poniedziałek, 6 października 2014

[*]

Weekend minął nam smutno i w smutku rozpoczęliśmy nowy tydzień. 
Niedziela Lulcia biegunka cały dzień, calusieńki, nic na zatrzymanie biegunki nie pomagało, a wręcz z każda godziną przybierało na mocy i kiedy wydalała już z siebie wodę pojechaliśmy na pomoc doraźną. Dostaliśmy lekarstwo na receptę i skierowanie do szpitala gdyby objawy się nasiliły, albo by nie przeszło. A we mnie, aż wszystko się zagotowało od środka i pozytywne myślenie by wszystko się ustabilizowało. Na szczęście o 18:30 ostatni raz się załatwiła i noc przespała bez rewolucji uff kamień spadł z serca.
kiedy moje wymęczone i wycieńczone dziecko w spokoju zasnęło usiadłam na chwilkę przed kompem co by dokonać dwóch przelewów i iść spać. Przy okazji sprawdziłam  co w trawie piszczy, a raczej w necie. Włos mi się na głowie zjeżył po raz kolejny tego dnia, puls przyspieszył, a po policzkach po płynęły łzy. Oczy przecierałam z niedowierzaniem i ledwo wydusiłam z siebie słowa skierowane do męża:
"Wiesz, że nie żyje Anna Przybylska".
Wiem, że walczyła z chorobą, z tym podstępnym skurwysynem, który zbiera żniwo w postaci ludzi i to nie ważne z jakiego jesteś rocznika, on zaczyna już od tych najmłodszych. Przecież ona była taka młoda miała tylko 35 lat 4 lata starsza ode mnie, urodziła 3 zdrowych dzieci, miała pieniądze na walkę z nim, ale to wszystko NIC. 
Strasznie mnie to poruszyło i do dziś nie mogę do siebie dojść, otrząsnąć się z tego marazmu. Była taką piękną kobietą, inteligentną, strasznie ją lubiłam i szanowałam jako celebrytkę bo miała naprawdę jak nie wielu z nich poukładane w głowie, żal, żal.
A najgorsze w tym wszystkim jest, że ten podstępny skurwysyn zbiera żniwo jak już wspomniałam z różnych półek wiekowych, bez względu na wiek, płeć, na Twój status społeczny. Ludzkość dzisiejszych czasów chyba nie powinna się obawiać wojny, kataklizmu, a powinna bać się jego podstępnego dziada. Zastanawia mnie jedynie fakt tego, że rocznik mojej babci ten przed wojenny o raczysku się nie mówiło, nie słyszało się co chwila o kolejnej jego ofierze. A dziś. Czy coś w tym jedzeniu, atmosferze, powietrzu wisi jest takiego co potęguje jego obecność ?
 Masakra :/

Na domiar tego wszystkiego dziś rano nie miłych, smutnych informacji ciąg dalszy odszedł w nocy dziadek mojego męża, mając 83 lata, chorował. Jednak na jego śmierć chyba każdy z nas był bardziej przygotowany. W końcu przeżył 83 lata.

Szczypta o Mnie
A kiedyś będzie nas więcej...kiedyś będzie nas czworo...:*

26 komentarzy:

  1. Smierc zawsze boli, bo roznicy na wiek. Zgadzam sie jednak, ze na niektore odejscia w pewien sposob udaje nam sie przygotowac. Gdy odchodzi osoba starsza, choc boli mocno latwiej jest sie z ta smiercia pogodzic. Gdy odchodzi czlowiek mlody, ktore jeszcze praktycznie cale zycie ma przed soba jest ciezej zrozumiec, ze fizycznie juz go nie ma (bo pamiec o nim zawsze zostanie w nas). Ja podobnie jak Ty natknelam sie na informacje o smierci Anny Przybylskiej i wstrzasnelo to mna okrutnie, wciaz w to niedowierzam. A poza tym zauwazylam pewna przykro ludzka przypadlosc, co poruszylo mna dzis po raz kolejny...nie wiem czy to zawisc czy glupota, ale zal po prostu zal wielki. Mowie o tym, iz jakies przyglupy podajace sie za katolikow komentuja w sposob naprawde obrazliwy i niesmaczny info o smierci aktorki.
    Ja ja bardzo lubilam, bo mimo, iz byla slawna to byla taka normalna. Sodowka nie uderzyla jej do glowy (*)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą Ewiczka. Nie jestem fanką kina ale Anię lubiłam, była taka uśmiechnięta i tak jak piszesz- normalna.
      Najbardziej boli mnie w tym wszystkim to, że musiała zostawić trójkę ukochanych dzieci. Nie potrafię wyobrazić sobie tego bólu i tęsknoty...

      Sama niedawno żegnałam bardzo bliską osobę memu sercu, do dzisiaj zasypiam zapłakana, jednak tak jak piszesz...jeśli odchodzi ktoś, kto spełnił się w życiu, przeżył wiele lat doświadczając miłości dzieci, wnuków i prawnuków... zrozumieć i wybaczyć łatwiej. Choć boli tak samo.

