3 latka minęły jak jeden dzień

lipca 07, 2014

3 latka minęły jak jeden dzień, pamiętam jeszcze jak byłaś w brzuszku nie wiedząc kto tam mieszka. Pamiętam poród i pierwsze nasze spotkanie jak by to było dziś. A dziś (paręnaście dni temu skończyłaś 3 lata). W tym roku świętowaliśmy podwójnie.
Pierwsze skromniejsze świętowanie miało miejsce w dniu Twoich urodzinek nad morzem. Zdmuchnęłaś świeczki ( które mama miała nie lada problem by je kupić, ale udało się) w symbolicznej babce kajmakowej, złożyliśmy życzenia, radość z dmuchania świeczek i  śpiewania Lola lola czyt Sto Lat nie do opisania uwielbiasz to !

Dalszy ciąg dnia upłynął na spacerowaniu i zabawach na plaży i pakowaniu. Ale ciągle Ci powtarzałam, że będzie duży tort i jeszcze raz będzie Sto Lat i zdmuchiwanie świeczek. I w końcu nadszedł termin, w którym udało się wszystkich zebrać, pogoda też dopisała, na świętowanie wybraliśmy miniony weekend. Miejsce nie mogło być inaczej na naszej działce, na świeżym powietrzu. Przygotowaniem imprezy od strony kulinarnej zajęła się mama z dużą pomocą taty, za to mu dziękuje spisał się na medal. Bo trochę tego było świętowaliśmy podwójnie Twoje urodzinki i naszą Drewnianą rocznicę ślubu. Z tej okazji standardowo jak i w tym roku jak i w ub tort przygotowała mama. A, że sezon w pełni na maliny, które uwielbiasz. Tort był malinowy. Dla nas-rodziców przygotowaliśmy razem z tatą a'la tort ciasto lion :)
Po części słodkiej był grill. Na grilla poszła cukinia, łosoś, kaszanka, kiełbaski białe bardzo cieniutkie, oscypki i karczek, który pierwszy raz robiłam sama w zalewie i powiem Wam wyszedł bajka. Od teraz tylko karczek własny żaden sklepowy w gotowej marynacie mhmhmh pychutka. Wszyscy goście dopisali. Lulcia w odświętnej sukience, mama zresztą tez i tata też :) Świeczki nie chciały się palić na torcie, ciągle co je zapaliła wiatr je zdmuchiwał ale w końcu daliśmy rade, Lulcia wszystkie zdmuchnęła za jednym razem, rodzice zresztą też. I cóż mogę rzec impreza udana, goście dopisali, prezenty się Lulci podobały ( dostała butki-sandałki, kartonowy domek do malowania, który był i jest hitem, klocki dwa zestawy farma i do łączenia i banknoty, które zasiliły skarbonkę).
 Jedyny minus i moja ogromna złość na urodzinach to niestety ale karygodne zachowanie jubilatki. Na początku zaczęło się duszeniem 2-letniej Kosi, miała zawiązaną czapkę na szyi, a Lulcia z całej siły ją ciągnęła za nią, aż bidulce oczy prawie z orbit wyszły. Wzięłam pierworodną na rozmowę z dala od wszystkich i tłumaczyłam chyba z godzinę, że tak nie wolno, że jej robiła krzywdę, że płakała, etc. Wszystko rozumiała, płakała przy tym i obiecała, że będzie grzeczna i była, ale niestety nie do końca dnia. Najpierw uparcie właziła do pokoju, w którym spała Kosia i nie pomagały tłumaczenia wszystkich na około, ze może ją obudzić, że śpi, że nie wolno przeszkadzać, nie i koniec, na szczęście jej nie obudziła, bo ciągle musiałam pieczę sprawować. Kosia wstała razem bawiły się dość długo grzecznie przy papierowym domku, nagle pisk, krzyk, płacz Kosi i co Lulcia szczypała Kosię, mało tego śmiejąc się przy tym, no ręce mi opadły Ale dobiło mnie już na max na koniec dnia. Najpierw Lulcia nie chciała pożegnać się z gośćmi, wyginała się, uciekała, chowała ręce. Kiedy goście odjechali standardowo już po raz enty tego dnia co Lulcia zdejmuje nowe buty i skarpetki ok, niech lata na boso, ale nie ona pcha gołe stopki do bucików, (a są to butki profilaktyczne i nie wolno w nich chodzić boso tylko w skarpetce), za każdym razem jak to robiła tłumaczyłam albo boso, albo skarpetka i buciki, nie ona swoje gołe stopki ładuje do bucików, więc ja zakładam skarpetki i butki, na chwilę pomaga i tak w kółko cały dzień. Dnia następnego w końcu buty i skarpetki schowałam latała cały dzień boso. I tak po raz enty tłumaczę albo bótki i skarpetki albo boso, nie ona swoje i co podchodzi i z całym impetem mnie szczypie w nogę, a na twarzy rysuje jej się taka złość, że nie da się tego opisać. Pękło wtedy we nie po całym dniu na całego i skończyło się na klapsach, do tego dołożyłam obrażenie się mamy. Może mnie skarcicie, ale trudno, ja o prostu byłam tak zmęczona, wypompowana, że przerosło mnie to. Tym bardziej, że tego samego dnia odbyłam dwie rozmowy tłumaczące. Nie wiem nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie co robimy źle, nie tak. Zero posłuchu wołam, proszę Lulcia przyjdź do mamy, czy taty, a skąd wołami trzeba ją przyciągnąć na siłę. A Kosia co prawda rok młodsza mama czy tata woła, a ona stosuje się od razu, przychodzi. U nas już nie jednokrotnie była sytuacja jesteśmy na spacerze za rękę nie chce iść, więc tłumacze idź obok mamy pomału, nie biega jak szogun, więc proszę zatrzymaj się przed ulicą, to jak na złość już z dwa razy wbiegła na ulicę, mało zawału nie dostałam, łapię za rękę i syrena się włącza. No nie mam pomysłu co jest nie tak, w żłobku złego słowa na nią nie powiedzą usłuchana, u moich dziadków też, a z rodzicami jakiś chyba diabeł w nią wstępuję i pomału wykańcza matkę. CO JA ROBIĘ NIE TAK ? Mam nadzieje, że wkracza w 4 rok życia i będzie tylko mądrzejsza.
To se ponarzekałam na pierworodną. Ale Kocham ją nad życie ni nie zamieniłabym jej na inne dziecko, nawet najgrzeczniejsze. Może Wy macie złote rady.
I w takiej miło, nie miłej atmosferze upłynęły nam 3 urodzinki i nasza rocznica ślubu.

