali dostarczyć części ciała chłopca znachorowi. Mimo to prawnicy sprawców nie spodziewali się, że ich klienci zostaną skazani na karę śmierci przez powieszenie. Kanadyjska organizacja albinosów Under The Same Sun uznała to za istotny przełom. Jej założyciel Peter Ash podkreślił jednak: „To jeden wyrok. Są jeszcze 52 rodziny oczekujące na sprawiedliwość". Przewodniczący Tanzania Albino Society Ernest Kimaya odwołując się do publicznej egzekucji skazanych wskazał, że świadczy to o poważnym traktowaniu sprawy morderstw na albinosach. źródło.

Brazylijski fotograf Gustavo Lacerda w swoich zdjęciach przedstawia albinosów i ich piękno "Właśnie dlatego od kilku już lat uwieczniam ich twarze na swoich zdjęciach. Albinosi są piękni, ale to piękno jest trudne.
Moje fotografie budzą skrajne uczucia. Jednych odpychają, inni są nimi zauroczeni. Mnie zależało po prostu na uchwyceniu niebywałej delikatności i kruchości Albinosów. Oni zasługują na tolerancję ogółu" podsumowuje fotograf.

Więcej zdjęć znajdziecie na stronie autora http://www.gustavolacerda.com.br/

P.S. Bardzo dziękuje za dobre rady, miłe słowa, dodanie otuchy pod poprzednim postem. Dziękuje Wam, że jesteście i mnie wspieracie mua :*

Szczypta o Mnie

środa, 8 stycznia 2014

Słój pozytywnych momentów

Po wczorajszym wpisie otrzymałam komentarz od misiury. Niezwłocznie się udałam by zapoznać się z blogiem nowej osóbki. Blog mnie zaciekawił, a szczególnie zainspirował mnie wpis o słoiku pełnym pozytywnych momentów.

A o co chodzi ?

Już wyjaśniam. Słoik pełen pozytywnych momentów to zbiór naszych wyjątkowych, szczęśliwych chwil, momentów, które nas spotykają każdego dnia. Zawsze kiedy przydarzy nam się coś miłego, sympatycznego, zapisujemy to na karteczce, a karteczkę wrzucamy do naszego słoja. Zasada jest jedna naszych karteczek z wypisanymi szczęśliwymi momentami nie odczytujemy, nie wyjmujemy, robimy to dopiero w ostatni dzień roku czyli 31.12.2014 roku. Zasiadamy wygodnie na kanapie i zaczytujemy się, oddajemy się przyjemnej lekturze i przypominamy sobie te cudowne chwile, momenty, które wywoływały w ciągu roku uśmiech na naszych twarzach :)
Ja wczoraj założyłam swój słoik pozytywnych momentów i już dwie karteczki się w nim znalazły :)
Wytrwać z pewnością wytrwam, gorzej czy w natłoku obowiązków nie zapomnę zapisać pozytywnych momentów i wrzucić ich do słoja, mam nadzieję, że nie :)

Dołączacie się do słoja pozytywnych momentów :)
ZAPRASZAM !

Szczypta o Mnie

wtorek, 7 stycznia 2014

Tutu projekt

Nowy Rok rozpoczął się na dobre, a że jeszcze w nowym 2014 roku nie karmiłam Was żadnym ciekawym projektem fotograficznym. Dziś Was nakarmię i to nie byle jakim.
Dziś przedstawiam Wam faceta, który dla swojej chorej na rak żony zrobił coś głupiego i jednocześnie wspaniałego, przedstawiam Wam Boba Careya i jego chorą żonę Linde, która choruje na raka piersi.W ramach wsparcia Bob... nałożył różową sukienkę i przemierza cały świat wysyłając co chwilę nowe zdjęcia swojej ukochanej. Choć brzmi to komicznie jego projekt przyniósł oczekiwany efekt, a w dodatku wiele firm, po zobaczeniu nietypowych zdjęć, zobowiązało się do wspierania fundacji walczących z rakiem piersi. Cel uświęca środki. Zapraszam do galerii:

 
Więcej o projekcie przeczytać możecie TU

Jak Wam się podoba, dla mnie bomba :)

Szczypta o Mnie


piątek, 3 stycznia 2014

Pomyślny początek roku

Nowy Rok rozpoczął się dla nas bardzo 
pomyślnie, przychylnie, miło, sympatycznie 
i mam nadzieję, że skoro początek roku był taki świetny to i 
cały 
będzie równie udany i pomyślny.
A co się wydarzyło takiego.
Moja małżowinka otrzymała
przedłużenie umowy o pracę
i uwaga na 
CZAS NIEOKREŚLONY
co wiąże się również z podwyżką :)))
Nie ukrywam, że jestem strasznie szczęśliwa
bo z pracą męża różnie bywało raz lepiej innym razem gorzej.
W końcu odnalazł swoje miejsce
gdzie jest doceniony za to co robi,
a wykonuje kawał dobrej roboty.
Tak więc obydwoje teraz mamy silne
umowy w rękawie, bo na czas nieokreślony :)))
Szczypta o Mnie

czwartek, 2 stycznia 2014

Sylwester

Sylwester był i się zmył. Minął chyba z prędkością światła, zadziwia mnie fakt jak szybko czas przyspieszył i to na naszą nie korzyść miesiące, tygodnie, dni, a już nie wspominając o godzinach przeciekają między palcami. Mówię temu stanowcze STOP ale chyba nie przynosi to żadnego rezultatu. Kiedyś ten cholerny czas wlókł się i wlókł, a parę lat temu wystrzelił jak z procy.
Czy to z nim coś się stało, że nagle przyspieszył ?
Czy z nami się coś stało, że my zaczęliśmy go postrzegać i odczuwać inaczej ?
O co chodzi ?
Co jest grane ?
Zwolnij proszę.
W Sylwestrową noc nie zwolnił, a mam wrażenie, że przyspieszył. Zabawę Sylwestrową rozpoczęliśmy o 20 nim się obejrzałam wystrzelił korki szampanów i powitaliśmy Nowy Rok 2014, by chwilę później w drodze powrotnej do domu, spoglądając na zegarek, który wskazywał 5:45 nie dowierzałam i oczy przecierałam ze zdziwienia, bo przecież niedawno była 00:00
Na tą jedyną wyjątkową noc w roku udaliśmy się na prywatkę do naszego przyjaciela. Imprezowaliśmy w gronie 20 osób. Było smacznie, tanecznie, sympatycznie. Wytańczyłam się i wybawiłam za wszystkie czasy :)
Lulcia imprezowała z dziadkami i moim chrześniakiem, jednak bidulka północy nie doczekała, o 22:30 zdjęła rajstopki i powiedziała do babci Lula lulu i odpłynęła w objęcia Morfeusza.
A jak minął nam pierwszy dzień Nowego Roku. Spaliśmy do 14, odebraliśmy Lulcię od dziadków i cóż przeleżeliśmy resztę dnia, a to na kanapie, a to na dywanie, jedyna aktywną osobą w tym dniu była Lulcia, no nie dziwie się spała do 10 :)
A dziś Lulcia w żłobku, a rodzice do pracy. Na szczęście tylko dziś i jutro i 3 dni wolnego zdecydowanie lubię to :)
A Wam jak upłynęła ostatnia noc roku 2013.
Przy okazji Najlepszego na Nowy Rok 2014 Wam życzę i by był równie udany, może lepszy (nie pogniewałabym się), ale z pewnością nie gorszy od odchodzącej 13. Bo mimo, że 13 to szczęśliwa była :)


Szczypta o Mnie