Oczy na zapałki

marca 26, 2014

Muszę wykonać jakieś podpórki z zapałek na moje opadające powieki ze zmęczenia, z niewyspania, a wszystkiemu winny kaszel. Wczoraj tato mój odebrał Lulcię ze żłobka, którą zaprowadziłam zdrową, po południu wróciła ze szczekającym kaszlem, po pracy fru do lekarza, kaszel krtaniowy, wirusowy, złapała na bank od zainfekowanego dziecka. I tak wczoraj sobie myślałam, grzebałam w pamięci i wygrzebałam, chyba przyczynę kaszlu. Otóż to byłam świadkiem rozmowy w szatni żłobkowej jednej mamy z drugą, gdzie jedna z nich mama Majki beształa tą drugą, za to, że przyprowadza chore dziecko do żłobka, że przez jej dziecko choruje jej córka, w rozmowę się nie wtrącałam, bo rzecz nie dotyczyła mnie. W poniedziałek podobna sytuacja, wychowawczyni ze żłobka rozmawia z tą samą mamą, że dziś na spaniu to tak strasznie kasłała jej córka, że musiała podłożyć jej drugą poduszkę, znów się nie wtrącałam, bo sprawa nie dotyczy mnie. Ta sama matka tej samej dziewczynki, pamiętam jak kiedyś wycierała mega gluty swojej córce w żłobku. Ale dziś wiem, że jak napatoczy mi się ta matka w szatni to zrugam ją równo, za to, że przyprowadza chore dziecko, ba nie omieszkam wskazać jej kierownikowi żłobka, a cierpią na tym inne zdrowe dzieci w tym moja córka. Ja się pytam gdzie Ci rodzice mają rozum, głowę, no gdzie. Zapytacie co robi żłobek w tym temacie, ano robi dużo, jeśli dziecko chore dzwonią z prośbą o zabranie dziecka i przyniesienie zaświadczenia od lekarza, że dziecko zdrowe i może uczęszczać do żłobka. To są tacy "cudowni" rodzice, którzy na drugi dzień przychodzą z dzieckiem do żłobka chorym na antybiotyku z karteczką, chyba sfałszowaną, bo chyba żaden lekarz przy zdrowych zmysłach nie wypisałby takiej kartki. Jest w formie anegdoty wywieszona kartka z wierszykiem o katarze, ale i to na niektórych nie działa. Są organizowane spotkania w temacie chorób, na które przychodzi garstka rodziców, więc ja się pytam co jeszcze można zrobić z takimi "inteligentnymi" rodzicami. Ja rozumiem, że z pracą, krucho trzeba ją szanować, że pracodawca na zwolnienie patrzy krzywo, ale do cholery jasnej zdrowie chyba  najważniejsze i decydując się na dziecko miejmy świadomość tego, że będzie chorować.
A wracając do dzisiejszej nocy była chyba najgorszą nocą jaką pamiętam. Lulcia budziła się co godzinę z płaczem, krzykiem i strasznym kaszlem takim szczekającym, męczącym, że myślałam, że ducha wyzionie. Mnie już zaczęło brakować pomysłu jak jej ulżyć, by ten cholerny kaszel jej nie męczył i dał dziecku spać. Dawałam syropek, miód, masło by złagodził jej gardziołko, piciu, poduszkę wyżej kładłam, nos czyściłam, kropelki wpuszczałam, na piżamkę bluzeczkę założyłam, co by jej zimno nie było, na nóżki skarpetki, ale to ciągle nic. W końcu o 3 zabrałam ją do naszego łóżka, obtuliłam jej kołdrą i swoją, mocno przytuliłam i po godzinie udało się zasnąć do 7. Mam nadzieję, że dziś będzie lepiej. Bo dzisiejszy poranny budzik mnie powalił czułam się jakbym przyszła z zaświatów, jak koń po westernie, dopijam kolejną kawę i nic, a do wyjścia z pracy jeszcze 6 godzin masakra. Boże daj mi siłę przetrwać ten dzień !

A może Wy macie jakieś sprawdzone sposoby na meczący nocą kaszel ?