Na koniec dziękuje za miłe komentarze pod poprzednim wpisem, dodały mi dużo otuchy i wiary w siebie. Dzięki :) I jeszcze na moment wrócę się do wpisu o nagości naszych milusińskich.
Przykład nr 2 koleżanka opublikowała zdjęcie w baseniku rocznej córeczki na golasa
bez majtek tak, że wszystko to co ma między nóżkami widać.Bo siedziała z nóżkami na 
boki wyciągniętymi. Napisałam zgodnie z Waszymi wskazówkami do niej prywatną wiadomość 
co otrzymałam  w odpowiedzi "byłam świadoma jak wrzucałam zdjęcia Natalki. 
Nie widzę nic dziwnego w zdjęciu dziecka bawiącego się w baseniku.Pozdrawiam", 
nic więcej nie napisałam masakra :/
 I bądź tu człowieku mądry.
 Pamiętacie mój prezent na 30 i skok spadochronowy i pewnie słyszeliście o tragedii jaka miała miejsce w Topolowie,gdzie rozbił się samolot ze skoczkami spadochronowymi na miejscu zginęło 11 osób. W tym 4 osoby, które podczas mojego skoku miałam okazję poznać. Szczupłą blondynkę, której z twarzy nie schodził uśmiech, instruktora z którym skakałam w tandemie przystojny z niego mężczyzna, pilota, który wywiózł nas na 4 000 m i kolejnego instruktora, który tak strasznie dużo gadał, jak katarynka. Wszyscy młodzi,całe życie mieli przed sobą. Zginęli w niebie, podczas lotu nie skoku, gdzie spędzili duży kawałek swojego życia, w chmurach, które kochali. 
Życie jest takie kruche dziś jesteś jutro Cię nie ma do chwili obecnej nie mogę w to uwierzyć.