      Usuń
    2. Była normalna była w stanie zrezygnować z świata fleszy i poświęcić się rodzinie bez mrugnięcia okiem rzuciła wszystko i wyjechała do Turcji ze swoim ukochanym. To o czymś świadczy, nie czekała na macierzyństwo bo kariera ważniejsza odstawiła ją na bok na rzecz macierzyństwa. Do śmierci w jakiś sposób można się przygotować do tej kiedy bliski choruje i cierpi to śmierć jest wybawieniem, dla osoby starszej, najgorsza jest śmierć nagła, bez zapowiedzi.

      Usuń
  2. p.s. z tego wszytskiego zapomnialam - zdrowka dla Lulci!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna Lulcia... mam nadzieję, że wraca już do zdrowia. Wiesz Szczypto ja też się nad tym zastanawiam, skąd to cholerstwo ( rak) bierze się w człowieku. Moja babcia też zmarła na raka trzustki w wieku 40 lat. To jest strasznie niesprawiedliwe i cholernie przygnębiające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A rak trzustki jest niestety jednym z najgorszych i najmniej wyleczalnych przypadków raka.

      Usuń
  4. Biedna Lulinka... duzo zdrowka! Mnie jej smierc takze dotknela. Nie wiedzialam, ze chorowala :( zycie jest niesprawiedliwe....
    Bardzo mi zal tych dzieci, ktore juz nigdy nie przytula sie do Mamy j nie uslysza jej glosu.
    Wielka strata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skad sie bierze? Nasze pokolenie faszerowane jest sola drogowa, w kazdej zywnosci jest pelno chemii. Truja nas swiadomie...
      Poza tym wydaje mi sie, ze to uwarunkowania genetyczne... jeslj w rodzinje ktos zmarl na raka to prawdopodobnie umrzemy tak I my.
      Wierze jednak, ze organizm sam potrafi go zwalczyc I, ze powinno probowac znalezc przyczyne, a nie usuwac tylko skutek....
      Nie wiem czy poddalabym sie chemioterapii, bo to cholerstwo zabija dobre I zle komorki. Wykancza czlowieka.... chociaz ciezko cokolwiek mowic, gdy w tej sytuacji sie nie bylo I mam nadzieje, ze nie bedzie....

      Usuń
    2. Tez jestem zdania, że w dzisiejszej żywności nafaszerowanej po brzegi ulepszaczami, chemia i czym tylko się da jest coś na rzeczy. Podobnie rzecz wygląda z alergią całe życie jadłam orzechy, aż pięknego dnia nie mogę jeść orzechów jestem uczulona to samo z jabłkami i skąd się to bierze, z wyjałowionej żywności. A co do chemii na jej temat się nie wypowiem, ale temat operacji i usuwania guzów w dwóch bliskich mi przypadkach operacja jak dla mnie przyspieszyła tylko śmierć.

      Usuń
  5. mnie to poruszylo podwójnie - wspomnienia wróciły... rak jest straszny... złośliwy w minimalnym procencie uleczalny! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczas takich chwil zawsze następuje chwila refleksji i często wracają wspomnienia.

      Usuń
  6. oj to córa się namęczyła, ale ważne że już jej przeszło, bo o odwodnienie wóczas nietrudno!!!
    Też byłam w szoku jak dowiedziłam się o śmierci Ani Przybylskiej...młoda mama, kobieta spełniona zawodowo, rodzinnie, pełna sukcesów i planów na przyszłość ...i taka tragedia....smutne to bardzo....
    Przykro mi też z powodu śmierci dziadka....pomimo starszego wieku jednak człowiek odczuwa stratę i smutek zawsze....
    Mój dziadek właśnie "walczy " z rakiem, też ma ponad 80 lat i wg lekarzy to już " przegrana walka"....nigdy niechorował (chyba,że się przeziębił, ale szybko bez leków zdrowiał), niechodził do lekarzy...jedyne co złego robił to ,że palił jak smok i do tej pory od wielu, wielu lat ok 60 lat pali.....
    Żeby jeszcze nasza służba zdrowia była lepsza...choć jak wiadomo z rakiem nawet bogaty przegra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z rakiem nawet bogaty przegra... celna uwaga i jak, że prawdziwa. Mimo wszystko życzę dla dziadka zdrowia.

      Usuń
  7. Zdrowia dla Lulci. Wyrazy współczucia z powodu Dziadka. Śmierć to zawsze trudna do zrozumienia strata, a w przypadku młodych ludzi jeszcze trudniejsza. O Ani dowiedziałam się dopiero dziś od kuzynki. Ponieważ nie śledzę za bardzo losów znanych, to tylko kojarzyłam, że walczyła z jakąś chorobą. Szkoda młodej osoby. U mnie koniec tygodnia zeszłego i początek tego fatalny, ale chyba szczegółami się dzielić nie będę. Nie lubię pisać o słabości swojego organizmu, bo to mi przypomina, że i ja mogę młodo umrzeć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do słabości Twojego organizmu grożę mu palcem i przywołuje do porządku do zdrowia.