Szczypta o Mnie

Może Cię zainteresować również

20 komentarze

  1. U nas katar to nie choroba. 3/4 dzieci chodzi z cieknacymi nosami . Pamietam, ze Tesciowa ( w zlobku pracujaca 30 lat) powiedziala, ze jak dzieci mialy tylko katar to byly zdrowe. U Nas do zlobka nie mozna chodzic tylko gdy dziecko goraczkuje lub ma silna biegunke. A ostatnia noc tez mialam okropna. Szymek zrobil kupe po pas, ze o 2 w nocy musialam go wstawic pod prysznic, a na koniec jeszcze mi zwymiotowal. Mikolaj tez spac nie mogl... koszmar... duzo zdrowka dla Was...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jesli chodzi o kaszel Drosetux albo Junior Angin. Genialne tanie syropy !!

      Usuń
    2. To też mieliście nocna przygodę, że głowa mała, ale to co Szymko jakąś jelitówkę złapał ? Zdrówka dla Was kochani :*

      Usuń
    3. Jejku nie wiem co to bylo, ale wszystko bylo do przebrania. Jego ubrania, koldra, przescieradlo. Jak dlugo zyje takiego czegos nie widzialam, a wymiotowzl slina... ; ( a po nim nic nie widac, ze cos nie tak... ach dzieci..te nasze dzieciatka...

      Usuń
  2. To Lulcia biedna w domu? A tu wiosna wracac zaczyna chyba... Na kasze taki mrczacyl znam syrop , ale on niestety nie jest dla takich malych dzieci. Nie podawaj miodu przy tak meczacym laszlu, bo podraznia i wzmaga drapanie w gardle. Przy takim meczacym samo mleko z maslem. Ech zdrowia! A lelarzy co nie powinni nimi byc jest tak duzo, ze zaloze si ze niejeden za kase wystawi takie zaswiadczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I sorki za bledy, ale z tel.pisze.

      Usuń
    2. Z tymi lekarzami to masz racje może i znajdą się tacy co wypiszą zaświadczenie za kasę ech brak słów :/

      Usuń
  3. Biedula mala, alez mi jej zal. Tacy nieodpowiedzialni rodzice to wlasnie jeden z powodow dla ktorego nie decydujemy sie na posylanie Stefka do zlobka. Sama tego nie rozumiem, ale niektorzy po prostu maja gdzies zdrowie innych. Zdrowka dla Lulci. A u Ciebie kaszel minal?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Ewcia ja póki co nie mam kaszlu czasem zakaszle szczególnie jak idę spać i czasem wieczorem mam taki lekki ból gardła, suchość w gardle.

      Usuń
  4. Rozumiem u nas w przedszkolu to samo. Trzymam czasami Oliwke w domu 1,5 tygodnia bo kaszel, bo katar, czasem tylko kaszel, a potem jązaprowadzam do przedszkola i już od progu w szatni natykamy się na dziecko, które tak kaszle, ze mało się nie udusi... Więc co? tydzień i wirusa mamy od nowa;/ Bez sensu! Wkurza mnie nieodpowiedzialność tych rodziców niektórych. A na kaszel miodu nie polecam bo podrażnia gardło bardziej jeszcze. Pneumolan albo Pulneo:) Ale to chyba od 3 lat dopiero...Zdrówka dla Lulinki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku z tym miodem nie miałam pojęcia, że podrażnia, a nie łagodzi. Dzięki.

      Usuń
    2. Wybaczcie, ale katar to nie jakas powazna choroba!!! Katar przezroczysty lub bialawy wywolywany jest prze wirusy. Dzieci srednio choruja 10 razy do roku...I nie uwazam, ze rodzice sa nieodpowiedzialni wysylajac podziebione dziecko do zlobka. Moze nie maja go z kim zostawic albo urlop sie skonczyl albo zwolnienia juz brac nie moga. Nie podoba mi sie, ze dzieci na kuracji antybiotykowej uczeszczaja do zlobka. W Polsce naprawde wiele osob jest przewrazliwionych na punkcie wlasnych dzieci. Tu nie chuchaj, tu nie dmuchaj, bo mi dziecko zarazisz. Jak dziecko ma dobra odpornosc to nic mu sie nie stanie, a jesli sie zarazi to na dobre... udoprni sie pozniej...tu czapeczke zaloz, tu zimno, tu cieplo... troche dystansu Mamusie...