Szczypta o Mnie

Może Cię zainteresować również

39 komentarze

  1. Przede wszystkim wszystkiego najcudowniejszego dla mojego kochanego Kwiatuszka Lulinki :*
    Jesli chodzi o jej zachowanie to zauwazam u Szymka ostatnio napady furii i nigdy nie wiemy skad tak nagle sie pojawiaja. CZasami zajmuje nam 15-20 min zeby go uspokoic...a myslalam,ze bunt dwulatka minal,a Mlody jak na zlosc kopiuje jego zachowania. Ja staram sie krotko i dobitnie tlumaczyc. Kopnie Mikolaja to lapie go za reke, kaze na siebie spojrzec i mowie :' Nie rob tego - to go boli'. Koniec. Nic wiecej nie,bo do dziecka dochodza krotkie komunikaty. Zrobi drugi raz to mowie,ze to ostrzezenie i jak zrobi raz jeszcze to idzie na naughty step. Przewaznie robi po raz kolejny i laduje na 3 min na naughty stepie. Uwazam,ze Superniania jest genialna ,bo takie karanie dziala i przynosi zamierzone efekty.
    A z ta tragedia to pisalam juz u Ali,ze nawet tutaj w wiadomosciach powiedzieli o niej,co rzadko sie zdrarza....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miniu a co robisz jeśli Starszak nie stosuje się do naughty step i jak to u Was wygląda, gdzie jest zlokalizowane, co to jest ?

      Usuń
    2. Stosuje sie, stosuje... najpierw dajesz ostrzezenie, znizasz sie do jej poziomu - krotki komunikat - 'nie rob tego, to boli/tak nie wolno' . W domu musi byc miejsce ,gdzie zawsze Lulinka bedzie siadala za kare. U Nas jest rog w pokoju. Jesli nadal sie nie slucha to informujesz ja,ze idzie na 'naughty step' czy tam 'karny jezyk' po polsku ,bo nie posluchala Ciebie/ bo ugryzla itp. I sadzasz ja tam.. z poczatku pewnie bedzie uciekala, wyglupiala sie itp,ale musi tam siedziec,wiec nic sie z nia nie komunikujesz tylko prowadzisz ja w te samo miejsce. Walczysz z nia tak dlugo az siadzie tam i przeczeka 3 minuty(minuta za kazdy rok - czyli nasze dzieci maja 3 latka - 3 min). Po 3 minutach wracasz, tlumaczysz za co siedzi i domagasz sie przeprosin (mnie Szymek przytula i caluje). Jesli nie przeprosi to opuszczasz ja bez slowa i wracasz po minucie. Znowu tlumaczysz za co siedzi i domagasz sie przeprosin...

      Usuń
    3. Rozpisalam sie i notke mi wcielo...grrrr

      Usuń
    4. Szukasz miejsca w domu,gdzie Lulcia spokojnie moglaby siedziec. U Nas jest to kat.
      Kiedy bryka dajesz jej ostrzezenie. Wazne zebys zawsze znizala sie do jej poziomu i mowila jej w oczy proste komunikaty :' tak nie wolno - to boli, Lulinko - krzywdzisz mame, nie wolno' itp. Pozniej gdy znowu to zrobi dajesz jej ostrzezenie,ze jesli sie nie uspokoi to pojdzie na 'naughty step' czy tam 'karny jezyk' po polsku. Bede pisac po kilka komentarzy,bo sie wkurze jak mi to zje raz jeszcze.
      Jesli Lulinka powtorzy zle zachowanie to ciagniesz ja na wyznaczone miejsce i tlumaczysz,ze nie sluchala ciebie i idzie na karny jezyk.