      Usuń
  8. Wiadomość o jej śmierci wstrząsnęła całą Polską... Najbardziej cierpi rodzina, a zaraz po niej wszystkie matki które próbowały się postawić w jej sytuacji. Dzieci... co one teraz muszą przeżywać :(
    Biedna Lulcia. Zdrówka życzę i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzina, dzieci ach nawet nie chcę myśleć co oni muszą czuć.

      Usuń
  9. z tym rakiem to tak nie do końca.około wojenna rodzina mojego Taty w większości umarła na raka. myślę że teraz medycyna jest mądrzejsza i lepiej potrafi zdiagnozować chorobę, co niestety nie idzie w parze ze skutecznością zwalczania jej. dlatego teraz tak dużo osób umiera na raka. nie mogę doczekać się, jak raka będziemy traktowali jak dzisiaj grypę. nie tak dawno ta choroba też zbierała bogate żniwo. co do Ani Przybylskiej to jest mi szkoda najbardziej jej dzieci. no cóż, na nas też niedługo przyjdzie pora, każdy z nas umrze, ale jej najmłodsze dziecko jest niewiele starsze od naszej Ątusi. najbardziej z tym nie umiem się pogodzić, to jest bardzo niesprawiedliwe. tym dzieciom los odebrał osobę najcenniejszą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne z pewnością pokolenie około wojenne również umierało na raka tylko nie w takim stopniu jak w dzisiejszych czasach, nie w takiej skali i nie w tak różnym przedziale wiekowym, a nie oszukujmy się żyli w gorszych czasach jak dzisiejsze ?

      Usuń
  10. Rak to okropna choroba. Najbardziej boli mnie to że zabiera ludzi którzy maja jeszcze tyle do zrobienia. Bóg jest czasem niesprawiedliwym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Boga to się powtórzę już pisałam to u Ciebie na blogu jak tu wierzyć w miłosiernego Boga ?

      Usuń
  11. Ogromnie szkoda Ani Przybylskiej, ale szczerze mówiąc nie rozumiem tego prześcigiwania się we wrzucaniu na portalach społecznościowych kolejnych postów dotyczących Jej śmierci, obrzucaniu się błotem i sporów dotyczących tego, czy była świetną aktorką i czy warto palić wirtualne znicze. Nic nie zmieni faktu, że skurwysyńska choroba zabrała osobę o wiele, o wiele za wcześnie, ale może zamiast tworzyć kolejne fanpejdże dotyczące Jej osoby warto się zarejestrować do lekarza na kontrolę, pójść zbadać krew, odwiedzić ginekologa, wysłać męża na badania, zadbać o siebie.
    W takich chwilach jest taki dziki pęd do radości z życia, łapania chwili. Szkoda, że ta chwila nie trwa dłużej, niż dzień, dwa. Potem każdy wraca do swoich spraw, problemów i codziennych kurwic, mniejszych lub większych.

    Wyrazy współczucia dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do palenia wirtualnych zniczy i zakładania kolejnych funpage to osobny temat na innego posta. Bo to jest przykład w jaki sposób można dorobić się na ludzkiej krzywdzie lajkujemy w słusznej sprawie by potem móc sprzedać na allegro funpaga z kilkoma tysiącami lajków wystarczy zmienić nazwę i już mamy dane do naszych potencjalnych fanów. A wizytę u lekarza, badanie krwie jestem za i to sama praktykuję tylko czasem to nie wystarczy :(

      Usuń
  12. Szczypto, my żyjemy w popierdzielonych czasach. Chorych. Pooglądaj sobie na youtube filmiki z hasłem "doktor Gerson", lub leczenie raka metodą Gersona. Tam dowiedziec mozna się wiele bardzo ciekawych rzeczy o zdrowiu i o oddzialywaniu zywnosci na nasze zdrowie. Do jego zalecen kazdy warto się stosować każdemu, choremu czy zdrowemu.

    Ponoć w dzisiejszych czasach każdy, każdy! zachoruje na raka. Tylko niektórzy zdążą wcześniej umrzeć z innej przyczyny... Ale narażony na raka jest absolutnie każdy człowiek żyjący w XXI w.

    Straszne, wiem....

    Naczytałam się całe mnóstwo książek na temat nowotworów. Jestem nim tak samo przerażona, jak Ty.... Mimo, że się wyleczyłam, to i tak czuję się jak tykająca bomba....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczypta, nie chciałam się wymądrzać..... Po prostu ten temat jest mi bliski.

      Usuń
  13. Dużo, dużo zdrówka dla Lulci!!! Kondolencje dla Was z powodu straty dziadka. (*) A co do Ani Przybylskiej, to jak tylko gdzieś słyszę lub czytam o niej, to aż łezki mi się same cisną do oczu! Taka strata! (*)

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie zawitałeś, miło będzie jak zostawisz ślad po sobie.
Chętnie poznam Twoją opinię.