22.06.2011 godzina 15 pamiętam jak dziś, a tu już 4 lata minęły. Ja się pytam kiedy, gdzie, jak to możliwe, że to tak szybko minęło. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie po drugiej stronie brzuszka i to jak z niedowierzaniem położne mówiły, że taka długa 58 cm, a taka z niej chudzinka 3250 gr. Do dziś Ci to pozostało 106 cm 15 kg :)
Dziś wiem, że to były Twoje pierwsze świadome urodziny, już od miesiąca się dopytywałaś kiedy będą Ci śpiewać Sto Lat, kiedy będzie tort urodzinowy, kiedy będziesz zdmuchiwać świeczki z tortu, w końcu się doczekałaś. Urodziny obchodziłaś podwójnie na domowej piątkowej imprezie i w żłobku.
A jak urodziny to i tort urodzinowy. W piątek mama przystąpiła do produkcji. A że mamy sezon na truskawki tort urodzinowy był truskawkowy. I już na początku napotkałam opór, śmietana mi się zważyła, co byłam wściekła i co za niecenzuralne słowa leciały to ja już wiem. Na szczęście z pomocą przybyła babcia z podwójną porcją śmietany i tym razem się udało. Tort wylądował w lodówce. Do tego było kruche ciasto z rabarbarem i kruszonką, suszone owoce (żurawina, rodzynki i daktyle), mini krakersy na przegryzkę, świeże sezonowe owoce, lemoniada własnej produkcji i lody :) Goście dopisali, prezenty ze sobą przytargali i Cię nimi obdarowali. Prezenty był strzałem w dziesiątkę, wyśnione, wymarzone, spełnione.
Był tort urodzinowy, zdmuchiwanie świeczek, było obowiązkowo odśpiewane Sto Lat, były balony, była urodzinowa kreacja, były prezenty, było wesoło, miło i cudownie i co najważniejsze był Twój uśmiech i Twoja radość.
Tak więc urodziny wypadły książkowo :)
A w poniedziałek zaniosłaś do żłobka muffinki jabłowo-marchewkowe rzecz jasna w odświętnej kreacji. Bo urodziny są raz w roku. Z jakim przejęciem mi to dziś opowiadałaś. Usiadłaś na środku sali, otrzymałaś urodzinową czapkę, wszystkie dzieci odśpiewały Ci Sto Lat, a potem życzenia, którym nie było końca w końcu 35 osób składało Ci wszelkiej serdeczności. A na koniec konsumpcja muffinków. Były pyszne ciocia nas pochwaliła. Na wychodne do domu otrzymałaś jeszcze urodzinowego balona.
Szczypta o Mnie
Dziś wiem, że to były Twoje pierwsze świadome urodziny, już od miesiąca się dopytywałaś kiedy będą Ci śpiewać Sto Lat, kiedy będzie tort urodzinowy, kiedy będziesz zdmuchiwać świeczki z tortu, w końcu się doczekałaś. Urodziny obchodziłaś podwójnie na domowej piątkowej imprezie i w żłobku.
A jak urodziny to i tort urodzinowy. W piątek mama przystąpiła do produkcji. A że mamy sezon na truskawki tort urodzinowy był truskawkowy. I już na początku napotkałam opór, śmietana mi się zważyła, co byłam wściekła i co za niecenzuralne słowa leciały to ja już wiem. Na szczęście z pomocą przybyła babcia z podwójną porcją śmietany i tym razem się udało. Tort wylądował w lodówce. Do tego było kruche ciasto z rabarbarem i kruszonką, suszone owoce (żurawina, rodzynki i daktyle), mini krakersy na przegryzkę, świeże sezonowe owoce, lemoniada własnej produkcji i lody :) Goście dopisali, prezenty ze sobą przytargali i Cię nimi obdarowali. Prezenty był strzałem w dziesiątkę, wyśnione, wymarzone, spełnione.
Był tort urodzinowy, zdmuchiwanie świeczek, było obowiązkowo odśpiewane Sto Lat, były balony, była urodzinowa kreacja, były prezenty, było wesoło, miło i cudownie i co najważniejsze był Twój uśmiech i Twoja radość.
Tak więc urodziny wypadły książkowo :)
Pani doktor
teraz każdy w rodzinie jest zdrów jak ryba, lalki zresztą też
I jest domek dla lalek cały drewniany
A w poniedziałek zaniosłaś do żłobka muffinki jabłowo-marchewkowe rzecz jasna w odświętnej kreacji. Bo urodziny są raz w roku. Z jakim przejęciem mi to dziś opowiadałaś. Usiadłaś na środku sali, otrzymałaś urodzinową czapkę, wszystkie dzieci odśpiewały Ci Sto Lat, a potem życzenia, którym nie było końca w końcu 35 osób składało Ci wszelkiej serdeczności. A na koniec konsumpcja muffinków. Były pyszne ciocia nas pochwaliła. Na wychodne do domu otrzymałaś jeszcze urodzinowego balona.