      Usuń
    3. Miniu co do kataru mówią nie leczony trwa tydzień, a leczony 7 dni. A odchodząc od tego, wszystko zależy od tego jaki to rodzaj kataru przezroczysty, zielony, żółty, gęsty, wodnisty i z jakim katarem owa pociecha jest posyłana do żłobka/przedszkola. Katar jest pierwszym stadium często choroby i to szczególnie u małych dzieci, które nie potrafią dobrze wydmuchać nosa i z dnia na dzień katar rozwija się przybiera na sile, zaczyna spływać na górne drogi oddechowe, a dalej na dolne i tak z kataru może urodzić się zapalenie płuc. Dwa przedłużający się katar, a co za nim idzie zatkany nos, trudność w oddychaniu prowadzić może do problemów ze słuchem, powracających infekcji gardła, zapalenia krtani i zaburzeń mowy. Więc tak naprawdę nie powinniśmy lekceważyć kataru i jednak nie wysyłać zakatarzonego dziecka do żłobka/przedszkola. taki zakatarzony malec, który zostanie w domu na 3 dni katar mu szybciej minie, nie rozwinie się dalsza infekcja i nie zarazi innych. Ja też jestem zdania, że by nie chuchać dmuchać na dziecko też powinno mieć styczność z zarazkami, a nie żyć pod kloszem, ale wszystko w ramach zdrowego rozsądku. I hartuje Lulcię jak tylko się da spacery o kżdej porze roku nawet zimą w mróz, a znam takich rodziców co nie wychodzą przy takiej pogodzie z dziećmi, generalnie jestem zwolenniczką zimnego chowu zawsze to słyszę od mojej mamy, która twierdzi uparcie, że u nas jest za zimno, bo 20 stopni tylko. Ale kiedy widzę dziecko w żłobku z zielonym gilem do pasa i katarem takim, że nie może oddychać swobodnie, z zaczerwienionymi oczami od kataru to stanowczo się temu sprzeciwiam by takie dziecko przyprowadzać. A co do pracy sama jak mi dziecko zachoruje muszę kombinować i łatwo nie jest, ale gdyby każdy z nas rodziców, myślał w ten sposób zatrzymam chore dziecko w domu niech innych nie zaraża myślę, że chorób mogło by być mniej.

      Usuń
    4. Ewidetnie jestem za nie posylaniem dziecka do zlobka gdy katar jest zolty lub zielony, bo to oznacza , ze nastapila infekcja bakteryjna, ktora powinna byc najszybciej leczona. Moi chlopcy sa przeziebieni co chwile, ale rzadko kiedy przeradza sie w to cos powaznego... wiadomo, ze trudno miec zdrowe dziecko gdy wkolo ktos prycha I kicha...ja sie pocieszam tym, ze swoje odchoruja I z roku na rok beda coraz bardziej odporni...

      Usuń
    5. To prawda, że z każdym rokiem będzie lepiej. Ja w tym roku widzę progres kiedy to Lulcia póki co na okres chodzenia do żłobka od września 2013 do marca 2014 czyli 7 miesięcy nie była w żłobku 16 dni, a w ub roku kiedy pierwszy raz poszła do żłobka chyba w tym okresie to tendencja była odwrotna.
      Tak więc zdrówka dla wszystkich, bo ono najważniejsze !

      Usuń
  5. Nam zawsze lekarz kazał na noc robic inhalacje, żeby katar nie wywoływał ataków kaszlu, a jeśli był tylko kaszel to sinekod bardzo pomagał.
    Jak mój średni chodził do przedszkola to co chwilę coś łapał, od tego roku nie chodzi i mam na szczęście zdrowsze dziecko. Jak on chorował to i bracia także, więc to było dla mnie nieopłacalne...

    OdpowiedzUsuń
  6. O widzę że temat chorób również u was.
    U nas w złobku jest tak, ja jak dziewczyny mają katar to nie posylam ich, teraz Lenka przez to siedzi w domu. Kilka razy spotkałam się w szatni z rodzicami którzy przeprowadzaja chore dzieci, kiedyś zapytałam takiej jednej mamusi, dlaczego przyprowadzila chorego syna to mi powiedziała - a z kim mam go zostawić?
    Ręce opadają

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dobry jest zwykły syrop prawoslazowy, bo bedzie oslaniac ścianki gardła. Ale trzeba przy tym dużo, dużo pić np herbatki z soczkiem malinowym. I koniecznie nawilzaj pomieszczenie, w którym śpi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, to strasznie, ale chyba powszechne. Niedawno kolezanka opowiadała mi o swojej znajomej, ktora nagminnie zaprowadza corkę - z wysoką gorączką do przedszkola, bo nie ma jej z kim zostawic w domu. To niepoważne. Wręcz nienormalne... Zdrowia dla Lulinki! Emilka tez chora... katar i goraczka.

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie zawitałeś, miło będzie jak zostawisz ślad po sobie.
Chętnie poznam Twoją opinię.

Archiwum

Flickr Images