środa, 29 marca 2017

Karmienie piersią koniec przygody

Pędzę Wam donieść, że mija tydzień odkąd zakończyłyśmy naszą przygodę z mleczną drogą.

Nasza mleczna droga nie miała łatwych początków. Wymagała dużego samozaparcia, poświęcenia, zaciśnięcia zębów i wytrwałości by osiągnąć cel. I choć początki nie były łatwe to liczy się, że cel został osiągnięty. Udało się karmiłyśmy się 2 lata i 3 dni. 



I powiem Wam, że Nusia jeszcze by ciągnęła pierś ona wcale nie chciał z tego rezygnować, decyzję podjęłam ja. Na początku ograniczałam karmienia w ciągu dnia tak by pozostało nam wieczorne karmienie. Zachodziłam w głowę jak się do tego zabrać i zrezygnować z wieczornego karmienia i tu z pomocą niestety przyszła nam choroba. Otóż to w ubiegły wtorek Nusia miała bardzo silne wymioty, które doprowadziły do odwodnienia. Późnym popołudniem z tego powodu pojawiliśmy się na SOR. Nusia otrzymała dwie porcje kroplówek, przy drugiej, którą dostała ok 21 z wyczerpania, zmęczenia i całodziennego osłabienia zasnęła. Była tak wymęczona, że nie obudziła się gdy w domu ją przebierałam w piżamkę, noc przespała. Kolejnego wieczoru gdy przyszła pora spania i karmienia, a Nusia wciąż nie była zdrowa i tym samy nie miała chęci na jedzenie wystarczyło utulenie przed snem. Kolejne wieczory wyglądały podobnie. A gdy pomału zaczął przychodzić stan ozdrowienia Nusia zapomniała o piersi i wystarcza jej tulenie przed snem na maminych kolankach.

Wniosek. Nie taki straszny diabeł jak go malują. Udało się, choć miałam wrażenie, że będzie to ciężka, długa i wyboista droga. Już widziałam siebie jak wychodzę z domu z walizką w ręku, wyprowadzam się, wybieram mniejsze zło by moja mlekocholiczka mnie nie widziała i nie miała skojarzeń z piersią, albo jak smaruję piersi musztardą i zniechęcam do nich świadomie. A tu pojawiła się choroba, która nie była mile widziana, ale plusem jej pojawienia się było łagodne, bezstresowe zakończenie karmienia piersią.

A teraz mam dla Was coś specjalnego dla wszystkich tych które karmiły piersią, bądź karmią piersią wciąż. Kalkulator ile Wasze piersi podarowały mleka Waszym mlekopijcą. Robi wrażenie !

Lulci moje piersi podarowały 495 000 ml
Nusi moje piersi podarowały 659 700 ml


Pozdrawiam Szczypta o Mnie  

5 komentarzy:

  1. Moje za duzo nie podarowaly, ale zawsze cos. Biedna ta Nusia :-( ja kupilam witamine C od J.Zieby I odpukac wszyscy mamy sie dobrze. Duzo zdrowka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wpis, niezły mleczny wynik ;) zapraszam do nas: fairydoorandmooore.pl - teraz na tapiecie pamiątki komunijne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej to ja mam sporą drogę karmienia piersią za sobą-łącznie to 5 lat (3lata przy pierwszym i 2 przy drugim dziecku), ło matko! ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja karmiłam, znaczy odciągałam mleko, obie córki przez pół roku. Moja mleczna droga była bardzo wyboista i wiele się przez nią przepłakałam. Za dużo rad słuchałam i za bardzo przejęłam się tym, o czym grzmią w internecie niektóre zwolenniczki karmienia piersią. Teraz wiem, że każda matka ma wybór i nikt się do tego wtrącać nie powinien. A Twój mleczny wynik, przynajmniej dla mnie, jest imponujący :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że tak łatwo poszło. A jak mamusia to zniosła :)? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Skoro już do mnie zawitałeś, miło będzie jak zostawisz ślad po sobie.
Chętnie poznam Twoją opinię.