      Usuń
    5. Kumam, ale czy ten karny jeżyk, musi być w jakimś centralnym miejscu domu, czy na uboczu ?

      Usuń
    6. Kazdy rok dziecka to minuta,wiec nasze dzieci musza siedziec 3 minuty pod rzad. Jesli Lulinka bedzie uciekac , bez komunikacji z nia musisz ja ciagnac w kat czy na krzeslo, czy gdziekolwiek gdzie bedzie miejsce kary tak czesto az usiadzie i przeczeka ... czasami zajmuje to 10 min,ale musisz byc twarda i nie komunikowac sie z nia.
      Po przesiedzeniu przez nia 3 minut podchodzisz, tlumaczysz spokojnie za co siedziala i ,ze oczekujesz przeprosin (Szymek z reguly mnie caluje i przytula). Potem mowisz,ze ja kochasz i ,ze jest grzeczna dziewczynka i zapominacie o sprawie.
      Jesli Ciebie nie przeprosi to musi siedziec kolejne 3 minuty, potem 2 ,a potem co minute podchodzisz i pytasz sie czy cie przeprosi. U Nas to dziala genialnie. Szymek jak uslyszy 'naughty step' to wiekszosci razy sie hamuje i nie trzeba go tam sadzac...wyprobuj!

      Usuń
    7. Moj naughty step jest w rogu pokoju... najwazniejsze zeby to miejsce zawsze tam bylo,zeby kojarzylo sie jej z miejscem kar...

      Usuń
    8. Matko czy wy czytacie co piszecie? Brzmi jak sala tortur. Czy to ma dziecko zapamiętać z dzieciństwa? Klapsy, kary, karne jeżyki i inne wyszukane metody, dzięki którym nasze dziecko będzie takie jak MY chcemy?
      Zauważyłam, że jedyne czego t brakuje to CIERPLIWOŚĆ. Mój syn (26 miesięcy) miewa różne chwile. Złość i krzyki to próba pokazania swojego zdania...bo dziecko przecież ma swoje zdanie.!
      Nigdy w życiu nie poniżyłam się do tak niskiego poziomu, by zastosować przemoc...Tak. Dla mnie klaps to przemoc. Dziecko jest mimo wszystko na tyle bezbronną istotą, że nie obroni się przed ręką kogoś większego. Ty przewidzisz, odepchniesz, złapiesz za rękę, a jak obroni się dziecko? Nie obroni się, a z biegiem czasu zechce oddać.
      Szczypta - Piszesz, że byłaś:
      " tak zmęczona, wypompowana, że przerosło mnie to". Właśnie. CIEBIE. Szkoda, że Twoja niemoc przelała się w moc klapsów.

      Tyle z mojej strony.

      Nie chcę żeby mój komentarz został odebrany negatywnie. To tylko moje zdanie. Podczytuję bloga czasem, ale nie zawsze mam coś do dodania.

      Usuń
    9. Nie odbieram twojego komentarza jako negatywny jest to Twoje osobiste zdanie i szanuje je. Ja mam jednak inne podejście do klapsów, nie traktuje ich i nie wpisuje ich w ramy przemocy. I tak otwarcie bez ogródek mówię przerosło mnie to, bo jestem tylko człowiekiem, a nie robotem działającym machinalnie z ogromna dozą cierpliwości, nie korzystam z formy klapsów często zdarzyło mi się w mojej obecnej karierze matkowania z 3 razy, nie uważam się przez to gorsza matką. Dla mnie forma klapsów w dzisiejszym świecie urosła do ogromnej rangi, kiedyś na to nikt nie zwracał uwagi, a dziś wychowanie bezstresowe wypuszcza kolejnych młodocianych przestępców bez szacunku do starszych. Kiedyś o tym się nie słyszało, uważam, że dziecko powinno mieć szacunek i posłuch do starszych, ja przez cały dzień starałam się tłumaczyć z dużą dozą cierpliwości i co nie przyniosło to żadnego skutku, a wręcz skutek był odwrotny, nasilający się, nie chce takiej praktyki stosować za każdym razem bo jak podkreśliłam to zdarzyło się 3 razy, czy zdarzy się jeszcze możliwe, że tak, bo w końcu jestem tylko człowiekiem

      Usuń
    10. Aqug - wybacz, ale karny jezyk jest metoda sprawdzona I nie jest zadna forma przemocy. Sala tortur??! Nie niech lepiej dziecko wychowywane jest bezstresowo i wejdzie na glowe. Radze poczytac cos na ten temat takiej metody karania jak karny jezyk zanim zaczniesz komentowac cokolwiek... I zycze aby synus zawsze byl taki grzeczny, a Ty cierpliwa. Pozdrawiam

      Usuń
    11. A swoja droga ciekawe jakie Ty metody karanja pamietasz z dziecinstwa... czy ich nie mialas, bo rodzice wiedzieli, ze tak okazujssz swoje zdanie?! :)

      Usuń
    12. Miniowe Szczescie. Przyszło Ci do głowy, że mogłam nie być bita? Faktycznie stałam w kącie kilkanaście razy, mój brat też często ale nigdy nie zostaliśmy uderzeni. Cóż. Nikt z nas nie jest dziś przestępcą, mamy ukończone studia i pracę oboje. To też nie jest reguła. Wiadomo, że na każde nasze zachowanie znajdzie się wytłumaczenie. Ja napisałam tylko że JA nie uderzę swojego dziecka.... po co od razu się rzucasz? Blog jest publiczny, temat sporny to się wypowiadam, nigdzie nie napisałam że jestem idealna, a z salą tortur faktycznie przesadziłam, ale cóż.

      Synuś będzie grzeczny, albo nie będzie a cierpliwości nauczyło mnie życie.

      pozdrawiam

      Usuń
    13. AguQ.

      moc-cynamonu.blogspot.com

      Usuń
    14. A i jeszcze - "tak okazuję swoje zdanie", czyli jak?! :) zakładasz z góry że byłam jakąś rozwydrzoną gówniarą? Szkoda :)

      Usuń
    15. Karny jeżyk to tak naprawdę to samo co stary dobrze znany kąt i jest metodą powszechnie używaną i stosowaną jak choćby w pamiętnej Super Niani, co w nim złego jest ja nic w nim złego nie widzę i mało tego dziś go wcieliłam dwa razy i efekt był natychmiastowy. Wiedziała za co stoi tam. Co do uderzenia dziecka czyt. dania mu klapsa pamiętajmy nie zarzekajmy się, bo będziemy się zarzekać, a życie nas zweryfikuje i to może być bolesne doznanie.

      Usuń
    16. Szczypto mnie życie już zweryfikowało bardzo boleśnie. Ja nie będę weryfikować życia mojemu dziecku, ale to nie o tym temat.

      Wcześniej nie pisałam wprost o karnym jeżyku, z salą tortur skojarzyło mi się zdanie "zeby kojarzylo sie jej z miejscem kar..." no ale to tylko moje skojarzenie. Nie mam nic do jeżyków i katów. Tylko do klapsów, co nie oznacza, że "mam coś" do Ciebie.

      Usuń
    17. Nie rzucam sie w zaden sposob I uwazam podobnie do Ciebie, ze przemoca nic sie nie zrobi, krzykiem takze. Potrzeba wiec sposobu, ktory da dziecku czas na przemyslenie co zrobilo zle, rodzicom czas na odreagowanie I takim sposobem jest karny jezyk. Idealny sposob na przekazanie dziecku, ze jego zachowanie jest niewlasciwe. Najlepszy sposob, ktory znam I bede go bronic I chwalic wieki cale.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    18. Aguq nie odebrałam w żaden sposób Twoich wypowiedzi "że masz coś do mnie", i za każdym razem kiedy jest klaps jest to moja osobista porażka, zawsze jest mi z tym źle i klaps to ostateczność, ale czasem życie nas weryfikuje.

      Usuń
    19. Z tym że życie nas weryfikuje miałam też co innego na myśli. Straciłam 3 lata temu dziecko w 34 tygodniu ciąży. W domu czekało skręcone łóżeczko, ubranka, kosmetyki...a wróciłam do domu przecięta w pół po cesarce i bez Kubusia. Być może gdyby ta tragedia nigdy mnie nie spotkała byłabym dziś zupełnie inną kobietą/matką.
      Mój drugi syn - Wojtek skończył w maju 2 latka. Jest dla mnie wszystkim. Może jestem przesadnie ostrożna, ale to, że go mam, że żyje jest dla mnie najważniejsze w życiu. Dlatego uczę się być cierpliwa, spokojna, nie zawsze mi to wychodzi, może dlatego mam takie nastawienie do klapsów i do kar. Może przez to moje dziecko będzie przesadnie rozpieszczone, nie ukrywam, ale to dzięki niemu ja też żyję i dam radę.

      Dla Twojej córci wszystkiego NAJ! a Tobie życzę, żeby cierpliwość trwała jak najdłużej :)

      Usuń
    20. Bardzo mi przykro z powodu Twojej ogromnej straty, nie jestem w stanie sobie wyobrazić co przeżywałaś, co przeżywasz. Też straciłam dzieciątko, ale na dużo wcześniejszym etapie niż Ty i strasznie mnie to dotknęło i strasznie to przeżywam :(

      Usuń
    21. Wiem Szczypto - czytałam Twoje wcześniejsze wpisy.
      Dużo siły życzę!

      Usuń
  2. Szczypta, Ty się widzię tortowo rozkręcasz :D Super, może u Ciebie będę torty zamawiać ;) Na to czemu Lulcia nieposłuszna rady nie mam. Może w żłobku nauczyła się takiego szczypania? Bo panie w żłobku nie zawsze wszystko widzą (przynajmniej taką obserwację poczyniłam na zajęciach praktycznych w żłobku publicznym, gdy byłam na studiach). Tragedia w Topolowie wstrząsnęła mną na maks, nie umiem tego ogarnąć, widziałam ich wszystkich roześmianych raptem dwa miesiące temu ;( A co do golasków, to ta koleżanka wg mnie przynajmniej kulturalniej odpowiedziała, bez takich przepychanek jak tamta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ala z ogromną przyjemnością wykonam dla Ciebie czy dla kogoś z Twoich bliskich tort :) wychodzą mi co raz lepiej, w końcu praktyka czyni mistrza.

      Usuń
  3. Moja Hanka ma skończone 8 miesięcy i jak ma nerwy (bo po prostu ma albo kiedy spać się jej chce) to szczypie kogo popadnie (u kogo jest na rękach)najczęściej po twarzy i to tak mocno, że aż krew leci. Już uprzedzam każdego i mówię, że może szczypać, łapiemy jej raczki i mówimy nie wolno- no bo jak inaczej wytłumaczyć takiemu dziecku- to Ona albo szczypie mocniej albo beczy (udaje, bo łezka nie poleci). Mam nadzieję, że wyrośnie prędko z tego. A drapie tak od dwóch tygodni- co ją na to wzięło to nie mam pojęcia. Najgorzej to ja wyglądam- cała twarz podrapana, jakbym z kotem walczyła...
    A u Twojej Lulci ... hmm. Nie wiem. Może z przedszkola "wyniosła" to szczypanie. Opiekunki nie wspominają, bo to nie jest wielka rzecz- dla tych opiekunek oczywiście.
    Co do klapsa ... opisując całą sytuację, pewnie i mnie by poniosło i wszystkie mądrości wkute o nie używaniu klapsów poszły w las ... albo... męża bym wykorzystała :D W końcu umowa jest taka, że jak moje metody nie skutkują to tatusiowy klaps będzie. Jak to będzie- to oczywiście się okaże :D "wyjdzie w praniu".

    Patrzę na te Twoje wypieki i ślinka mi cieknie :)
    Jeszcze raz sto lat dla Lulci i oczywiście dla Was wszystkiego naj... :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że jak Lulcia była w podobnym wieku miała podobne zachowania jak Twoja Hania szczypanie i ciągnięcie za włosy były na porządku dziennym i wiesz co wyrosła. Teraz wiem, że to co robi jest tego świadoma.

      Usuń
  4. Wszystkiego najlepszego dla córci. Chyba masz rację Juleczki o prostu takie są! My mamy identycznie. Czekam aż z tego wyrośnie. A Klaps u nas też się pojawił w niedzielę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba z Lulek ekspresyjne dziewczynki są :)

      Usuń
  5. Stefek ostatnio ma etap podobny do Waszej Lulci - za reke nie chce isc. Ucieka, ostatnio wbiegl mi prawie na ulice. Myslalam, ze zawalu dostane. Uparty jest jak osiol, musi postawic na swoim - ostatnio w sklepie klocilam sie z dwuletnim synem o chrupki, ktorych nie chcialam mu kupic. Cale szczescie nie jest agresywny w stosunku do innych dzieci. Tlumacze to buntem dwulatka i czekam az przejdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas chyba na tłumaczenia buntu już się nie wpisuje bo bunt dwulatka i trzylatka za nami, a o buncie czterolatka nie słyszałam. Mam nadzieję, że wkraczając w 4 rok życia będzie lepiej.

      Usuń
  6. 100 lat dla solenizantki :):) widać,że urodzinki się udały!!! mnie też teraz strasznie czas ucieka jak widzę jak moja Natalka rośnie szybko :):)
    co do wcześniejszego twego posta o nagości maluchów to zgadzam się z Tobą w 100 %!!! nierozumiem takich osób, które pokazuja swoje dzieci nago...tyle się przecież słyszy o pedofilach...a tu wiele osób samych prowokuje takich "zboczeńców"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tego nie kumam, ale co ciekawe koleżanka wspomniana w tym poście jedno z tych bardziej ukazujących zdjęć usunęła, zostawiła jedno.

      Usuń
  7. Ta katastrofa to wielka tragedia. Coś strasznego, zapiera dech w piersiach. Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Boże, chroń nas przed tym.

    No a co do buntu córeczki... Moja jak zawsze była grzeczna i choc jest jeszcze mala, to tak mi daje w kość, że ja się do Twojej wypowiedzi podpinam i mi również ręce opadają. Mojas jak slyszy slowo "nie" to wpada w furię. Mam wrazenie ze o dopiero początek...

    No a tory jakie smakowite!

    Ze szczerego serca życzę Wam, całej Waszej rodzinie, samych cudownych momentów, dużo miłości i spokoju...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z katastrofą uwierzyć nie mogę do dziś, strasznie mi źle :/

      Usuń
  8. Bardzo się cieszę. że impreza się udała :) Najlepszego dla Was i dla córci! A jeśli chodzi o zachowanie, to może opóźniony bunt dwulatka? Nie mogę dać złotych rad, bo sama często nie radzę sobie z synkiem :/
    Jeśli chodzi o ten wypadek, to zginęła tam jedna instruktorka z zhp... Bardzo mi żal rodzin :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Widać, że urodzinki udane - wyglądacie pięknie! Wszystkiego dobrego na ten trzeci i kolejne roczki! Już kiedyś przeczytałam wpis, ale nie zdążyłam dodać komentarza. Mam pytanie dotyczące zupełnie innej kwestii, o ktorej wspomniałaś we wpisie - buciki profilaktyczne. Jakiej macie firmy? My we wtorek mamy wizytę w poradni rehabilitacyjnej, bo trochę mamy problem z nóżką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My ostatnio zakupiliśmy sandałki z firmy Bajbut, jak poniżej różowe

      http://www.zdrowestopki.pl/obuwie/bajbut.html

      do żłobka mieliśmy Daniele i Dr. Fabio, wszystkie mają certyfikat Zdrowej Stópki.

      Usuń
  10. Przepraszam że dopiero teraz ale powoli wszystko nadrabiam.
    Buziaki dla cudnie Lulci od cioci Ady i trojaków :*
    Jeśli chodzi o to co robisz źle? To nie to taki opóźniony bunt :)

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie zawitałeś, miło będzie jak zostawisz ślad po sobie.
Chętnie poznam Twoją opinię.

Flickr Images